CO SEJMIK MA DO POWIEDZENIA W SPRAWIE PYTAŃ JACKA KIJEWSKIEGO ?
Dawno, dawno temu - jeszcze za panowania Ireneusza Pierwszego Wspaniałego był taki wariat, który wymógł na Prezydium Rady Starców spotkanie z tęgim władcą. Pewnie by mu się to nie udało, ale akurat "ŻAGLE" murem stanęły za wspomnianym wariatem. Wariat miał miał kilka kartek maszynopisu zatytulowanego "100 zarzutów wobec PZŻ" . I spotkanie się odbyło. Wariat czytał zarzuty, a Ireneusz Pierwszy Wspaniały w miarę odkładanych kartek stawał się coraz bardziej czerwony - aż do pełnej purpury. No i co ?
A no - nic. Zupełnie nic!
I teraz - po latach, kiedy w okienku portalu  "sail-ho" wypatrzyłem "100 pytań do Sejmiku PZŻ" - nie mogłem oprzeć się pokusie poproszenia Jacentego Kijewskiego o pozwolenie reprintu. Mam zgodę. Czytajcie. Zwłaszcza Delegaci Sejmikowi.
Czy na coś liczę ?
Absolutnie - NIE !
Tu klik dla Pytającego
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
 
 Wkrótce sejmik krajowy PZŻ. Wbrew pozorom i temu, co myśli większość żeglarzy niezrzeszona w PZŻcie, to, co tam zostanie uchwalone, a już zwłaszcza, kto zostanie wybrany, będzie rzutowało na polskie żeglarstwo przez długie lata. Również na tą większość, która z PZŻtem nie ma i nie chce mieć nic wspólnego. Dlatego pozwalamy sobie "pociągnąć" temat związkowy przez kilka artykułów.

W niniejszym - lista pytań, które warto by zadać ustępującemu zarządowi Związku. Pomogła w tym wersja wstępna sprawozdania zarządu, którą życzliwe "wiewiórki" nadesłały. Wiewiórkom dziękujemy, natomiast wdzięczni będziemy któremuś z Delegatów na sejmik, gdyby zadał te pytania podczas dyskusji nad sprawozdaniem. Ciekawi będziemy odpowiedzi.

Jeżeli dla części czytelników temat jest zbyt hermetyczny lub nużący - przepraszamy i już wkrótce zostawimy tematy prawno-związkowe na rzecz ciekawszych.

A oto i pytania:

Dlaczego Związek nie składał ŻADNYCH formalnych postulatów w sprawie tworzonych ustaw dotyczących żeglarstwa?
Uzasadnienie pytania: polski system prawny przewiduje zarejestrowaną działalność lobbingową. Każda osoba lub organizacja, która ma zamiar wpłynąć na proces stanowienia prawa, powinna przesłać odpowiednie zgłoszenie i wtedy ma prawo i możliwość składania wniosków, dopuszczenia do tzw. wysłuchania publicznego i udziału w konsultacjach. Polski Związek Żeglarski nie przesłał nawet zgłoszenia w przypadku żadnej z kluczowych ustaw. Co więcej, biuletyny informacji publicznej praktycznie milczą nt. uwag i postulatów Związku. Formalnie rzecz ujmując ustawodawca nie powinien uwzględnić żadnego z postulatów Związku.


Dlaczego uwagi i postulaty Związku przekazywane były nieformalnie, z pominięciem procedur, bez dyskusji z OZŻtami i prezentacji tych postulatów publicznie? Dlaczego nie przekazywały ich organy statutowo upoważnione do reprezentacji związków, zwłaszcza prezes?
Uzasadnienie pytania: znaczna część działań mających na celu wpływ na stanowione prawo wykonywana była półprywatnie, poprzez kontakty Jerzego Durejki (komisja szkolenia) z urzędnikami ministerstwa sportu (zwłaszcza z Mirosławem Bąkiem). Inne pisma przekazywane były drogą nieoficjalną, a zwłaszcza nie były prezentowane środowisku żeglarskiemu. Kolejne proponowane wersje systemu stopni były wewnętrznymi dokumentami komisji szkolenia, nie odbyły się konsultacje z adresatami systemu stopni - żeglarzami. Trudno sobie przypomnieć oficjalne (tj. przyjęte przez zarząd i sygnowane przez prezesa) stanowisko związku w jakiejkolwiek sprawie. Należy też zwrócić uwagę, że w wielu konferencjach i spotkaniach (jak choćby w UM Gdynia odnośnie wymogów wyposażenia jachtów w środki łączności) nie występował z ramienia Związku nikt odpowiednio upoważniony. Można by odnieść wrażenie, że większość zmian w prawie leży poza zainteresowaniem Związku, tym trudniej zrozumieć utyskiwania zawarte w sprawozdaniu za mijającą kadencję.

