KOLEJNE POKOLENIE DOSZŁO DO TEJ SAMEJ KONKLUZJI
"Lepiej później niż wcale". Jedną z najwazniejszych zalet młodości jest to, że młodzi próbują sił w zamierzeniach, które nie powiodły się starym. No i coraz częściej okazuje się, że ponowienie próby wieńczy sukces. Tak, tak - w odniesieniu do multum zamierzeń, ale nie ucywilizowania PZŻ. Ten związek jest absolutnie niezdolny do takiej zmiany. Przekonały się o tym władze państwowe i tylko patrzeć, kiedy PZŻ "dekretem" zostanie przekształcony w normalny zwiazek sportowy. Ku naszemu i ... władz pozytkowi. Śmiało !
Dziś mam korespondencję dotychczasowego członka Rady Starców - kpt. Rafała Krause z Polskiego Klubu Morskiego w Gdańsku. Swego czasu mi nie wierzył, powiedział, że jednak chce spróbować. Spróbował. Został członkiem władz PZŻ. No i mamy wnioski z tej czteroletniej próby. Sami oceńcie.
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
PS fotografii Rafała nie zamieszczam :-)
______________________________
Witaj Szanowny „Don Jorge”
Doświadczony żeglarsko Gospodarzu najpopularniejszej, a także opiniotwórczej stronie internetowej dla żeglarzy w Polsce…
Przesyłam Tobie pismo, PZŻ, jakie trafiło do Marszałka Sejmu ze swoistą "skargą" na RPO. Krąży już ono „post factum” wśród członków ZG PZŻ i poza nimi…jak się dowiedziałem.
Treść pisma PZŻ do końca rozwiała moje nadzieję, że Związek da się może zreformować od środka w nieodległym czasie...
Utwierdziło mnie, to także niestety w decyzji, aby nie kandydować kolejny raz do władz PZŻ gdzie czas zmian jeszcze długo nie nadejdzie. Tego już także empirycznie doświadczyłem w trakcie kilkuletniej kadencji prac w ZG.
Moim zamiarem nie jest absolutnie urażenie kogokolwiek czy też „zaszkodzenie wizerunkowi PZŻ”.
PZŻ jest dla mnie i będzie zawsze zasłużoną dla polskiego żeglarstwa sportowego organizacją o ustalonych tradycjach i ogromnym doświadczeniu.
Pragnę, aby PZŻ nie został tylko, aby „historycznym skansenem” (po wieszczonym przez dotychczasowego prezesa związku grożącym podziale na Polski Związek Żeglarski i Polski Związek Żeglarstwa Sportowego…).
Myślę, że efekt moich „wynurzeń” może być wręcz odwrotny, co ocenisz zapewne sam…
W PZŻ decyduje prawie zawsze podejmuje samo Prezydium Związku...a Zarząd nie bardzo orientuję się czasem w "polityce" głównych "strategów"...jak i w sytuacji ogólnej w jakim Związek obecnie się znajduje i w jakim „strumieniu czasu działa”…
Mimo prowadzonej od lat "pracy u podstaw" (wiele, wiele długich rozmów z członkami ZG PZŻ na tematy kształtu i potrzeby współczesnego wolnego i odpowiedzialnego żeglowania w RP w obliczu racjonalności i nieuchronności zmian w polskim żeglarstwie), obecnie bez "wymiany pokoleniowej" PZŻ nie jest w stanie stać się jeszcze długo, (jeśli w ogóle) polskim odpowiednikiem europejskich liberalnych narodowych doświadczonych związków żeglarskich...
To bardzo smutne dla mnie osobiście (jako żeglarskiego działacza środowiskowego i animatora żeglarstwa) doświadczenie...jak i kilku jeszcze moich kolegów z ZG.
Co ciekawe cześć członków władz w prywatnych rozmowach artykułuje opinie ,iż "dobrze iż mówi się już i w samym PZŻ głośno o tym o czym szepcze się od dawna w okręgach" ale nic z tego nie wynika niestety w samym działaniu związkowej "centrali"...
Związek jest niestety nadal z "innej epoki". Tu potrzebna jest bez mała chyba uświadamiająca żeglarska środowiskowa akcja oświatowa...w ramach tych 40 tysięcy zrzeszonych w PZŻ (poprzez swoje kluby w okręgach) żeglarzy "związkowych"...
Z samej treści pisma wynika jednoznacznie, iż "Internetowi" wichrzyciele znowu po posłach tym razem "zmanipulowali" doświadczonych urzędników RPO, i PZŻ (pismo nie było oficjalnie konsultowane z członkami ZG a jedynie zapowiedziano jego napisanie i wysłanie na kilka dni przed redakcją), śpieszy zatem donieść o obowiązku konstytucyjnego zapewnienia przez PZŻ bezpieczeństwa wszystkim obywatelom pod żaglami…
Jak to można wyrwać z kontekstu (w treści pisma) nawet zapisy Ustawy Zasadniczej - art. 5 ..
Certyfikujmy, zatem obowiązkowo także rowerzystów, pływaków, grzybiarzy i przechodniów, bo jakiś nieodpowiedzialny może się na nas jednak przypadkowo rzucić...a jakie tego typu "zagrożenia hipotetyczne" występują w żeglarstwie...??
PZŻ nie wierzy chyba w odpowiedzialne, rozsądne i samozachowawcze żeglowanie większości skipperów i armatorów jachtów w rekreacji i turystyce pod żaglami bez obowiązkowych "związkowych" czy też "państwowych" przeglądów, patentów, egzaminów, rejestracji, atestacji itd, itp...bo daje temu wyraz właśnie w swoim „emocjonalnym” wystąpieniu!
Ale nasuwa się samo pytanie: "Czy reszta żeglarskiego świata się myli" nie stosując jednak "polskich rozwiązań"...???
