WSPANIAŁE PERSPEKTYWY ŻEGLARSKIEJ GDYNI
To chyba prawda - im dalej od morza, tym więcej zapalonych żeglarzy. A do tego - ponoć z oddali lepiej widać. Zbigniew "Batiar" Klimczak (Katowice) wyraźnie przejmuje się przyszłością Basenu Żeglarskiego im. Gen. Mariusza Zaruskiego w Gdyni - teraz handlowo zwanego Marina Gdynia. No cóż - żeglarze gdyńskich klubów przespali czasy, kiedy można było się uwłaszczyć na terenach dookoła Basenu. Co tam Księgi Wieczyste - my tu zawsze byliśmy, prawo zasiedzenia nas broni, a do tego mamy nasz wszechmocny, troskliwy Związek, który nie pozwoli nas skrzywdzić. No i mają to co mają. I niech doceniają wspaniałe perspektywy, które są przed nimi roztaczane.Przeczytajcie raz jeszcze: http://kulinski.navsim.pl/art.php?id=2659&page=15
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
-------------------------------
Wspaniałe plany rozwoju polskiego żeglarstwa w Gdyni czy przekręt?
Ten, którzy pisze wie jak trudną sprawą jest tytuł publikacji. Już dawno wiesz co chcesz pisać, ale brak tytułu nie pozwala zacząć. Ktoś powie, no to pisz a tytuł znajdziesz później. Niestety, to kiepski pomysł, ponieważ tytuł jak busola, nie pozwala ci zboczyć na manowce, popaść w dygresje, jednym słowem, bez tytułu ani rusz. Jak nie masz pomysłu pozostaje plagiat i znajduję: w dniu 10.09.12 na portalu Sail Portal.pl pojawia się news pod takim jak wyżej tytułem. Minęło ponad dwa lata od tego momentu, jak zacząłem z dalekiego Śląska śledzić temat „Nowa Marina” w Gdyni, kiedy podano wyniki konkursu i makiety Mariny.
Początkowo fascynacja żeglarza i faceta który „popełnił” już projektowanie i budowę czegoś w tym stylu. Wymiar nieporównywalny ale zadanie to samo - stworzenie stanicy żeglarskiej dla śląskich żeglarzy.
Ten, którzy pisze wie jak trudną sprawą jest tytuł publikacji. Już dawno wiesz co chcesz pisać, ale brak tytułu nie pozwala zacząć. Ktoś powie, no to pisz a tytuł znajdziesz później. Niestety, to kiepski pomysł, ponieważ tytuł jak busola, nie pozwala ci zboczyć na manowce, popaść w dygresje, jednym słowem, bez tytułu ani rusz. Jak nie masz pomysłu pozostaje plagiat i znajduję: w dniu 10.09.12 na portalu Sail Portal.pl pojawia się news pod takim jak wyżej tytułem. Minęło ponad dwa lata od tego momentu, jak zacząłem z dalekiego Śląska śledzić temat „Nowa Marina” w Gdyni, kiedy podano wyniki konkursu i makiety Mariny.
Początkowo fascynacja żeglarza i faceta który „popełnił” już projektowanie i budowę czegoś w tym stylu. Wymiar nieporównywalny ale zadanie to samo - stworzenie stanicy żeglarskiej dla śląskich żeglarzy.
Ustaliłem priorytety:
1. port
2. slip wraz z urządzeniem transportu jachtów pod górkę i na odległość 200 m
3. budynek klubowy
W wypadku mariny morskiej dodałbym tanksztelę, punkt oddawania fekalii, sanitariaty, no i potężny transporter do wyjmowania jachtów i wożenia ich na miejsce zimowego postoju. Ale okazuje się, że żaden ze mnie fachowiec. A gdzie hotel na 200 łóżek, gdzie SPA, gdzie kawiarnie i sklepy, gdzie sale konferencyjne oraz deptak dla mieszkańców. A w jakim celu to jest potrzebne, wyjaśniają władze Gdyni:
(cytuję) Jednym z powodów jest chęć aplikowania Gdyni o organizację żeglarskich mistrzostw świata w 2018 roku. Do tego potrzeba nie tylko miejsca do żeglowania, ale przede wszystkim solidnego zaplecza, które nowy obiekt ma spełniać (koniec cytatu).
