W okienku internetowym "ZAGLI" pojawiła się informacja o samodzielnym starcie "Jachtów Motorowych”, dotychczasowego dodatku do miesięcznika „Żagle:
”..., przekształcają się w dwumiesięcznik i zaczynają ukazywać się jako samodzielny magazyn. „Jachty Motorowe” poszerzyły objętość do 100 stron i zyskały nową, elegancką szatę graficzną. Po raz pierwszy zostaną zaprezentowane na XXI Targach Sportu i Rekreacji Wiatr i Woda, które odbywają się w Warszawie 12-15 marca br. Premiera czasopisma jest jednocześnie wydarzeniem otwierającym obchody jubileuszu 50-lecia miesięcznika „Żagle”, który przypada w tym roku. ...."
Wyczuwam, że większość stałych czytelników Subiektywnego Serwisu Informacyjnego to żeglarze "wiatrowi". Nie mam pojęcia jaki odsetek Czytelników miesięcznika "ŻAGLI" stanowili dotąd motorowodniacy. Ciekawi mnie jednak jak Czytelnicy www.kulinski.gdańskmarinecenter.com witaję tę innowację. Zapraszam do wpisywania swoich opinii i odczuć. Oczywiście subiektywnych :-))))
Już się pakuję do Warszawy. Jeszcze czeka mnie tylko powieszenie newsa Tomasza Konnaka.
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
Ale miejmy nadzieję że nie będzie źle...
Jeśli "wypadniete" z Żagli reklamy, przysporzą kłopotów, to wbrew pozorom lepiej. Żagle będą musiały stać się jeszcze lepsze i jeszcze ciekawsze żeby brak reklam kompensować zwiększeniem liczby czytelników.
Ja osobiście się cieszę z wyprowadzenia motorowodnych - pismo będzie ciekawsze, przynajmniej dla nas.
Pozdrawiam
Marek Grzywa
W krajach gdzie nigdy nie funkcjonowaly pojecia "kartki na benzyne" czy "talon na samochod" motorowodniacy i "power boats" stanowia wiekszosc. I nawet wiecej magazynow motorowodniackich niz stricte zeglarskich sie wydaje.
Fakt wyklonowania sie "Jachtow motorowych" z Zagli swiadczy, ze powoli doganiamy Europe. Obok "Przegladu Motorowodnego" i "Jachtingu Motorowego", to kolejne czasopismo dla spalinowcow. Trzymam kciuki!
Choc czuje sie zeglarzem "wiatrowym", to pomruk stukonnego diesla jest bliski memu sercu. A najpiekniejsza wydaje mi sie chwila, gdy zagle wypelniaja sie wiatrem, silnik gasnie a kadlub jachtu (i czlowiek) zaczyna oddzychac pelna piersia w rytmie nadbiegajacych fal. Tej chwili motorowodniacy nam zazdroszcza. Przynajmniej niektorzy.
Pozdrawiam
Krzysztof Bieńkowski
Wielka szkoda, że te Motory wypadną tylko z "Żagli". Chętnie bym je usunął również z Mazur. Często gdy jakiś ścigacz mija mnie w odległości paru metrów, robiąc metrową falę żałuję, że na pokładzie nie mam jakiegoś działka odpowiedniego kalibru. Niestety te ścigacze to chyba 99 procent wszystkich pływających inaczej.
>Chętnie bym je usunął również z Mazur.
Wystarczy wyplynac na Zatoke. Pewien stary kapitan powiadal, ze fale na morzu sa po to, zeby byle kto po nim nie plywal. Dla spalinowcow wszystko >3B, to sztorm, odbite nerki, wypadajace plomby i morskie opowiesci. A poza tym jak pytal Pan Maluskiewicz: Czy jest miejsce na morzu? Wystarczy prosze pana.
Czy jest sens sie kisic w szuwarach?
Pozdrawiam
Krzysztof Bieńkowski
Czy jest sens sie kisic w szuwarach?
Od kilku lat pływam co roku po słonej wodzie i na Mazurach. Może dlatego, że od Mazur zacząłem swoje pływanie nigdy nie mam ich dość i co roku z radością na nie wracam.
>od Mazur zacząłem swoje pływanie nigdy nie mam ich dość
Dawno temu mialem przyjemnosc uczestniczyc w spotkaniu ze sp. Andrzejem Zawada (http://alpinizm.pl/pismo/gia/nekrzaw.htm).
Czlowiek, ktory widzial chyba juz wszystko w gorach stwierdzil, ze zawsze wraca w Tatry z wielka przyjemnoscia, bo tam stawial pierwsze kroki i tam tkwia jego korzenie. Te slowa zapadly mi w pamieci i w ogole cale spotkanie wywarlo na mnie ogromne wrazenie. Pan Andrzej opowiadal wspaniale o zimowym wejsciu na Everest i okazal sie wielkim erudyta.
Tak. Ma sens wracanie na Mazury... To jakby podroz w czasie. Powrot w czasy mlodosci. Tu mielismy oboz, tam przewrocila sie omka,a owdzie juz nie ma tego sklepiku...
Przyznam, ze ja tez wracam od czasu do czasu, ale poza sezonem, gdy Jeziora sa takie, jakimi pamietam je, gdy pierwszy raz halsowalem sie omega. Kartki na benzyne, to nie byla taka glupia rzecz :-))
Pozdrawiam
Krzysztof Bienkowski
Już to raz napisałem, ale w tym wątku powtórzę.
Ja tez co roku wracam na jeziora. Mazury mnie zeglarsko wychowały. Gdybym się ich wyrzekł, to tak jakbym się wyrzekł ojca albo matki.