Osobiście jako racjonalny i odpowiedzialny obywatel RP i długoletni skipper jachtów zarówno pełnomorskich jak i śródlądowych, wieloletni instruktor żeglarstwa i sportów motorowodnych (w tym nauczyciel i egzaminator instruktorów), a także członek Zarządu Głównego Polskiego Związku Żeglarskiego oraz członek historycznego Polskiego Klubu Morskiego (który kiedyś przyczynił się do założenia PZŻ), nie mogę się zgodzić zarówno z formą jak i treścią pisma PZŻ !
Czy polski żeglarz - obywatel tak bardzo różni się od Szweda, Holendra czy Anglika, że dalsze administrowanie polskim żeglarstwem rekreacyjnym czy turystycznym jest rzeczą konieczną i rozsądną?
GŁÓWNE ZADANIE PZŻ (poza organizacją i koordynowaniem wyczynu sportowego) TO EDUKOWAĆ I WSPIERAĆ OBYWATELI ŻEGLARZY!! A nie walczyć głównie o dotychczasowe status quo!
Kto tego we władzach PZŻ nie widzi przyczynia się walnie do dalszej marginalizacji i dyskredytacji związku zarówno w odbiorze administracji jak i w oczach żeglarzy – obywateli!
Aby nie generalizować trzeba przyznać, iż jest parę osób trzeźwo oceniających sytuację wewnątrz samego PZŻ i są przekonani do zmian w duchu "edukacji nie regulacji i administracji" oraz zerwaniu z "monopolem na wiedzę żeglarską”, ale kilka osób w ZG, to stanowczo za mało... i chyba za późno.
Jerzy!
Sam byłeś członkiem władz związku (nawet v-ce Prezesem PZŻ), to wiesz jak rożne są motywacje osób działających w zarządzie PZŻ.
Jest wiele osób działających w OZŻ czy PZŻ) bezinteresownie i autentycznie przekonanych o pożyteczności swoich działań dla środowiska żeglarskiego...
To często bardzo wartościowi, doświadczeni żeglarsko i życiowo ludzie poświęcający swój czas i energię dla swojego środowiskowego, regionalnego żeglarstwa…
Często tacy działacze (w tym nestorzy żeglarstwa polskiego) oponują przeciw zmianom w duchu liberalizacji przepisów, przekonani o ryzyku "nieuchronnej" anarchii i potrzebie regulacji dla bezpieczeństwa samych żeglarzy (obywateli)...
Bariera mentalna i bagaż doświadczeń żeglarskich lat PRL uniemożliwia im może spojrzenie na polskie żeglarstwo oczami „współczesnego Europejczyka”, a jedynie działacza bezinteresownie często chroniącego obywateli „przed nimi samymi” pod żaglami…przed ich ignorancją, nieodpowiedzialnością itd., itp…
Tak to może pojmują…jak często to artykułowali na zebraniach ZG.
Przykładem jest m.in. publikowany w sieci stenogram z posiedzenia ZG PZŻ z grudnia 2005 roku z przedstawionymi tezami…dotyczącymi zmian w polskim żeglarstwie.
Niektórzy w to naprawdę głęboko wierzą...Niektórzy uważają publikowane apele i opinie np. z Internetu jedynie za "warcholenie" i "nieodpowiedzialność „internetowych żeglarzy” tworzących grupy nacisku na administrację, posłów dla swoich niewiadomych interesów lub dla "czystej draki"...aby zaszkodzić PZŻ...
Nie dostrzegają zapewne,że to właśnie ‘polityka zachowawcza” PZŻ zmobilizowała ich do działań…
Jednak osobiście uważam, iż nieuchronności zmian wymusza potrzebę pilnej reformy wewnętrznej PZŻ...
Reformy mentalnej, programowej i personalnej.
Dlaczego?
Bo gdzieś w głębi mnie jednak tli się jeszcze niepoprawna nadzieja, że kiedyś PZŻ może być polskim odpowiednikiem CYA, RYA , DSV itp... ale czy będzie w stanie i zechce odbudować swój autorytet u samych prostych żeglarzy (także tych z poza związku), których kiedyś wobec administracji państwowej reprezentował ???
Czy naprawdę jedynym rozwiązaniem będzie administracyjne zawężenie działalności PZŻ do wyczynu sportowego, dla którego został powołany w 1924 roku?
Takie opinie słyszy się coraz częściej...także wśród posłów i urzędników administracji państwowej…
Zapewne przygotowywana w Sejmie nowa Ustawa o Sporcie i następnie przepisy wykonawcze do niej opracowywane w MSiT do tego doprowadzi...
A może przesunie sprawy żeglarzy rekreacyjnych, turystycznych do Ministerstwa Infrastruktury i tam ponownie rozpoczną się "podchody" aby pod pozorem powszechnego bezpieczeństwa żeglugi i obywateli żeglarzy, wprowadzić "nowe-stare" regulacje...rodem z PRL-u niestety.
Nieunikniony wydaje się bliski już czas (w nowej sytuacji prawnej i rynkowej dot. żeglarstwa polskiego), w którym PZŻ (wraz z okręgami swymi) będzie miał szanse otworzyć się „frontem do klienta – obywatela” z ofertą DOBROWOLNEGO kompleksowego, i specjalistycznego rzetelnego szkolenia, edukacji na dobrowolne certyfikaty kompetencji żeglarskich,…aby dobrowolnie uczyć jak bezpiecznie uprawiać żeglarstwo na morzu i śródlądziu…
To jest właściwy kierunek! Tak to wygląda w „reszcie żeglarskiego świata”…!
I wcale element dobrowolności nie spowoduje masowej inwazji „bez patentowych” i „niedouczonych” oraz „nieodpowiedzialnych” żeglarzy na wodach morskich i śródlądowych.
Ostatni tragiczny huragan na Mazurach zebrał swe masowe żniwo nie wśród „bez patentowych” żeglarzy, co znamienne. Żaden obowiązkowy czy też dobrowolny patent i dokument rejestracyjny jachtu nie zastąpi rozsądku żeglarza i armatora jachtu…na wodzie.
