ZIMOWĄ PORĄ (29)
Andrzej Colonel Remiszewski zamyka najcieplejszą od lat zimę rozważaniam jak to nam daleko do morskieg Szwecji. Bez kompleksów - gospodarczo wcale nieźle. Nowe czasy przyniosły nowe kryteria oceny. Dziś wielkośc przeładunków portowych przesłoniła liczebność floty i moce produkcyjne stoczni. A żeglarsko też nie najgorzej - jachtów w Polsce coraz więcej, a formalne rygory utrudniające wyjście na morze (żeglarzom i jachtom) okazały się być śmiesznymi, bo niegzekwowalnymi. Czyli wszystko idzie dobrze mimo upartego szkodnictwa Związunia.Za news i dobre słowa Colonelowi z zakłopotaniem dziękuję
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
-------------------------------------------------------------------
Dariuszowi Boguckiemu, od którego wziąłem inspirację, poświęcam
.
Tak się złożyło, że najpierw nastąpiła choroba Don Jorge, a potem niespodziewane spiętrzenie kryzysów w mojej pracy zawodowej. Całkowicie uniemożliwiło to planowane, przeze mnie na 7 marca, zakończenie sezonu pisania tych tekścików, czyli uroczyste obwieszczenie końca zimy. W różnych krańcach kraju bociany zasiedliły gniazda, trwają ostatnie loty narciarskie w Planicy, armatorzy zaczynają przygotowywać jachty do sezonu, ba, planują konkretne daty wodowania, Tadeusz Lis uruchamia wszystkim silniki, nawet w kalendarzu już wiosna, a w SSI ciągle zima. Koniec z tym! Niniejszym ogłaszam zamknięcie tegorocznego cyklu, może…. jeśli Gospodarz i Czytelnicy zechcą wrócę po sezonie. A na pożegnanie zimowej pory temat kontrowersyjny, choć już kiedyś przeze mnie dotknięty.
Co jakiś czas odżywają dyskusje, szczególnie podczas „nocnych Polaków rozmów”, na temat, „Czy Polska jest i czy powinna być krajem morskim”. Co mądrzejsi nie próbują nas porównywać z wyspiarzami z Wielkiej Brytanii, ale już ze Szwedami - owszem. Żyjemy nad tym samym morzem i Szwedów uważa się powszechnie za naród morski. A my?
I od razu odpowiem wprost, by rozwiać wszelkie wątpliwości co do mojego stanowiska: Polska nigdy nie była krajem morskim! Szwedzi mogą, a my, tylekroć większy, przez stulecia także bogatszy naród, nie? Tacy głupi jesteśmy?
Tu zacytuję przemyślenia z nocnej rozmowy Dariusza Boguckiego z Henrykiem Anderszem, polskim żeglarzem - emigrantem zamieszkałym wtedy w Malmoe. Elity rządzące Polską w czasach przedrozbiorowych świadomie i racjonalnie rezygnowały z budowy potęgi morskiej. Byłoby to kosztowne i nic nie przynoszące. Drogę na zachód odcinały Dania i Szwecja, nie istniało wtedy jeszcze „prawo wolnego przepływu”. Na północy, w szwedzkiej biedzie nie było czego szukać (pomijając dynastyczne rozgrywki Wazów). Na wschód droga lądowa była łatwiejsza, szersza i stokroć bardziej efektywna. A więc „Może nie wiedzieć Polak co morze, gdy pilnie orze” jawi się w tym kontekście stwierdzeniem, nie nieudolności i roztropności Polaków.
A Szwedzi? Na morzu byli nieporównanie silniejsi, niż my. Na zamkniętym Bałtyku, który próbowali uczynić swym morzem wewnętrznym. A przecież rządząc Norwegią mogli wyjść na oceany nie gorzej, niż Holendrzy, czy Belgowie, świat stał przed nimi otworem. Czego zabrakło? Woli! Woli, by zaangażować ogromne kapitały potrzebne do stworzenia floty handlowej i wojennej. Tych kapitałów w biednym kraju nie było. Nie było handlu tak rozwiniętego jak nad Renem i Mozelą, nie było mieszczaństwa, klasy średniej. Łatwiej i chyba rozsądniej, było skierować ekspansję na kontynent, na południe od Bałtyku, taniej wzbogacić rabunkiem, wojną, państwo i w nim panujących.
