Od lat wyśmiewam zagrożenia hipotetyczne jako podkładki do tworzenia prawa. Oczywiście tego restrykcyjnego, ulubionego przez Chocimską. Takie prawo to własnie jest ta mętna woda w której polują wydrwigrosze. Ministesterstwa, urzędy, parlamentarzyści bez przerwy karmieni są apokaliptycznymi wizjami skutków liberalizacji. Można się przed tym bronić tylko statystyką. I dlatego, dziś, kiedy PT Delegaci pakują walizki do Warszawy - podrzucam im "sciągę", którą na podstawie danych policyjnych sporzadził kpt. Mariusz Główka. Dostała się ta tabelka w moje ręce dzięki uprzemosci Macieja Kotasa. Obu dziękuję "w imieniu służby", którą razem pokornie pełnimy :-)
Sami zobaczcie jak się ma propaganda do rzekomo pełznacej od dziesięciolecia "anarchii na wodzie" . Oczywiście są to dane ogółne, w których na szczeście udział żeglarzy (2 kolumny) nie jest znaczący. A o spadku wypadkowosci na morzu podczas ostatnich kilku lat wypowiedział się już jeden z Urzędów Morskich.
Wyjdź z 96-procentowej większości jeżdżacej na gapę 
Żyjcie wiecznie i pamietakcjie o kamizelkach!
Don Jorge

AIKI
<p>Odnośnie dyskusji na temat roli PZŻ-tu w żeglarstwie, jak to trafnie określacie, przyjemnościowym:</p>
<p>Otóż mam kolegę Przemka, który nie jakichkolwiek uprawnień z "etykietką" , ba, nie ma jakichkolwiek uprawnień żeglarskich. Z tego co wiem, pływać na łódce z żaglem nauczy ł się w czasie kursu na ratownika WOPR-u. Mimo to żegluje świetnie, choć czasami może odrobinę za "ostro". </p>
<p>Wytłumaczyłem mu tylko, żeby nie "wachlował" zbytnio rumplem i nie przebierał żagli przy słabych wiatrów, pokazałem, jak się refuje żagle, jak odczytywać znaki śródlądowe (np. o wysokości przewodów elektr. nad lustrem wody), co to jest prawo drogi.</p>
<p>Tak więc Przemek jest żeglarskim samoukiem, żyje i ma się dobrze bez PZŻ-towskich "kwitów" </p>
<p>Stopy Wody w 2009 roku :)))</p>
<p>Wiktor Święcichowski</p>
<p>z "portu" Bydgoszcz</p>