Dlaczego??
Masowe i bezpieczne, odpowiedzialne uprawianie żeglarstwa rekreacyjnego i turystycznego w oparciu o dobrowolność, poza granicami RP ,o tym zaświadcza…
Jestem przekonany, iż polski żeglarz (wzorem tych z zagranicy) mogący utracić w wyniku braku wiedzy i doświadczenia żeglarskiego trzy najistotniejsze wartości, które sobie ceni:
1.ŻYCIE,
2. WOLNOSĆ,
3. MAJĄTEK
Zatem sam DOBROWOLNIE zgłosi się na dobre szkolenie. Uzyska DOBROWOLNIE ubezpieczenie (np. OC Skippera), podda się może i także DOBROWOLNIE egzaminowi na certyfikat kompetencji (prestiż, zniżki czarterowe i ubezpieczeniowe)…
I nie trzeba obligować go do tego specjalnymi regulacjami państwowymi, obowiązkowymi kursami, egzaminami, rejestracjami, przeglądami itd. w sferze żeglarstwa NIEKOMERCYJNEGO… Komercja to inna sprawa i zobowiązania…
Oczywiście znajdzie się nikły procent nieodpowiedzialnych i niedouczonych na wodzie, ale przecież tworzy się prawo dla normalnej i uczciwej większości populacji obywateli, bo restrykcyjne nakazy i zakazy i tak nie uchronią nas przed pewnymi patologiami pod żaglami. To już zadanie i rola samych oddziaływań środowiska żeglarskiego…
Pozdrawiam serdecznie
Żyj wiecznie!
Rafał Jan Krause, Gdańsk
Czł. Zarządu Głównego Polskiego Związku Żeglarskiego
Czł. Zarządu Polskiego Klubu Morskiego
-----------------------------------------------
P.S.
Pewnie ten komentarz to zapewne "ostatnie wołanie na puszczy "...przed sejmikiem PZŻ, który nic na pewno nie zmieni...,bo 85 procent członków ZG PZŻ podpisałaby się pod treścią wystąpienia PZŻ do MS dwoma rękami...:((
To także prawo moich Kolegów, ale czy oparte na pełnej świadomości i nieuchronności zmian czasów, w jakich przyszło zmierzyć się związkowi?...oraz realiów współczesnego uprawianego przez Polaków (Europejczyków) rekreacyjnego żeglarstwa w RP i poza jej granicami...?
W PZŻ pokutuje jeszcze „żelazna opinia” iż BRAK OBOWIĄZKOWYCH PATENTÓW i OBOWIAZKOWEGO SZKOLENIA, EGZAMINÓW, REJESTRACJI = BRAK WIEDZY I ODPOWIEDZIALNOSCI ŻEGLARZY ARMATORÓW I SKIPPERÓW…
Jeśli nowym prezesem PZŻ nie zostanie kiedyś wybrany: uznany żeglarz - sportowiec, manager, poliglota, autorytet dla starych i młodych, o otwartych poglądach, przekonany o potrzebie zmian wizerunku Związku w oczach, także zwykłych żeglarzy i urzędników, nie związany z polityką...to nic się nie zmieni... poza kursem w stronę jedynie federacji wyczynowego żeglarstwa, a i to nie jest pewne…
Wiem, wiem takich w PZŻ do tej pory nie wybierali...
Wiem, wiem takich w PZŻ do tej pory nie wybierali...
Nadzieja……umiera ostatnia.
Jak bym czytał uzupełniajacą harmonijnie wypowiedź do:
http://www.samoster.org.pl/index.php?doc=133
Nic dodać, nic ująć... Ale zmian nie będzie - nie tylko drzewa umierają stojąc... w miejscu ;-))
Przyszedł Kaczmarek do Marszałka ........ (w miejsce kropek dowolne zdanie z
listu)
Gdyby było świeże, to by było śmieszne, ale kawały z babą są stare jak prostytucja, a "listy do pana hrabiego" autorstwa Daukszewicza są poza zasięgiem erudycji Kaczmarka.
Prostowanie popisów indolencji zajmie pięć razy tyle papieru niż "oryginał" - szkoda czasu.
Hasip
PS. I ci ludzie nazwali mnie kiedyś oszołom........
cyt: "...ci ludzie nazwali mnie kiedyś oszołom........ "
Andrzeju, już dawno (przy pierwszym Smoku" ustaliliśmy przecież, że oszolom to brzmi... dumnie :-)))
pozdrawiam
śpieszy zatem donieść o obowiązku konstytucyjnego zapewnienia przez PZŻ bezpieczeństwa wszystkim obywatelom pod żaglami…
To mantra powtarzana przez Funia. Sam słyszałem to od niego ze dwa razy (raz na pewno na Konferencji Bezpieczeństwa w Mikołajkach). Co tam Zarząd Główny przy szarej eminencji ...
"Polski Związek Żeglarski gdzie pozostanie zdrowy betonowy trzon:-)) z którego "wypączkuje" Polski Związek Żeglarstwa Sportowego."
A który będzie w myśl ustawy "jedynie sluszny"? :-)))
a w którym paragrafie Konstytucja narzuca ten obowiązek PZŻtowi?
Mam nadzieje, że nadzieja jednak nie umrze i że coś się zmieni.
pozdrawiam
krzysztof
Zacytuję sam siebie : "bo chodzi o to żeby PZŻ niczego od nas nie chciał" to była odpowiedź na pytanie prezesa PZŻ :'czego chcecie od Zwiazku".
Normalnym zwykłym żeglarzom Związek nie jest do niczego potrzebny. Istnieje sam dla siebie, żerując na normalnych, uczciwych i odpowiedzialnych ludziach, po to tylko, by grupka tzw.działaczy mogła dobrze żyć.