„Budowa nowej i nowoczesnej mariny, służącej żeglarzom i pełniącej zarazem funkcje publiczne, to jeden z elementów programu działań PZŻ wspierany przez władze miasta - skomentował Wiesław Kaczmarek, prezes Polskiego Związku Żeglarskiego i jednocześnie przewodniczący jury konkursowego. I z dużym zatroskaniem dodaje: żeglarze mają mieszane odczucia w stosunku do Gdyni. Z jednej strony jest gdzie pożeglować, natomiast brakuje miejsc hotelowych. Cieszę się, że uda się nam to zmienić”. A już zupełnie mnie rozczuliła troska Prezesa o kluby. Prezes tak wyraża troskę – Dobrze, że porozumienie zawarte jest też z klubami, dzięki czemu wesprą budowę i będą mogły działać na terenie obiektu - zaznacza Wiesław Kaczmarek, prezes Polskiego Związku Żeglarskiego. Dodaję, porozumienie nie jest zawarte a jego perypetie nie są celem tego newsa. Generalnie oceniam, że intencją spółki jest wyspółkowanie (termin użyty już w przypadku COŻ Trzebież) tych zasłużonych klubów. Zapewne poznamy niedługo ustalenia w tym zakresie, ponieważ kluby są świadome zagrożeń. Najbardziej zdeterminowani są harcerze, którzy walczą o prawo własności na zasadzie zasiedlenia.
1. port
2. slip wraz z urządzeniem transportu jachtów pod górkę i na odległość 200 m
3. budynek klubowy
W wypadku mariny morskiej dodałbym tanksztelę, punkt oddawania fekalii, sanitariaty, no i potężny transporter do wyjmowania jachtów i wożenia ich na miejsce zimowego postoju. Ale okazuje się, że żaden ze mnie fachowiec. A gdzie hotel na 200 łóżek, gdzie SPA, gdzie kawiarnie i sklepy, gdzie sale konferencyjne oraz deptak dla mieszkańców. A w jakim celu to jest potrzebne, wyjaśniają władze Gdyni:
(cytuję) Jednym z powodów jest chęć aplikowania Gdyni o organizację żeglarskich mistrzostw świata w 2018 roku. Do tego potrzeba nie tylko miejsca do żeglowania, ale przede wszystkim solidnego zaplecza, które nowy obiekt ma spełniać (koniec cytatu).
„Budowa nowej i nowoczesnej mariny, służącej żeglarzom i pełniącej zarazem funkcje publiczne, to jeden z elementów programu działań PZŻ wspierany przez władze miasta - skomentował Wiesław Kaczmarek, prezes Polskiego Związku Żeglarskiego i jednocześnie przewodniczący jury konkursowego. I z dużym zatroskaniem dodaje: żeglarze mają mieszane odczucia w stosunku do Gdyni. Z jednej strony jest gdzie pożeglować, natomiast brakuje miejsc hotelowych. Cieszę się, że uda się nam to zmienić”. A już zupełnie mnie rozczuliła troska Prezesa o kluby. Prezes tak wyraża troskę – Dobrze, że porozumienie zawarte jest też z klubami, dzięki czemu wesprą budowę i będą mogły działać na terenie obiektu - zaznacza Wiesław Kaczmarek, prezes Polskiego Związku Żeglarskiego. Dodaję, porozumienie nie jest zawarte a jego perypetie nie są celem tego newsa. Generalnie oceniam, że intencją spółki jest wyspółkowanie (termin użyty już w przypadku COŻ Trzebież) tych zasłużonych klubów. Zapewne poznamy niedługo ustalenia w tym zakresie, ponieważ kluby są świadome zagrożeń. Najbardziej zdeterminowani są harcerze, którzy walczą o prawo własności na zasadzie zasiedlenia.

Studio Kwadrat
.
Przed laty znany Prezydent miasta Olsztyna postanowił też rozbudować gastronomię nad jeziorem, kosztem zasłużonego od wojny Kolejowego Klubu Żeglarskiego.
