Kapitanowi Wacławowi Sałabanowi, mężowi uroczej kapitanki (taką teraz terminologię forsują feministki) i współarmatorowi pięknego, stylowego jachtu o wdzięcznym odwłoku - chyba "tramwaje wodne" się nie podobają. Mnie to nie dziwi. Na morzu codziennie spotykamy statki tak szkaradne, że bierze obrzydzenie. Tylko funkcja, funkcja, tylko wielopiętrowa góra kontenerów na pokładzie i te monstrualne urządzenia przeładunkowe. I gdzie się podział zawód architekta okrętowego? Tylko jachtom przyszło bronić piękna na morzu. Oczywiscie nie tym o LOA 6 m z wysokością stania w kabinie oraz rufą "kąpielową".
Wrocław żąda dostępu do morza? No to co na takie dictum Elbląg ma powiedzieć ?
RANKING - sami zobaczcie co się tam wyrabia!
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
________________________________
Trójmiejskie i zachodniopomorskie tramwaje wo… - NIE! Tego klawiatura nie przyjmie!
Co wyróżnia tramwaj od innych środków komunikacji takich jak: samochód, autobus, trolejbus, pociąg, statek, prom, wodolot, poduszkowiec, samolot, rakieta, balon… No cóż, z mojego pokolenia dzieci w przedszkolu, na takich problemach ćwiczyły umiejętność poznawania świata. Przypomnę, że dla wymienionych środków komunikacji, szyny są znaczącym wyróżnikiem do określenia „tramwaj”. Ubiegnę tych co śpieszą z pytaniem; a co z pociągiem? Pociąg z definicji, nie jeździ po drogach i ulicach. Natomiast napęd elektryczny, nie jest najistotniejszym wyróżnikiem dla tramwaju, gdyż pierwsze tramwaje były …konne. To po licha im były te szyny? A no, dla wygody pasażerów, gdyż kiedyś ulice były brukowane „kocimi łbami” i aby paniom biusty nie podskakiwały (nie wspomnę co panom…) w rytm nierówności, budowano w miastach gładkie szyny dla pojazdów ciągnionych przez konie.
Nasze obecnie, główne miasta portowe – podobno morskie (notabene posiadające linie tramwajowe od kilkudziesięciu lat) prześcigają się od kilku lat, w sezonowym uruchamianiu linii tramwajowych po …zatoce, zalewie i morzu [ http://www.portalmorski.pl/caly_artykul.php?ida=12117&tit=Wodolot_rozpocznie_rejsy_2_kwietnia ]. A przypomnę, że statek przewożący pasażerów i/lub ładunki samojezdne (w tym też szynowe) w sposób regularny, z ustalonym i opublikowanym rozkładem pływania (nie jazdy!) nazywa się PROM.
Szczeciński tramwaj nad morze. Fot. Łukasz Szełemej [PR Szczecin/Archiwum]
Ja, wrocławianin (gdzie tramwaje są wiekowe), mam nadzieję, że po odbudowaniu s/y "Generał Zaruski", NIKT w Gdańsku nie wpadnie na marketingowy pomysł, nazwania tego Żaglowca TRAMWAJEM ŻAGLOWYM lub GONDOLĄ LINOWĄ (o zgrozo!).
Wrocław żąda dostępu do morza, dla uprawiania żeglarstwa swobodnego na Szorstkim Morzu!
Wacek Sałaban
Szanowny Kolego, ta wypowiedź zmierza do: …żegluga promowa, a żegluga tramwajowa…
Pozdrawiam.
:-)
... i w tym celu uruchomienia tramwaju wodnego z centrum Wrocławia na Waly Chrobrego.
„a tramwaj wzdłuż , w poprzek i w te i wew te i tędy i owędy…”
Taka żegluga, bez stałego rozkładu rejsów, to żegluga trampowa lub tramping. A statek uprawiający taką żeglugę to TRAMP. Nie tramwaj. Natomiast statek może być określany pojazdem szynowym (tramwajem) tylko w trakcie przemieszczanie się po slipie - podczas wodowania lub slipowania.Pozdrawiam.