POZŻ (pomorski okręg) wydaje 90% dochodów na własną działalność, 10% na sport.
proporcje wydatków POZŻtu:
prawie 500 tys. zł,
z czego na sport 100 tys. zł.
65 tys. pln, które POZŻ musiał zwrócić PZŻtowi.
na działalność statutową POZŻ wydał ok. 30-40 tys. PLN.ca.460 tys POZŻ wydał na siebie samego.
efektywne zatrudnienie POZŻ to 2.25 etatu. Koszta biurowe - 1000zł wynajem i nic pozatym w zasadzie.
POZŻ wydał w w 2008 roku patenty dla 80 kursów żeglarskich.
z tego wynika, że egzaminy mogła załatwić(dość intensywnie, w granicach niecałego etatu) 3-osobowa komisja, albo 2 komisje jako zajęcie po godzinach, w weekendy itp
POZŻ zapłacił za to 192 tysiące złotych, co oznacza, że przy w miarę efektywnej
pracy zawodowych egzaminatorów każdy zarobiłby 65 tys. zł rocznie(192tys/3egzamiantorów), czyli
ok. 5500 zł miesięcznie, lub 32tys. zł rocznie(192/6egzamiantorów) czyli 2600zł za pracę po godzinach. Jak na pracę w weekendy i latem (reszta roku: wczasy) jest to wysoka zapłata.
Zapłata na którą próżno liczyłaby większość lekarzy, ratowników medycznych,nauczycieli,policjantów itd,itp., społeczeństwu nieco bardziej potrzebnych, niż egzaminator PZŻ.
Tak naprawdę tą pracę wykonało więcej osób, oczywiście odpowiednio mniej
się przemęczając. Tak czy inaczej jest to złoty biznes, z którego sobie
tłusto i syto żyją różne cwaniaczki.
A to i tak pikuś w porównaniu z horrendalnymi zarobkami CKE, gdy jeszcze istniała.
O to po co istnieje PZŻ, a wszystkie majaczenia Stosia, Durejki czy Kaczmarka o bezpieczeństwie to stek kłamstw, manipulacji i oszustw. Tu chodzi tylko o kasę.
PZŻ należy zniszczyć, a pozostałe po nim miejsce zaorać, posypac solą, żeby przypadkiem nic nie
wyrosło.
Zaprawdę powiadam Ci, nie wiesz chyba co mówisz...
"Tak naprawdę tą pracę wykonało więcej osób, oczywiście odpowiednio mniej
się przemęczając. Tak czy inaczej jest to złoty biznes, z którego sobie
tłusto i syto żyją różne cwaniaczki. "
Tak się składa ,że mam akurat sposobność w Komisji Rewizyjnej POZŻ , "patrząc na ręce działalności okręgu" "prześwietlać" dokumentacje, także szkoleniową i nie wiem o jakich danych liczbowych ani "złotym interesie" prawisz...??? Nie wiem dokładnie jak to wyglada gdzieś w Polsce ale wiem dokładnie jak wygląda na Pomorzu. A pewnie podobnie w innych regionach...
W okręgu aby znaleźć chętnych egzaminatorów na egzamin np dla Sterników Jachtowych, to trzeba się nieźle naszukać - taki to jest "złoty interes"... jak wytłumaczysz ten "paradoks"?
Znam większość instruktorów - egzaminatorów z POZŻ i na podstawie ilości i kwot określonych przy zawieranych z nimi przez POZŻ "umów - zleceń" na przeprowadzenie egzaminów żeglarskich (a uczciwe i rzetelne egzaminy to wierz mi jednak trudna, stresująca i odpowiedzialna praca - znam zagadnienie z autopsji) ,a nie posadza mnie na pewno Gospodarz tej witryny ani większość z czytających abym był "cwaniaczkiem"), nie wynika zatem absolutnie aby z egzaminów i szkolenia mogli sobie "żyć tłusto i dostatnio"... tu się nawet przy tych okresleniach ubawiłem Twoim postem, znajac jednak realia;)))
Większośc z nich to jednak uczciwi i życzliwi żeglarzom nauczyciele rzemiosła pod żaglami.
Nie wiem jednak z jakimi Ty miałeś do czynienia lub o jakich słyszałeś w trakcie swojej żeglarskiej edukacji ...?
Nie potępiaj w czambuł wszystkich i wszystkiego z pod znaku PZŻ. To nierozsądne jednak generalizowanie...a juz nieporozuminiem jest "zniszczenie PZŻ" Przecież nie o to chodzi...!!!
Chroń nas Boże przed "ekstremistami wszelakimi"...
Piszesz "POZŻ wydał w w 2008 roku patenty dla 80 kursów żeglarskich."
Maćku! Od kilku lat okręgi nie wydają żadnych patentów żeglarskich i za ich wystawienie nie kasują !!
To "działka" PZŻ!
Może i w przyszłej sytuacji prawnej, okręgi zaczna wydawać swoje "dobrowolne" certyfikaty kompetencji żeglarskich jeśli bedą na nie chetni, na które będą szkolić jednak i egzaminować nadal ... instruktorzy. Tak jak obecnie w ISSA... (temat też zgłębiłem jako instruktor i egzaminator ISSA - chociaż wiele osób w PZŻ miało wątpliwości czy egzaminator ISSA może jednoczesnie być egzaminatorem PZŻ...ponoć "konflikt interesów" ??????!!
Jednak w odmiennych systemach szkoleń i egzaminowania np. płetwonurków PADI,CMAS,CCI - u instruktora jednocześnie dwóch czy trzech federacji te nieuzasadnione watpliwości nigdy nie występowały...i nie przeszkadzało to zkolić adepta w wybranym, optymalnym dl jego potrzeb systemie...
O czym Ty piszesz? Jesli masz ochotę, to na priv udostępnie Tobie obszerniejsze dane i zaprosze nawet na wiosnę na całodzienny egzamin w charakterze obserwatora, abyś mógł "temat złotego biznesu" ogarnąć empirycznie...