A potem? Gdy zamknięcie cieśnin bałtyckich przestało być nieuchronne? Wtedy natychmiast po odzyskaniu państwowości Polacy zaczęli wychodzić na morze. Ale nie ekscytujmy się nadmiernie. Stworzenie gospodarki morskiej z niczego, marynarki handlowej, floty wojennej, portów, szkolnictwa morskiego, żeglarstwa, zaczątków przemysłu stoczniowego i rybołówstwa, było w realiach międzywojennych wyczynem niemal kosmicznym. Na miarę naszych tradycji i możliwości. I wysiłkiem kolosalnym, ponad siły, szczególnie, że tworzyć trzeba było wszystko. Trzeba jednak widzieć proporcje. Wielkość polskiej gospodarki morskiej na tle świata była niezauważalna, nawet na Bałtyku, gdzie jedynie Gdynia stała się liczącym portem. Wielkość gospodarki morskiej na tle całości polskiej gospodarki też nie była zbyt istotna. Tu ważniejszy był efekt polityczny i emocjonalny. Unowocześnienie rolnictwa albo budowa jednej fabryki, czy drugiej, choć o niebo bardziej efektywne dla zamożności narodu, w żaden sposób nie było tak zauważane i nie budziło takiej dumy w zrastającym się z części narodzie jak jeden niewielki statek handlowy albo para do niczego nieprzydatnych niszczycieli. Czy więc źle czyniliśmy? Moim zdaniem nie! Ten koszt było warto ponosić. Nie warto tylko nadymać się „wielkością osiągnięć”. „Znaj proporcję mociumpanie…”
/
Tak się złożyło, że najpierw nastąpiła choroba Don Jorge, a potem niespodziewane spiętrzenie kryzysów w mojej pracy zawodowej. Całkowicie uniemożliwiło to planowane, przeze mnie na 7 marca, zakończenie sezonu pisania tych tekścików, czyli uroczyste obwieszczenie końca zimy. W różnych krańcach kraju bociany zasiedliły gniazda, trwają ostatnie loty narciarskie w Planicy, armatorzy zaczynają przygotowywać jachty do sezonu, ba, planują konkretne daty wodowania, Tadeusz Lis uruchamia wszystkim silniki, nawet w kalendarzu już wiosna, a w SSI ciągle zima. Koniec z tym! Niniejszym ogłaszam zamknięcie tegorocznego cyklu, może…. jeśli Gospodarz i Czytelnicy zechcą wrócę po sezonie. A na pożegnanie zimowej pory temat kontrowersyjny, choć już kiedyś przeze mnie dotknięty.
Co jakiś czas odżywają dyskusje, szczególnie podczas „nocnych Polaków rozmów”, na temat, „Czy Polska jest i czy powinna być krajem morskim”. Co mądrzejsi nie próbują nas porównywać z wyspiarzami z Wielkiej Brytanii, ale już ze Szwedami - owszem. Żyjemy nad tym samym morzem i Szwedów uważa się powszechnie za naród morski. A my?
I od razu odpowiem wprost, by rozwiać wszelkie wątpliwości co do mojego stanowiska: Polska nigdy nie była krajem morskim! Szwedzi mogą, a my, tylekroć większy, przez stulecia także bogatszy naród, nie? Tacy głupi jesteśmy?
Tu zacytuję przemyślenia z nocnej rozmowy Dariusza Boguckiego z Henrykiem Anderszem, polskim żeglarzem - emigrantem zamieszkałym wtedy w Malmoe. Elity rządzące Polską w czasach przedrozbiorowych świadomie i racjonalnie rezygnowały z budowy potęgi morskiej. Byłoby to kosztowne i nic nie przynoszące. Drogę na zachód odcinały Dania i Szwecja, nie istniało wtedy jeszcze „prawo wolnego przepływu”. Na północy, w szwedzkiej biedzie nie było czego szukać (pomijając dynastyczne rozgrywki Wazów). Na wschód droga lądowa była łatwiejsza, szersza i stokroć bardziej efektywna. A więc „Może nie wiedzieć Polak co morze, gdy pilnie orze” jawi się w tym kontekście stwierdzeniem, nie nieudolności i roztropności Polaków.
A Szwedzi? Na morzu byli nieporównanie silniejsi, niż my. Na zamkniętym Bałtyku, który próbowali uczynić swym morzem wewnętrznym. A przecież rządząc Norwegią mogli wyjść na oceany nie gorzej, niż Holendrzy, czy Belgowie, świat stał przed nimi otworem. Czego zabrakło? Woli! Woli, by zaangażować ogromne kapitały potrzebne do stworzenia floty handlowej i wojennej. Tych kapitałów w biednym kraju nie było. Nie było handlu tak rozwiniętego jak nad Renem i Mozelą, nie było mieszczaństwa, klasy średniej. Łatwiej i chyba rozsądniej, było skierować ekspansję na kontynent, na południe od Bałtyku, taniej wzbogacić rabunkiem, wojną, państwo i w nim panujących.