Powtarzasz, że brak stałego rozkładu jest jednym z argumentów przeciwko określeniu "tramwaj wodnym", podczas gdy właśnie stały rozkład jazdy jest cechą odróżniającą funkcjonujące tramwaje wodne od różnych statków wycieczkowych, promów, pływających czasami według rozkładu, czasami na życzenie.
Ten argument mamy wobec tego z głowy, OK?
Tramwaje wodne kursujące po Zatoce Gdańskiej nie tylko mają rozkład jazdy, ale w oczywisty sposób są elementem systemu komunikacyjnego Trójmiasta (numer linii miejskiej komunikacji, dofinansowanie z budżetu miasta.) Podobnie chciałoby się by było w Warszawie (jest stały rozkład, kursowanie wzdłuż rzeki, przystanki, szyld komunikacji miejskiej i małe zainteresowanie bo opłata za "przejazd" jest absurdalnie wysoka) i w paru innych miastach. Czy vaporetto kursujące po Wenecji i okolicach nazwiesz "promem", lub "autobusem"? Po angielsku, jeśli ktoś już się uprze tłumaczyć włoskie określenie, mówi się o nich "water bus". Wadą określenia "autobus wodny" w porównaniu z "tramwajem wodnym", byłby brak oczywistego nawiązania do komunikacji miejskiej.
Określenie tramwaj wodny się przyjęło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Tramwaj_wodny
Szyny to nie jedyny atrybut tramwaju. Na wodzie szyn brak, ale pozostałe cechy tramwaju te stateczki mają.
Nie pierwszy to przypadek, gdy słowo rozszerza i zmienia znaczenie, traci niektóre powiązania ze swoim źródłosłowem, ale nadal dobrze i sensownie funkcjonuje, przy braku lepszego określenia. Językoznawcy mogliby coś na ten temat powiedzieć.
My tymczasem możemy chyba tylko podpisać protokół rozbieżności.
Pozdrawiam,
:-)
Marcin Palacz
Szanowny Marcinie,
przeczytaj z uwagą, a nie pobieżnie moje wszystkie wpisy, OK.?
Zaproponuj mieszkańcom Świnoujścia żeglugę „tramwajowo-autobusową” zamiast istniejącej żeglugi promowej. Może ciut im ulży (?) ;-)
Tak przyznaję, słowo "tramwaj" w naszym społeczeństwie jest powszechnie znane, gorzej ze zrozumieniem jego znaczenia. Natomiast słowo "prom" zdecydowanie mniej znane, a zrozumienie znikome.
Pozdrawia Cię przeciwnik żeglugi „tramwajowej” i żeglugi „autobusowej” i nie tylko po wodach morskich.
W Świnoujściu kursują promy. Prom to takie coś, co łączy dwa punkty, zwykle na dwóch różnych
brzegach, zastępuje most, często przewozi samochody. Przewożenie samochodów raczej w moim odczuciu wyklucza tramwajowość. W Warszawie, oprócz tramwajów wodnych, w lecie jest też prom na druga stronę rzeki (ten akurat przewozi tylko ludzi i rowery). W Gdańsku na Motławie też jest prom - spod Żurawia, na drugą stronę Motławy. Dalej, na Martwej Wiśle, w poprzek kanału portowego też pływa prom - samochodowy. Byłoby dobrze, gdyby zamiast gadania o kładce przez Motławę, pomyślano o usprawnieniu promowego połączenia z Filharmonią, tudzież uruchomiono wodne połączenie Ołowianki z odleglejszymi punktami miasta - tramwajem wodnym. W Ustce, płaskodenna łódka przewożąca
ludzi na drugą stronę portu zwana jest promem.