Pozdrawiam
Rafał
"żeglarz i płetwonurek kilku federacji"
Czy kwestionujesz kwoty, które podałem?
Nie wazne kto wydał patenty ważne kto kasuje za egzaminy.
80 kursów razy 12 uczestników razy srednio 200zł(koszt egzaminu)
Nie wrzucam do jednego wora wszystkich ludzi PZŻ. Nigdzie nie pisałem o wszystkich, nigdzie nie pisałem o Tobie. Pisałem o celu istnienia PZŻ.
te dane które przytoczyłem to jedna z wielu rzeczy.
Tajemnica poliszynela są przeglady jachtów dokonywane bez wchodzenia na jacht za kwoty ponad tysiąc złotowe. I nie mów mi, że to nie prawda, bo widziałem faktury. I nie mów mi, że to nie dużo za jeden dzień wątpliwej pracy. Nikt nie mówi o tym, bo nie chce miec kłopotów w przyszłości.
Tajemnica poliszynela jest uwalanie kursantów według widzisie egzamiantorów, i też nikt o tym nie mówi, bo nie chce zamykac sobie drogi przy nastepnych podejsciach.
i wiele wiele innych drobnych lub wcale nie drobnych ( jak na przykład zamiary PZŻ co do gruntów przy basenie Zaruskiego w Gdyni)
Tylko po to istnieje PZŻ.
Co nie zmienia faktu, że jest w tej organizacji wielu porządnych i zyczliwych ludzi. Tylko jakby coraz mniej.
PZŻ należy zlikwidować, dlaczego? Bo jest niepotrzebny. Być może nie trzeba go likwidować całkowicie. Nalezy go zlikwidowac jako ogólnopolską 'Władzę" żeglarską, jako przedstawiciela żeglarzy, bo nie jest ani władzą, ani przedstawicielem. PZŻ tylko chce być władzą, przedstawicielem zupełnie nie. Raczej nadzorcą, ekonomem, żandarmem, klawiszem. Nie moja wina, że Wasze władze kierują ta organizacje w takim kierunku. A powodem moim zdaniem jest to, że z dysponowania ograniczeniami łatwiej czerpie sie pieniadze i poczucie władzy niż z budowania. Czego dowodem jest POZŻ.
CZy POZŻ występował w sprawie cen i zasad postójów w Gdyni, czy POZŻ interweniował w sprawie osławionego Pierscienia Zatoki Puckiej, czy interweniował w sprawie kładki Peruckiego, itd, itd...
nie? to czym sie k... ten POZŻ zajmuje za te pieniądze?
2.25 etatu raz w tygodniu parę godzin? Koszt funkcjonowania POZŻ nie powinien przekraczać 10tys. zł brutto/m-c
ps. a dlaczego nie mozna znaleźć egzaminatorów? Moze PZŻ i POZŻ nie nadaje się do funkcji której sie podjął? Mało , której sie wyraźnie domagał i wciaż się domaga.
Nie jestem do końca przekonany czy tak wszystko straci PZŻ.
Zaznaczam, że czytałem pobieżnie.
Wydaje mi się, że w aktach wykonawczych do ustawy będą mogli jeszcze swoje ugrać.
pozdrawiam Piotrek.
09.03.2009 wielkie święto w PZŻ!!
Po analizie paragrafu 59 i 60 projektu ustawy ,nie ma już żadnych wątpliwości, kto znowu "jest górą" nad żeglarzami "niezrzeszonymi"...:(((
Nadal obowiązkowe patenty PZŻ oraz "nieistniejące" na otarcie łez "UPRAWNIENIA" wydane za granicą jako"fikcyjna alternatywa". Wszyscy wiemy ,że za granicą nie ma żadnych UPRAWNIEŃ wydawanych na podstawie przepisów państwowych (poza Chorwacją) A wystarczy zmienić na "certyfikaty kompetencji"...bo takie to i owszem istnieją powszechnie (RYA, ISSA itp)!
A właściciele jachtów morskich (rekreacyjno- sportowych) do 24 m Lc mogą szukać nadal innej bandery w obliczu także obowiązkowej rejestracji i przeglądów w proponowanych zmianach...
Zatem nowa batalia o ostateczny kształt "ZACHOWAWCZEJ USTAWY O SPORCIE"...
PZŻ szybko nie odpuści...
organizacji żeglarskich według systemu szkolenia danej organizacji, zatwierdzonego
przez ministra właściwego do spraw kultury fizycznej i sportu.
System szkolenia
powinien uwzgledniac zakres wiedzy i umiejetnosci niezbednych do uzyskania
uprawnien okreslonych w przepisach wydanych na podstawie ust. 13.
13. Minister własciwy do spraw transportu, w porozumieniu z ministrem własciwym
do spraw kultury fizycznej, okresla, w drodze rozporzadzenia:
1) zasady bezpieczenstwa przy uprawianiu turystyki wodnej,
2) wymagania niezbedne do uzyskania dokumentów potwierdzajacych
posiadanie uprawnien, w szczególnosci dotyczace wiedzy i umiejetnosci z
zakresu eglarstwa, oraz odpowiadajacy im zakres uprawnien do prowadzenia
jachtów aglowych albo motorowych,
3) sposób i tryb przeprowadzenia egzaminu, o którym mowa w ust. 8,
4) wzory dokumentów potwierdzajacych posiadanie uprawnien,
- biorac pod uwage bezpieczenstwo eglugi.
5) wysokosc opłat za przeprowadzenie egzaminu, o którym mowa w ust. 8, oraz za
czynnosci zwiazane z wydaniem dokumentu, o którym mowa w ust. 3, biorac pod
uwage zakres uprawnien uzyskiwanych po zdaniu egzaminu, koszty poniesione przez
własciwy polski zwiazek sportowy oraz warunki wskazane w ust. 10.”.