Dlaczego PZŻ nie jest w stanie opracować i wdrożyć własnego systemu certyfikatów kompetencji?
Uzasadnienie pytania: od lat króluje krytyka rzekomo "narzucanego" przez władze administracyjne systemu stopni. Od lat również PZŻ dostosowuje swoje wymogi do owych systemów. Nie powstaje jednak propozycja nieobowiązkowych certyfikatów kompetencji o wysokiej renomie, niezależna od systemu proponowanego przez administrację państwową. Kolejne wymyślane ad hoc pomysły i projekty komisji szkolenia nie zastąpią sprawdzonego (na wzór RYA) systemu i nie mogą być rozsądną propozycją dla ustawodawcy. Siłą rzeczy PZŻ godzi się na jego zdaniem niekorzystne systemy patentów.

Dlaczego PZŻ nie współdziała we wdrożeniu systemu uprawnień zgodnego z przepisami europejskimi?
Uzasadnienie pytania: kilkakrotne zmiany ustaw i rozporządzeń były doskonałą okazją do wdrożenia obowiązującego na śródlądowych drogach wodnych Europy systemu ICC. Tym bardziej, że Polska przystąpiła do konwencji umożliwiających wdrożenie ICC. Wdrożenie ICC pozwoliłoby zagranicznym żeglarzom legalnie żeglować po wodach polskich z wielką korzyścią dla rozwoju regionów, a także polskim żeglarzom bezproblemowo żeglować po drogach Niemiec czy Francji. Związek jednak, w obawie o monopol w dziedzinie uprawnień, nie podjął wystarczająco przekonujących działań w tym kierunku. Również nie podjął skutecznych działań zmierzających do wzajemnego uznawania uprawnień morskich pomiędzy krajami, przez co popularność zystały w Polsce uprawnienia ISSA.

Dlaczego PZŻ nie jest w stanie zaoferować dobrowolnego i odpowiedniej jakości programu doradztwa technicznego dla właścicieli jachtów?
Uzasadnienie pytania: Od lat trwa dyskusja o rzekomej konieczności obowiązkowych nadzorów technicznych nad jachtami. Polski Związek Żeglarski nie jest jednak w stanie sformalizować zasad doradztwa technicznego dla zainteresowanych żeglarzy. Nie istnieje opublikowany zestaw wymagań dot. kwalifikacji inspektorów technicznych. Próby stworzenia aktualnych norm technicznych skończyły się żałosnym fiaskiem, zarówno z powodu sprzeczności z prawem europejskim (dyrektywa RCD), jak i braku właściwych kwalifikacji. Nie istnieje nadzór nad pracą inspektorów, nie są rozliczane błędy i niedbalstwa (przykład: brak konsekwencji względem inspektora akceptującego konstrukcję jachtów Zoltar i Duży Ptak). Osoby zasiadające w komisji nadzoru technicznego są równocześnie działającymi inspektorami, co powoduje konflikt interesów. Mimo istniejącego (podobno) cennika opłaty pobierane przez różnych inspektorów różnią się nawet trzykrotnie. Zespół nadzoru technicznego nie zadbał też o współpracę z firmami ubezpieczeniowymi, które korzystają z własnych rzeczoznawców.