Odebranie prawa użytkowania. Rozpoczęła się walka o życie tego klubu. Napisałem m.in. do PZŻ o włączenie się do tej walki o uratowanie żeglarskiej substancji. Otrzymałem odpowiedź, że to nie ich sprawa. Mam natomiast dobrą informację dla harcerzy - oni walkę przed sądem o prawo pierwokupu wygrali. W prawie precedens ma zasadniczą rolę. Walczcie do konca a wygracie. Wracam do tematu.
Jednocześnie Prezes Spółki wyraża jasno, co jest jej i PZŻ, celem - musimy jednak - jako spółka i PZŻ - mieć przede wszystkim gwarancję, że charakter komercyjny działalności klubów nie przesłoni działalności statutowej, związanej z wychowaniem i nauką żeglarstwa w nowym przedsięwzięciu. Chcemy jasno określić proporcje w tym zakresie - wyjaśnia Anna Stopka.
Przekroczone zostały granice cynizmu. Kto tu jest ‘komercyjny” a kto nie?! Więcej pod tym linkiem: http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Inwestycje-przy-gdynskiej-marinie-w-zawieszeniu-n81774.html#tri
Żeglarze „wypowiadający się w internecie” :-) nie mają wątpliwości i piszą tak: „milczące miasto i relikt nie minionej epoki zwany związkiem - mają ochotę wygonić kluby, które realizują tam prawdziwą misję jaką jest morskie szkolenie i edukowanie dzieci młodzieży i wszystkich chętnych, a co robią związki i urzędnicy - odcinają kupony, zabierają kasę i mają chęć na grunty”. Nic dodać nic ująć.
Czas na finał – w moim przekonaniu PZŻ-towi chodzi jak zwykle o kasę. Miasto marzy o Mistrzostwach Świata. To się uda tylko Związkowi. Ukończenie budowy do 2017 roku jest niemożliwe, tak ogólnie a w wypadku spółki PZŻ, szczególnie.
Kiedyś jednak ukończą inwestycję, a żeglarzom pozostanie potworek, gdzie będą zawsze uprzykrzoną muchą i niepożądanym dodatkiem do kompleksu usługowego z zadaniem zarabiania. W zarabianiu nie ma nic zdrożnego, tylko czemu znowu kosztem żeglarzy i w dodatku pod szczytnym hasłem budowy mariny.
1200 m2 dla każdego klubu? W moim klubie nad zalewem, jeden hangar ma z 800 m2, oraz nikt się tam z obcych nie szwenda. Dzisiaj, kiedy jeden kabestan na jachcie może kosztować kilka tysięcy złotych, tereny klubów muszą być zamknięte dla ruchu.
Kończę newsa, ale jak znam życie, działalność Związku jeszcze spowoduje ciąg dalszy tej dziwnej historii.
Poczekamy – zobaczymy.
Zbigniew Batiar Klimczak
Przed laty znany Prezydent miasta Olsztyna postanowił też rozbudować gastronomię nad jeziorem, kosztem zasłużonego od wojny Kolejowego Klubu Żeglarskiego.
Odebranie prawa użytkowania. Rozpoczęła się walka o życie tego klubu. Napisałem m.in. do PZŻ o włączenie się do tej walki o uratowanie żeglarskiej substancji. Otrzymałem odpowiedź, że to nie ich sprawa. Mam natomiast dobrą informację dla harcerzy - oni walkę przed sądem o prawo pierwokupu wygrali. W prawie precedens ma zasadniczą rolę. Walczcie do konca a wygracie. Wracam do tematu.
Jednocześnie Prezes Spółki wyraża jasno, co jest jej i PZŻ, celem - musimy jednak - jako spółka i PZŻ - mieć przede wszystkim gwarancję, że charakter komercyjny działalności klubów nie przesłoni działalności statutowej, związanej z wychowaniem i nauką żeglarstwa w nowym przedsięwzięciu. Chcemy jasno określić proporcje w tym zakresie - wyjaśnia Anna Stopka.