Czyli: PTTK lub ZHP może "zatwierdzić" swój autorski system szkolenia żeglarzy turystycznych i szkolić poprzez swoich instruktorów turystyki żeglarskiej , a następnie przeszkolonych w ten sposób kandydatów na patenty wysyłać na egzamin do ...PZŻ lub PZMWiNW "właściwych związków sportowych"...gdzie obowiązuje inny system szkolenia (też zatwierdzony już przez ministra) i inne wytyczne egzaminacyjne...
Czy jednak pod pojęciem "organizacji żeglarskich" ustawodawca rozumie właśnie tylko PZŻ i PZMWiNW??? Jeśli tak, to czemu nie operuje "otwartym tekstem" w zakresie dalszego monopolu szkolenia i egzaminowania oraz certyfikowania żeglarzy w RP....?????
To jakaś schizofrenia...
Czy to jakiś żart czy cynizm "łaskawego" ustawodawcy dbającego jednak o monopol egzaminacyjny i patentowy "sprawdzonych związków" ale "subtelnie" to ukrywa pod takimi zapisami.
Czy RPO miał racje...??? Chyba nie ,bo "odpowiedź" MSiT jest w projekcie jednoznaczna...
Dalej
Art. 60.
W ustawie z dnia 18 wrzesnia 2001 r. Kodeks morski (Dz. Nr 138, poz. 1545, z pózn. zm.13))
w art. 23 § 3 otrzymuje brzmienie:
„§ 3. Statek morski stanowiący polska własność, używany wyłącznie do celów
sportowych lub rekreacyjnych, o długosci kadłuba do 24 m., podlega obowiązkowi
wpisu do polskiego rejestru jachtów prowadzonego przez polski związek sportowy, w
rozumieniu ustawy z dnia … 2009 r. o sporcie (Dz. U. … Nr …, poz. …).”.
Tym samym ustalenia rodem z GUM z 2007 r. o 15 metrach "dobrowolności" na morzu i 12 metrach na śródlądziu idą do kosza... bo wpis do rejestru musi być poprzedzony tym czym był poprzedzany wpis jachtów np. do 12 Lc. i obecnie powyżej w PZŻ...
Chodzi jednak chyba o to aby nie dotyczyło to jachtów NIEKOMERCYJNYCH, o czym zapomniał najwidoczniej ustawodawca!!!
No tak ale "Ustawodawca" także pamięta o art. 5 Konstytucji o prawie zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa i to jest bezdyskusyjne...
Popełnił Pan, w sobie znanym celu emocjonalny, rozwlekły i niespójny tekst.
Tworząc do niego tasiemcowe "przypisy", komentujące projekt Ustawy o sporcie,
popełnia Pan seryjnie dalsze błędy...
Wytknę Panu teraz tylko dwa - najbardziej rzucające się w oczy:
1. Uprawnienia uzyskane za granicą nie muszą być "wydawane na podstawie
przepisów państwowych".
To całkowicie błędna interpretacja, powiedziałbym taka "pocieszająco-związkowa".
Myślę, że dobrze Pan wie, iż pływali w zeszłym roku w Polsce żeglarze (zarówno
obywatele Polski jak innych państw) na podstawie kwitów szwedzkich, niemieckich
czy brytyjskich - tych nieobowiązkowych (i tych obowiązkowych też !). Jak się
domyślam - żeglowali i posiadacze innych kwitów. I o to chodzi, to chodzi...
2. Jakimś cudem mniemanym z banalnej, technicznej zmiany Kodeksu Morskiego
(przywołanie zmienionej podstawy prawnej dla definicji "polskiego związku
sportowego") wysnuwa Pan wniosek o nieuchronnym powrocie obowiązkowych
przeglądów w wykonaniu PZŻ (czytaj Pan Maćkowiak i s-ka).
To bzdura, ale tu nie musisz się Pan tu tłumaczyć- tutaj czytelnicy wiedzą, że
identyczny zapis widnieje w KM od lat, zaś Polski Rejestr Jachtów jest od lat
prowadzony przez PZŻ (względnie bezboleśnie - pozostawiwszy na boku po co
w ogóle taki Rejestr jest...).
Jakoś nic nie przeszkadza w rejestrowaniu tam jachtów fakt, że przeglądy jachtów
niekomercyjnych do 15m są dobrowolne a sam wpis do Rejestru nie musi być
"poprzedzany" jakąś przeglądową hucpą.
Słowem - dwa lata temu dokonano całkiem sensownie rozdziału rejestracji od
przeglądów - tylko Pan jeszcze tego nie zauważył... Pewnie nie zauważył Pan również,
że "ustalenia z GUM z 2007" przyoblekły formę Rozporządzenia Ministra - no bo to, że
nigdy nie dotyczyły "śródlądzia" to przecież oczywiste.
Oczywiste równie mocno jak to, że rejestracja śródlądowa, którą nie wiedzieć
czemu Pan tu wplątał, jest obowiązkowa dopiero powyżej 12m (czyli w 99%
nie jest obowiązkowa...) oraz, że na śródlądziu rejestracja również nie musi
być poprzedzana żadną inspekcją techniczną...
Obie kwestie (inspekcja morska i rejestracja / inspekcja śródlądowa) regulowane
są przez odrębne akty prawne - proszę sobie uporządkować wiedzę i poszukać jakie...
Na koniec - w zasadzie żałuję, że odchodzi Pan z zarządu PZŻ.
Przeciwnik, który nie ma pojęcia o czym mówi jest może mniej wymagający,
za to nie traci się zbędnie czasu na jego rozkładanie na łopatki.
W zasadzie przeciwnik z podobnym do Pana pojęciu o prawie i jego stanowieniu
rozkłada się sam - przez samoośmieszenie ;)
Pozdrawiam i życzę wielu udanych rejsów.