Dlaczego PZŻ rejestruje jachty z naruszeniem prawa? Czy ktoś poniósł tego konsekwencje?
Uzasadnienie pytania: głośna jest sprawa rejestracji jako jachty jednostek będących pływającymi barami (smażalnie, wyszynk alkoholu). To tylko najbardziej jaskrawe przykłady, gdyż rejestracja kutrów rybackich prowadzących regularną działalność zarobkową jest wręcz nagminna. Wszystkie te jednostki nie mają nic wspólnego z pojęciem "jacht". Mimo to zarejestrowane zostały w rejestrze jachtów. Po ujawnieniu tego procederu Związek powinien był anulować wpisy we własnym zakresie lub wystąpić na drogę sądową (podanie nieprawdziwych danych). Zamiast tego Związek wystosował jedynie prośbę do armatorów takich jachtów, by raczyli wycofać wpis. Prośba została oczywiście zignorowana - korzyści z wygodnego acz bezprawnego wpisu w rejestrze jachtów są zbyt wielkie. Rejestracją jachtów zajmują się określone osoby (podpis na dokumencie rejestracyjnym) i powinny ponieść konsekwencje służbowe, a może nawet karne takiego zaniedbania. Sprawa rejestracji tych statków jako jachty sprowokowała Urzędy Morskie do wprowadzenia własnego podziału na jachty komercyjne i rekreacyjne, ze szkodzą dla jachtów szkoleniowych czy czarterowych. Podział ten znalazł potem odzwierciedlenie w przepisach, a przyczyną tego - bezprawne działania PZŻtu.

Dlaczego Związek i Okręgowe Związki Żeglarskie w zakresie swych działań administracyjnych nie stosuje się do przepisów prawa?
Uzasadnienie pytania: dopiero nacisk osób urażonych takim postępowaniem spowodował wdrożenie obowiązującej przecież od wielu lat ustawy o ochronie danych osobowych. Kontrola Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych wytknęła szereg uchybień, które w ogóle nie powinny zaistnieć. Kontrola ta odbywała się w PZŻcie, bardzo dyskusyjny jest status prawny zbiorów danych osobowych w dyspozycji OZŻtów (zwłaszcza zbiory archiwalne).

Dlaczego nie odbyły się obie konferencje "Bezpieczeństwo w jachtingu"?
Uzasadnienie pytania: co dwa lata organizowane były konferencje o ww. tytule, na przemian w Gdyni i Trzebieży. Wygłaszane tam były często wartościowe referaty, następnie były publikowane w formie wydawnictw papierowych lub internetowej, pomagając żeglarzom w dbaniu o bezpieczeństwo żeglugi. W minionej kadencji obie konferencje zostały odwołane, co jednak nie przeszkodziło podkreślać dbałości Związku o bezpieczeństwo (w podtekście konieczności zlecania kolejnych zadań biurokratycznych). W zamian Związek zorganizował konferencję "Etyczne paradygmaty żeglarstwa", która wprawdzie pozwoliła wystąpić członkom władz związku, ale przeszła bez echa w środowisku i była zbędna.

Dlaczego w strukturach związku funkcjonują Okręgowe Związki Żeglarskie o wielkości przeciętnego jachtklubu?
Uzasadnienie pytania: Członkami PZŻtu są Okręgowe Związki Żeglarskie. Wiele z nich, jak np. Tarnowski, Sądecko-Podhalański, Włocławski itd. zrzeszają poniżej 200 żeglarzy. Takie rozmiary ma przeciętny, działający jachtklub. Niektóre, jak np. Legnicki OZŻ, od wielu lat nie wykazują przejawów funkcjonowania choćby na poziomie nadesłania informacji. Jak można wytłumaczyć, że liczący 143 żeglarzy Tarnowski OZŻ może przeprowadzać egzaminy, a liczący dwa razy tyle członków Jacht Klub Morski Gryf takich możliwości nie ma? Jak Okręgowy Związek o tak nikłym poparciu może sprawnie organizować szkolenie, współzawodnictwo sportowe, wspierać wyczyn na poziomie okręgowym i krajowym? Komu potrzebna jest fikcja 39 okręgowych związków żeglarskich?

