Tomasz Piasecki nawiązuje do konstrukcji niezwykłego, zabytkowego napowietrznego promu nad ujściem rzeki Nervón – tuż obok Bilbao. O tej zabytkowej budowli wspomniała w drugim odcinku „Emiritusa” załoga s/y „EPOKA”. Przyglądam się fotografii budowli i podziwiam fantazję, odwagę i kwalifikacja zarówno projektanta, jak i budowniczych, a także … inwestora.
Tomkowi dziękuję.
Żyjcie wiecznie!
Don Jorge
===============================
Drogi Jerzy,
Jestem pod wrażeniem kapitalnej relacji z rejsu Marka i Joanny, czyli materii ktora pewnie jest szczególnie bliska Tobie, przysięgłemu iberofilowi znawcy tematu. Na marginesie tego wciągającego i wzbudzającego niemałe emocje tekstu - mam na myśli coraz bardziej chuligańskie wyczyny orek - i znakomitych zdjęć, chciałbym dodać parę słów o detalu z Bilbao, czyli o słynnym el Puente de Vizcaya, albo jak kto woli - Pont de Bizcaye lub Wiszącym Moście Biskajskim.

Google - Puente Colgante Vizcaya
.
Jest to rzeczywiście niezwykły most - wiszący, rozpięty nad rzeką Nervión, na przedmieściu Bilbao, między Portugalete i Getxo, ktory został zbudowany w 1893 roku, czyli 132 lata temu. Urzędowo, taki obiekt nosi nazwę mostu gondolowego lub transportowego. Jest niezwykly, bo po pierwsze - wiszący, niosący zawieszoną na linach gondolę, przewożącą ludzi z jednego brzegu na drugi, oraz - jest to pierwszy i zarazem jedyny, nadal czynny taki obiekt inżynierski na świecie. W związku z tym Most Biskajski został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, co znakomicie harmonizuje z tekstem, który mówi, cytuję ze strony Mostu: "... el Puente de Vizcaya es una de las realizaciones más notables de la Revolución Industrial en materia de arquitectura metálica..." Autorem konstrukcji mostu jest francuski inżynier Ferdinand Arnodin, ktory jako pierwszy, opatentowal w roku1887, "Un systeme de Pont Transbordeur" (system mostu transportowego), "przeznaczonego dla ujść rzek oraz obiektow portowych". Razem z hiszpańskim inżynierem Andrea De Palacio, projektują i budują pierwszy na swiecie - właśnie ten most, w Bilbao.
W Europie istnieje do dziś kilka podobnych budowli: jeden - we Francji, Most Rochefort z 1900 roku, po wielkiej konserwacji z lat 2016 - 2020, zaprojektowany także przez Armanda Arnodina; dwa mniejsze w Niemczech - w Osten Hemmoor oraz w Rendsburgu, nad Kanałem Kilońskim i bodajże trzy w Wlk. Brytannii - mosty w Middlesborough, Newport i Warrington. Każdy z jest ciekawy, czynny, są młodsze, ale to inna liga.
Godny przypomnienia jest, a właściwie był, bardzo podobny most transportowy, usytuowany nad Vieux Port w Marsylii. Był trochę mlodszy, z 1905 roku, i ogromnie ułatwiał ruch wokół Vieux Port ponieważ, zamiast okrążania całego, niemałego basenu, most ten pozwalał przenieść się na drugi brzeg wprost u wejscia do portu. Projekt mostu w Marsylii jest równiez autorstwa Armanda Arnodina. Gondola mostu stanowiła nie tylko miejsce transportu, ale słynęła z restauracji (!), gdzie podawano słynną marsylską zupę rybną (bouillabasse) oraz langusty. Jak twierdzą niektórzy, ta niezwykła restauracja cienko przędła już w latach trzydziestych, ale to już całkiem inna historia. Most zburzyli Niemcy, latem 1944, aby zablokować Aliantom dostęp do ważnego portu. Zresztą to niszczenie udało się tylko częściowo, bo jeden 70-metrowy pylon (o wadze ponad ćwierć tysiąca ton) ocałał i został rozebrany dopiero po wojnie.
Mimo dyskusji, sentyment Marsylczyków do mostu trwa nadal i w ostatnich latach liczne glosy obywatelskie ożywiły temat projektu odbudowy, czy raczej budowy nowego, podobnego mostu w tym samym miejscu. Kolejne etapy tego procesu doprowadziły do stworzenia okresowego symbolu Mostu. Oto, w 2008 roku, ustawiono na przyczółkach byłych pylonów dwa wielkie dźwigi, których ramiona połączyły liny, rozpięte nad wejściem do portu, synbolizujące przebieg Mostu. Bodaj w 2013 r. Rada Miasta formalnie uznała za celowe podjęcie studiów projektowych. Sprawa jest chyba poważna, skoro zaangażowano do niej samego Michela Verlogeux, największy autorytet w dziedzinie konstrukcji mostowych o wielkich rozpiętościach (wiadukt Millau, Pont de Normandie).
Napisałem "mimo dyskusji", ponieważ takie wielkie budowle niekoniecznie budziły uznanie, czy tylko były zgodnie akceptowane przez społeczeństwo. Mimo że dla dla wielu Marsylczyków Most był przedmiotem dumy i uważano go wręcz za "Marsylską Wieżę Eiffela", to glosów krytyki nie brakowało. Było wręcz przeciwnie, most w Marsylii nazywano "szpetnym", "kupą zlomu" albo "żelastwa". Niektórzy malarze, na płótnach pokazujacych Vieux Port, wprost pomijali górującą nad nim konstukcję Mostu. To znana historia, ponieważ jeszcze podczas budowy, podobne krytyki dotyczyły realizacji Wieży Eiffela, która zdaniem autorów, miała "obrażać elementarne poczucie smaku"i "trwale oszpecić Paryż". Niby historia się nie powtarza, ale pamiętam, jak w latach 90-tych, na dziedzińcu Louvre'u, duży dźwig trzymał na haku cztery napięte liny, pokazujace gdzie będzie stała i jakiej będzie wielkosci budowla, znana jako "Nowe wejście do Louvre'u", projektu M. Pei. Wtedy też różne stowarzyszenia ofiarowywały przechodniom gotowe, wydrukowane kartki z wyrazami protestu przeciwko "planowanemu bezczeszczeniu" narodowego monumentu.
Nie wiem, czy to na temat, ale tematyka ta skojarzyła mi się z napotkanym swego czasu, gdzieś w internecie, zdaniem o tym, że "samoster wiatrowy na rufie szpeci jacht". Sam już nie wiem - szpeci, czy nie szpeci ? Sprawa wydaje mi się ważna, bo piszę to nie teoretycznie, ale jako posiadacz jednego ze słynniejszych samosterów wiatrowych, a mianowicie - oryginalnego angielskiego samosteru Aries Standard z warsztatu Nicka Franklina.
Żyj wiecznie !
tomek
==============================================
PS.