Jaromir Rowiński
"Popełnił Pan, w sobie znanym celu emocjonalny, rozwlekły i niespójny tekst."
Jesteś jak zwykle perfekcyjny i niezawodny...;))
Rzeczywiście pewne uproszczenie tekstu i "nadinterpretacja" (do jakich negatywnych skutków dla żeglarzy w przyszłości może doprowadzić jednak zmiana ustawy i w jej konsekwencji innych aktów prawnych) mogło wywołać takie wrażenie (jakie u Ciebie wywołało) ale zarówno przypisywanie mnie personalne (nieco chyba złośliwe) do "przeciwników żeglarzy" (nigdy nim nie byłem o czym wie najlepiej Gospodarz strony) oraz niespodziewane przejście przez Ciebie do oficjalnej formy "Pana" jest sztuczne i nieuzasadnione...
Nie "szufladkuj" tak śpiesznie...zapewniam Ciebie ,że jednak "widzę" trochę "więcej" i "dalej"... niż odnosisz wrażenie.
Pozdrawiam
Rafał
P.S. Proponuje dalszą korespondencje na priv.
Nie spotkaliśmy się chyba jeszcze, na pewno razem nie pływaliśmy. Pierwotnym powodem naszej tu korespondencji jest Pańskie wystąpienie w roli rozżalonego własną niemocą członka zarządu szkodliwej dla mojego żeglowania organizacji - PZŻ. Pozostańmy zatem proszę przy przyjętych ogólnie formach grzecznościowych....
Z powodu Pańskiej obecności we władzach ww organizacji i publicznego charakteru witryny w jakiej rozpoczął Pan dyskusję - "dalszą korespondencję na priv" uważam za wysoce niewskazaną.
Uważam, że naopowiadał Pan ... niedorzeczności publicznie - i publicznie o tym pisać należy.
Podałem dwa rażące przykłady... przeinaczeń w Pańskich komentarzach - pierwszy z przykładów dotyczy obowiązującego prawa a drugi przygotowanych zmian w prawie. Nie był Pan łaskaw ustosunkować się ani sprostować. Nie był Pan łaskaw odpowiedzieć... Poczynił Pan jedynie osobiste wycieczki...
Proszę przyjąć do wiadomości, że nigdzie Pana nie "przypisuję"... Moim celem jest sprostowanie rażących błędów interpretacyjnych i logicznych, jakich się Pan w komentarzach powyżej widocznych dopuścił.
Zapytam raz jeszcze:
1. Na jakiej podstawie twierdzi Pan, jakoby Art 53a, pkt4 Ustawy o kulturze fizycznej dotyczył wyłącznie osób, które uzyskały "uprawnienia uzyskane na podstawie przepisów państwowych"?
Zaznaczę, ze zarówno interpretacja słownikowa zapisu przywołanej ustawy, jak i praktyka stosowania wprowadzonej zapisem tej regulacji reguły - przeczą całkowicie Pańskim słowom.
Dla ułatwienia - tekst, wobec którego zgłaszał Pan swoje "rewelacje":
----------------------------
Osoba, która uzyskała uprawnienia do uprawiania żeglarstwa w innym państwie, może uprawiać żeglarstwo na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej w zakresie posiadanych uprawnień potwierdzonych stosownym dokumentem.
----------------------------
2. Napisał Pan też, że drobna, techniczna jedynie zmiana w tekście Kodeksu Morskiego, spowodować może Panskim zdaniem powrót do niesławnej pamięci "przeglądów" w wykonaniu tzw inspektorów technicznych Pańskiej Organizacji.
Poniżej tekst Kodeksu Morskiego obowiązujący (przypomnę - przeglądy nie są dziś obowiązkowe dla jachtów niekomercyjnych poniżej 15m długości.)- oraz tekst po planowanych zmianach.
Proszę poświęcić im chociaż chwilę uwagi - możliwie przed napisaniem kolejnych rewelacji...
----------------------------
Proszę porównać - tekst obecny Kodeksu Morskiego:
"Art. 23. § 3. Statek morski stanowiący polską własność,
używany wyłącznie do celów sportowych lub rekreacyjnych,
o długości kadłuba do 24 m, podlega obowiązkowi wpisu
do polskiego rejestru jachtów prowadzonego
przez właściwy związek sportowy o zasięgu krajowym."
Oraz tekst po planowanej zmianie:
"Art.23 § 3 . Statek morski stanowiacy polska własność,
używany wyłacznie do celów sportowych lub rekreacyjnych,
o długosci kadłuba do 24 m, podlega obowiazkowi wpisu
do polskiego rejestru jachtów prowadzonego
przez polski zwiazek sportowy, w rozumieniu ustawy z dnia … 2009 r. o sporcie (Dz. U. … Nr …, poz. …).”
----------------------------
Pozdrawiam
Jaromir Rowiński
Teraz robisz jakąś sztuczną "szopkę" z "formami grzecznościowymi"...wyluzuj!
Nie bardzo rozumie do czego zmierzasz?
Może jednak na priv?
W sprawie "rewelacji", może to niewłaściwie interpretuje ale zważ:
"1. Na jakiej podstawie twierdzi Pan, jakoby Art 53a, pkt4 Ustawy o kulturze fizycznej dotyczył wyłącznie osób, które uzyskały "uprawnienia uzyskane na podstawie przepisów państwowych"?
Zaznaczę, ze zarówno interpretacja słownikowa zapisu przywołanej ustawy, jak i praktyka stosowania wprowadzonej zapisem tej regulacji reguły - przeczą całkowicie Pańskim słowom."