Przekroczone zostały granice cynizmu. Kto tu jest ‘komercyjny” a kto nie?! Więcej pod tym linkiem: http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Inwestycje-przy-gdynskiej-marinie-w-zawieszeniu-n81774.html#tri
Żeglarze „wypowiadający się w internecie” :-) nie mają wątpliwości i piszą tak: „milczące miasto i relikt nie minionej epoki zwany związkiem - mają ochotę wygonić kluby, które realizują tam prawdziwą misję jaką jest morskie szkolenie i edukowanie dzieci młodzieży i wszystkich chętnych, a co robią związki i urzędnicy - odcinają kupony, zabierają kasę i mają chęć na grunty”. Nic dodać nic ująć.
Czas na finał – w moim przekonaniu PZŻ-towi chodzi jak zwykle o kasę. Miasto marzy o Mistrzostwach Świata. To się uda tylko Związkowi. Ukończenie budowy do 2017 roku jest niemożliwe, tak ogólnie a w wypadku spółki PZŻ, szczególnie.
Kiedyś jednak ukończą inwestycję, a żeglarzom pozostanie potworek, gdzie będą zawsze uprzykrzoną muchą i niepożądanym dodatkiem do kompleksu usługowego z zadaniem zarabiania. W zarabianiu nie ma nic zdrożnego, tylko czemu znowu kosztem żeglarzy i w dodatku pod szczytnym hasłem budowy mariny.
1200 m2 dla każdego klubu? W moim klubie nad zalewem, jeden hangar ma z 800 m2, oraz nikt się tam z obcych nie szwenda. Dzisiaj, kiedy jeden kabestan na jachcie może kosztować kilka tysięcy złotych, tereny klubów muszą być zamknięte dla ruchu.
Kończę newsa, ale jak znam życie, działalność Związku jeszcze spowoduje ciąg dalszy tej dziwnej historii.
Poczekamy – zobaczymy.
Zbigniew Batiar Klimczak
<p>Pewnie wyleją się na mnie wiadra pomyj, ale moje zdanie na temat Jedynego Właściwego Związku jest niezmienne od lat. </p>
<div>Pozdrawiam tych, którzy morze kochają naprawdę i chcą dla żeglarstwa jak najlepiej.</div>
<div>A naprawdę fajna marina powstała w Dziwnowie. </div>
<div>Polecam :)</div>
<div>Elżbieta Sałaban</div>
<div class="gmail_default">Elżbieto Szanowna,</div>
<div class="gmail_default">tylko proszę zostawić w spokoju emerytów i tetryków, bo ja się do nich zaliczam :-)</div>
<div class="gmail_default">Inaczej staniesz w jednym szeregu z Prezesem Związku, który publicznie, na łamach magazynu żeglarskiego przed 14 laty, pochylając się nad moim wiekiem, stwierdził, że z tej racji „<em>nie znam potrzeb współczesnego żeglarstwa</em>”.</div>
<div class="gmail_default">Te sprawy idą w poprzek wieku ludzi. I muszę dodać, że potępiając ich działania, muszę podziwiać ich spryt. </div>
<div class="gmail_default">Działacze Stowarzyszenia, zgodnie z przepisami, nie mogą pobierać wynagrodzenia, a to ludzi interesownych boli bardzo. Przed wielu laty, szykując żeglarzom przymusowe OC, szykowano już locum i zarząd firmy ubezpieczeniowej PZŻ. Nie wyszło. Ale w Stowarzyszeniach da się zarabiać i to legalnie. Wystarczy powołać spółkę, zarząd i radę nadzorczą, posadzić się w tych stołkach....i żyjemy sobie. Tak więc to nie stetryczali emeryci tylko na swój sposób mądrzy i obrotni ludzie. Taka spółka, obecnie do budowy mariny a później zarządzania nią, zabezpiecza dochody jak należy. Może ktoś poszuka w KRS takiej spółki. </div>
<div class="gmail_default">Wpisujemy w googlach np. krs+spółka +marina gdynia+pzz+kaczmarek</div>
<div class="gmail_default">Coś tam znajdziemy, a sądząc po zakresie obszaru działąnia spółki, gdzie nie zapomniano nawet o <em>catheringu</em>, to naprawdę nie są stetryczali emeryci. </div>