Statki, pływające pod szyldem komunikacji miejskiej (w tym przypadku, dokładniej podmiejskiej) do Helu, Jastarni, zwane są tramwajami. Na określenie "tramwaj" zasługują również ze względu na masę ludzi, która się z nich wylewa na Helu - jak z tramwaju w godzinie szczytu. Szybko, sprawnie, tanio, masowo. Tramwaj.
Jak to wygląda we Wrocławiu - nie wiem. Może to co sprowokowało Cię do napisania tekstu o tramwajach, to tramwaj, a może prom. Granica między jednym a drugim bywa zresztą nieoczywista.
Nie wiem dlaczego uznałeś, że wszystko co się rusza po wodzie w mieście i w jego pobliżu ma się nazywać tak samo. Nikt tak nie twierdzi. Są promy, są tramwaje wodne - mają one różne funkcje.
I tym akcentem kończę tą pouczającą dyskusję. :-)
Pozdrawiam,
Marcin
Jarema Stępowski - "Statek do Młocin" (popularna piosenka warszawska)
I oby, po reaktywowaniu tych rejsów , nikomu nie przyszło nazwać ... tramwajem wodnym do Młocin!
ws
Gdy mówimy "tramwaj wodny" podkreślamy, że mamy do czynienia z pojazdem należącym do systemu zwykłej miejskiej komunikacji publicznej. Tramwaj, to jest coś co służy do przewozu ludzi w mieście. Prom - tak jak ktoś już napisał - kursuje raczej w poprzek.
Podchodząc rygorystycznie do braku szyn, należałoby mówić "miejski (auto)bus wodny" - ani to ładne, ani logiczne, ani zwięzłe, ani jednoznaczne.
Przy braku polskiego vaporetto, niechże już zostanie "tramwaj wodny" -
przynajmniej od razu wiadomo o chodzi.
Marcin Palacz
Nie kaleczmy określeń i pojęć wprowadzonych przez naszych dziadów i ojców. Zwłaszcza, że nie brak w języku polskim stosownych słów i zwrotów. Co znaczą określenia: tramwaj, prom, trolejbus, metro itd. można sprawdzić w słownikach, encyklopediach i Internecie. Nie polegajmy na zawodnej intuicji i zasłyszeniu np. „że prom to w poprzek”. A czym jest żegluga Gdańsk/Gdynia/Sopot – Hel jak nie żeglugą w poprzek Zatoki Gdańskiej? A czym, jak nie w poprzek Zalewu Szczecińskiego jest żegluga między Szczecinem a Świnoujściem? Wszystko to jest żeglugą promową, a statki kursujące na takich liniach są promami. A co do „systemu zwykłej miejskiej komunikacji publicznej” to prom jest takim samym jej elementem jak tramwaj, autobus i metro. Przykłady są blisko: Karlskrona, Kopenhaga, Sztokholm, Helsinki…
Pojęcie prom jest pojemnym określeniem, obejmuje: prom linowy pływający w poprzek rzeki (prom na uwięzi), małe promy pasażerskie żeglujące między wyspami i wielkie promy pływające w poprzek mórz. Wszystkie te żeglugi charakteryzuje regularność, jawny rozkład rejsów oraz przewożenie ładunków samojezdnych i/lub pasażerów. Są to cechy żeglugi promowej. Nie tramwajowej.
Jeśli nie razi „tramwaj wodny” i „żegluga tramwajowa” to za moment będzie „metro wodne” i „żegluga metrem” - dla określenia rejsów wodolotem między Szczecinem i Świnoujściem. A od tego już krok do wspomnianego „tramwaju żaglowego” / „gondoli linowej”. O ZGROZO!
Ja dopuszczam tylko jeden rodzaj takiego „zlepka” >>> „nawigacja kolejowa”, no ale w czasach GPS-ów ta „umiejętność” zanika ;-) A co to jest? Kto wie, ten wie!
Pozdrawiam.