Na podstawie zarówno znaczeniowego pojęcia słowa "uprawnienia" czyli prawo przyznane przez normę prawną czyli do czegoś uprawniające na podstawie przepisów (najczęściej przepisy, prawa, regulacje tworzy się w oparciu o prawo powszechne ,a to w ujęciu "modus procedenci" tworzy ustawodawca czyli "państwo". Dobrowolne certyfikaty kompetencji żeglarskich wydawane w znakomitej większości państw świata nie są w tym znaczeniu "uprawnieniami" gdyż do niczego nie "uprawniają" w kontekście zapisu Art. 53a, Pkt 4 przywołanej ustawy... Tak jak nie "uprawnia" np. Instruktor (Przodownik) Turystyki Żeglarskiej PTTK do prowadzenia zorganizowanego rejsu...w Polsce, ale w Bułgarii już mu nikt nie zabroni...ani nie zezwoli.
Dlatego użycie tego zwrotu "uprawnienia" jest niewłaściwe, nieadekwatne w odniesieniu do dokumentów żeglarskich wydawanych za granicą...
Ale wiem chyba z czego to wynika, bo uzyskałem odpowiedź swego czasu w rozmowach z urzędnikami MSiT (DP-K, DSP) wyjaśnienie.
Otóż przygotowując zapis tego artykułu do zmiany ustawy urzędnicy byli przekonani (tak to określali) ,że za granicą (jak w RP) także wystawiane są na mocy przepisów odpowiednich urzędów państwowych odpowiednie patenty - certyfikaty...jak np w Chorwacji...
Tłumaczenie iż są w błędzie (i aby użyli innego określenia np. "kompetencji") skutkowało jedynie zapewnieniem (występowałem oficjalnie jako PKM ) ,iż planują wystąpić z zapytaniem do kilku zagranicznych odpowiedników swoich urzędów (właściwych dla żeglugi, sportu,turystyki) z zapytaniem o status dokumentów używanych przez żeglarzy danego kraju lub ich brak...
Jak widać nie na wiele sie to zdało a i popłoch oraz brak jednoznacznej odpowiedzi z MSiT ,to spowodowało kiedy Mariusz Główka wystąpił z pismem - zapytaniem o jakie to "uprawnienia zagraniczne" ustawodawcy w myśl art. 53a ,chodzi i czy posiadane certyfikatów niepaństwowych RYA oraz państwowych chorwackich są "ok" do prowadzenia jachtów na polskich wodach?
Jak wiesz odpowiedzieli "enigmatycznie" z konkluzją "nie możemy określić jakie to, oraz wskazać jakie nie" Znasz przecież treść publikowanego przez Don Jorge pisma do MG z minsportu w tej sprawie.
Nie wiemy czy używanie w Polsce certyfikatu kompetencji np ISSA nie stoi w poprzek "polskiego prawa", bo też nie było "próby sądowej", która by to jednoznacznie określiła i trafiła jako odpowiedź do "orzecznictwa sądów polskich". Tomek Lipski - przedstawiciel ISSA Polska też ma wątpliwości co do strony prawnej tego zagadnienia.
Wiem jedno, sprawa nie jest z "zagranicznymi uprawnieniami" ewidentnie klarowna i zachowałbym po prostu ostrożność... Oficjalnie "formalny obrót prawny" czegoś takiego jak "zagraniczne uprawnienia żeglarskie" nie zna... Sprostuj mnie proszę jeśli sie mylę.
Co do:
2. Napisał Pan też, że drobna, techniczna jedynie zmiana w tekście Kodeksu Morskiego, spowodować może Panskim zdaniem powrót do niesławnej pamięci "przeglądów" w wykonaniu tzw inspektorów technicznych Pańskiej Organizacji.
Poniżej tekst Kodeksu Morskiego obowiązujący (przypomnę - przeglądy nie są dziś obowiązkowe dla jachtów niekomercyjnych poniżej 15m długości.)- oraz tekst po planowanych zmianach.
W tym kraju wszystko jest możliwe, zwłaszcza przy "ogromnym parciu" określonych grup interesu na zmianę "istotnych zapisów" dla nich w ramach wydawałoby sie "kosmetyki legislacyjnej".
Osobiście byłem obecny na gdyńskim spotkaniu urzędników UM,urzędników ministerstwa, senatora,przedstawicieli żeglarzy (zabierałem głos w imieniu PKM i także zgłaszałem postulat 15 metrów..." ale raz wywalczona "wolność:" nie jest na zawsze Jaromirze...i trzeba być czujnym.
Wiem jak :"właściwym związkom" zależy na powrocie rejestracji,przeglądów dla mniejszych jachtów i dla tego nie bagatelizowałbym zagrożenia...a jest naprawdę spore.
Zawsze byłem przeciwko obligowi i monopolowi w żeglarstwie i zawsze mówiłem o tym głośno i w PZŻ i poza nim. To że spróbowałem racjonalnie to tłumaczyć w związku i sie nie udało tak jak si spodziewałem nie oznacza abyś teraz mógł sobie z tego kpić i nadal utożsamiać mnie z władzami PZŻ.
Moja "przygoda" w ZG PZŻ sie już skończyła a ostatni podpis pod opisem sytuacji w ZG też miał swoje znaczenie o czym wie najlepiej Don Jorge...
Może i nie było w ogóle warto próbować ale może w ogóle nic nie warto robić??
Zamierzenia a możliwości to dwie sprawy i nie dowiesz sie do póki nie spróbujesz...
Co do nieporozumienia jakie mógł ewentualnie spowodować mój "rewelacyjny" post, to przepraszam...
Pozdrawiam serdecznie Jaromirze
Dla jasności...
Były czł. ZG PZŻ...nie "Twój przeciwnik" i nie "Pan"
Jedyne co wynika ciekawego z przydługich ekspiacji odchodzącego członka Zarządu PZŻ, to fakt, że jesteś, Drogi Jerzy w posiadaniu pisma
"jakie trafiło do Marszałka Sejmu ze swoistą "skargą" na RPO".
Czy można liczyć na to, że się nim ze swymi wiernymi czytaczami podzielisz?
Żyj Wiecznie,
Jaromir Rowiński