Dlaczego praktycznie nie istnieje działalność wydawnicza i popularyzatorska Związku?
Uzasadnienie pytania: działalność wydawnicza, publikowanie książek, biuletynów, służy popularyzacji żeglarstwa oraz podnoszeniu bezpieczeństwa na wodzie. Związek jednak nie publikuje takich pozycji ani o tematyce sportowej, ani technicznej, ani o bezpieczeństwie na wodzie. Książki o treningu sportowym i żeglowaniu na Laserze wydane zostały lata temu ze specjalnych grantów. W zasadzie jedyną istotną publikacją Związku są przepisy regatowe, przy czym obecnie obowiązujące jeszcze (marzec!) nie zostały opublikowane w wersji papierowej. Podejście to drastycznie różni się od działalności takich organizacji, jak RYA czy DSV, które nie tylko popularyzują i dbają o bezpieczeństwo, ale też z takich publikacji osiągają zyski na działalność statutową.

Dlaczego PZŻ nie wykorzystuje do promocji żeglarstwa imprez targowych i zlotów żeglarskich?
Uzasadnienie pytania: od lat PZŻ uzyskuje bezpłatnie stoisko na liczących się imprezach targowych. Stoisko to najczęściej stało puste (raz eksponowany był luksusowy samochód), w przypadkach, gdy jednak ktoś na stoisku działał, promowane były działania biurokratyczne, jak rejestracja jachtów czy wydawanie patentów. Ponieważ te działania nie potrzebują promocji (są narzucane ustawami i rozporządzeniami), takie podejście wydaje się marnotrawieniem kwoty 40 tys. pln (na tyle wycenione zostały usługi organizatorów targów).

Czym spowodowany jest chaos w komunikacji internetowej PZŻtu?
Strona PZŻtu pozostawia wiele do życzenia, niemniej jednak w mijającej kadencji "wypączkowały" takie strony, jak pyawodniacy.pl czy pyaszkolenie.pl. Można by odnieść wrażenie, że każda komisja i każdy twór statutowy ma ambicję utworzyć własny serwis internetowy. Być może to jedyny sposób na sprawne prowadzenie tych serwisów, niemniej jednak przeciętny żeglarz jest zdezorientowany i nie jest w stanie w łatwy sposób wyszukać informacji nt. działalności związku czy np. aktualnych przepisów.

I na koniec najważniejsze: jakie w ogóle korzyści odnieść ma przeciętny żeglarz z faktu istnienia PZŻtu?
Uzasadnienie pytania: zarówno działalność Związku, jak i sprawozdanie za kadencję Zarządu, skupia się na pozyskiwaniu kolejnych obszarów kontroli nad obywatelem: patenty, obowiązkowe rejestracje, nadzory techniczne. Każda z tych czynności przeciętnemu żeglarzowi jest najczęściej zbędna, a wiąże się z biurokratyczną mitręgą i wysokimi opłatami. W zamian Związek nie był w stanie zaoferować wartościowych wydawnictw, imprez integrujących masy, a nawet konferencji poświęconych żeglarstwu. Pomijając sprawy sportowe, które dotyczą wyczynowych sportowców, przeciętny żeglarz bardziej doceniał chwile, kiedy starania Związku kończyły się porażką, a nie sukcesem. Czy wobec tego Związek może żeglarzom zaoferować coś atrakcyjnego, czy nadal ma pozostać "organem administracji rządowej", żyjącym kosztem środowiska żeglarskiego, a nie dla jego dobra?

Jacek Kijewski
(delegat rezerwowy na sejmik krajowy).
 
Re: 100 pytań do... Dosłał: jkijewski ; Piątek, 2009, marzec 06 @ 22:54:16 CET
Re: 100 pytań do... Dosłał: jkijewski ; Piątek, 2009, marzec 06 @ 22:55:09 CET
Re: 100 pytań do... Dosłał: jurmak ; Piątek, 2009, marzec 06 @ 23:02:12 CET
Re: 100 pytań do... Dosłał: jurmak ; Sobota, 2009, marzec 07 @ 17:59:51 CET
Re: 100 pytań do... Dosłał: jkijewski ; Sobota, 2009, marzec 07 @ 21:27:21 CET
Komentarze
Ciekawe daty... Paweł Ziemba z dnia: 2009-03-08 21:17:18