<div class="gmail_default">Tragiczne, niedopuszczalne jest to, że wkład PZŻ do spółki pochodzi z darowizny z czasów PRL na cele statutowe związku. To bardzo spóźniony akt uwłaszczenia się na majątku byłego PRL. Nie ma nic wspólnego z żeglarzami, przecież jasno wynika, że w wyniku tej inwestycji powstaną obiekty nie mające nic wspólnego z żeglarstwem i jego potrzebami.</div>
<div class="gmail_default">Kluby to zło konieczne i tylko do czasu wygaśnięcia umów dzierżawy, w basenie portowym nie powstanie ani jedno nowe miejsce cumownicze. Za to pod pretekstem budowy mariny wyrzuci się dziesiątki kupców, wybuduje knajpy i hotel i SPA oraz sale konferencyjne do wynajmowania za grube pieniądze. A wszystko w imię, jak mówi szefowa zarządu, aby ukrócić <em>„komercyjne działania klubów, zamiast szkolenia dzieci</em>”. Perfidne, cwaniackie, pokrętne, niemoralne....ale z pewnością nie jest to dzieło niedołężnych emerytów.</div>
<div class="gmail_default">Czekam na stanowisko w tej sprawie organu nadzorującego PZŻ i rezerwuję sobie prawo powrotu do tematu. </div>
<div class="gmail_default">Elżbieto, ja też się boję, że poruszę potwory w szafie, ponieważ tak z oddali stwierdzam, że temat nie wzburzył opinii społecznej, jak to było w czasach <em>podatku</em> <em>podwodnego</em> lub obowiązkowych ubezpieczeń, a kluby zachowują się, moim zdaniem, pasywnie. Jak tylko Państwo skomercjalizowało grunty państwowe i przekazało je samorządom, ten kto miał olej w głowie, natychmiast wykupił zajmowane tereny. Tak zrobił mój klub, ale i bliski sąsiad Gdyni, Jachtklub Morski "Neptun" w Gdańsku. Może nie za późno?! </div>
<div class="gmail_default">Podałem <em>casus</em> decyzji sądu w sprawie prawa pierwokupu na podstawie zasiedlenia.</div>
<div class="gmail_default">Zbigniew Batiar</div>
</font></div>
<div>Emerytów i tetryków tykam dość swobodnie, bo ja już też prawie w tej grupie. Są w PZŻ jacyś młodzi? Dawno tam nie zaglądałam :). Spryt faktycznie wykazują, ale to mieli od zawsze. Żal tylko, że ze wzrostem ich sprytu od dawna spada ich zainteresowanie żeglarstwem, a rośnie biznesem. Nie po to chyba szanowny Związek był powoływany. Jeszcze gdyby ten biznes twardo wspierał żeglarstwo - pierwsza bym im przyklasnęła. Ech. Może kiedyś przynajmniej ktoś ich rozlczy. W zasadzie teraz dochodzę do wniosku, ze poza szkodą jaką może się okazać marina w Gdyni, to lepiej żeby się do tego zeglarstwa już więcej nie zabierali, bo pożytku z nich nie widzę, a w szkodę wchodzić potrafią niczym Krasula.</div>
<div>Elzbieta</div>
<div><font size="2" face="Arial">Dzień dobry Jerzy. </font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Jak zapewne wiesz "Hydrobudowa Gdańsk S.A." ogłosiła upadłość i efektem tego jest zaprzestanie prac przy rozbudowie NCŻ-u . </font></div>
<div><font size="2" face="Arial">W tej chwili wywożone są kontenery socjalne z terenu budowy i część maszyn budowlanych. </font></div>
<div><font size="2" face="Arial">A tak niewiele zabrakło (ok.1.5 m-ca) do zakończenia budowy szczególnie, że pomosty pływające już kołyszą się na wodzie, y-bomy są już na placu .</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Smutno pozdrawiam, </font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Krzysztof Wożniak.</font></div>
</font></div>