A potem? Gdy zamknięcie cieśnin bałtyckich przestało być nieuchronne? Wtedy natychmiast po odzyskaniu państwowości Polacy zaczęli wychodzić na morze. Ale nie ekscytujmy się nadmiernie. Stworzenie gospodarki morskiej z niczego, marynarki handlowej, floty wojennej, portów, szkolnictwa morskiego, żeglarstwa, zaczątków przemysłu stoczniowego i rybołówstwa, było w realiach międzywojennych wyczynem niemal kosmicznym. Na miarę naszych tradycji i możliwości. I wysiłkiem kolosalnym, ponad siły, szczególnie, że tworzyć trzeba było wszystko. Trzeba jednak widzieć proporcje. Wielkość polskiej gospodarki morskiej na tle świata była niezauważalna, nawet na Bałtyku, gdzie jedynie Gdynia stała się liczącym portem. Wielkość gospodarki morskiej na tle całości polskiej gospodarki też nie była zbyt istotna. Tu ważniejszy był efekt polityczny i emocjonalny. Unowocześnienie rolnictwa albo budowa jednej fabryki, czy drugiej, choć o niebo bardziej efektywne dla zamożności narodu, w żaden sposób nie było tak zauważane i nie budziło takiej dumy w zrastającym się z części narodzie jak jeden niewielki statek handlowy albo para do niczego nieprzydatnych niszczycieli. Czy więc źle czyniliśmy? Moim zdaniem nie! Ten koszt było warto ponosić. Nie warto tylko nadymać się „wielkością osiągnięć”. „Znaj proporcję mociumpanie…”
/

Życzę Czytelnikom i takich widoków latem - „Flying Cloud” znalezione w Internecie
.
Tak samo nie uważam, by błędem była rozbudowa gospodarki morskiej po II wojnie światowej. Tym bardziej, że nowe realia geograficzne zwiększyły jej relatywną opłacalność. Bez fundamentów międzywojennych ten rozwój mógł się okazać niemożliwy albo dużo, dużo trudniejszy i kosztowniejszy. Wbrew powszechnemu stereotypowi ten rozwój trwa nadal. Jest tylko bardziej naturalny, sterowany realiami rynku, a nie wyobrażeniami centralnego planisty, do tego czasem urzędującego w stolicy obcego mocarstwa. Niektóre segmenty zanikły –najczęściej z powodu procesów o zakresie ogólnoświatowym (zawłaszczenie łowisk oceanicznych, przewaga koreańskiej i chińskiej taniej siły roboczej, koncentracja w żegludze liniowej). Dotknęło to w ostatnim 40-leciu całej Europy i nie ma się co obrażać. To, co zmieściło się na wolnokonkurencyjnym rynku rozwija się systematycznie i znacznie bardziej efektywnie, niż kiedyś. Gdzie jest gorzej? Tam gdzie mamy bezpośrednią ingerencję polityki i państwa. Twierdzę, że dlatego unowocześnienie polskiej Marynarki Wojennej drepce w miejscu, między absurdalnymi pomysłami budowy floty podwodnej wyposażonej w agresywną broń typu pocisków manewrujących, a totalną niemożnością, czego przykładem niech będzie wciąż niekończąca się od 15 lat budowa jednego małego patrolowca.
A żeglarstwo? Czyż to nie dowód, o ile jesteśmy gorsi i głupsi od Szwedów? Na tym samym zimnym i surowym morzu mamy zapewne tysiąc razy mniej jachtów i żeglarzy w proporcji do wielkości narodu niż oni! Fakt. Ale też faktem jest, że długość wybrzeża szwedzkiego to licząc po brzegu wszystkich wysepek i zatoczek 68 tysięcy kilometrów. My licząc tą samą metodą doliczylibyśmy się zapewne nie więcej, niż niespełna 800 km. 80, czy 90 razy mniej. Portów i przystani pewnie 100 albo 200 razy mniej, bo i warunki terenowe są mniej korzystne. Więc na tle możliwości nasze osiągnięcia nie są takie beznadziejne.
Drugą kwestią jest zamożność ludzi. To komentarza nie wymaga. Tak jak z Niemiec i Holandii sunął kiedyś (nadal sunie) potok używanych Golfów, Passatów i Mercedesów, tak bogaci Szwedzi zmieniając jachty na nowe i większe zasilają nasz rynek. Ten proces będzie trwał. W miarę wzrostu zamożności kraju przyrastać będzie też ilość nowych jachtów, ten proces już widać. To musi potrwać pokolenie albo dwa.
Czy naprawdę nie ma więc nic do zrobienia? Ależ wprost przeciwnie! Po pierwsze można obniżać, a najlepiej całkiem likwidować zbędne bariery biurokratyczne i formalne. To staranie „organizacji wolnościowych”. I naprawdę trudno pojąć stanowisko wyrażone ostatnio przez wiodące w dziedzinie bezpieczeństwa żeglugi Ministerstwo Infrastruktury, które bez ogródek ale i bez uzasadnienia merytorycznego, mówi że liberalizacji już dość. Wystarczy i basta. Otóż nie. Nie wystarczy. Szkoda tylko, że garstka działaczy „wolnościowych” ma tak mało tłumne wsparcie rzesz żeglarzy. Tak jakbyśmy nie wierzyli, że w demokratycznym kraju urzędnicy umieją usłyszeć głos ludu.
Trzeba jednak robić coś jeszcze. Obok propagowania wyjścia na morze, trzeba jeszcze propagować mądre, rozsądne po nim pływanie. Tu zasługi Don Jorge są już przysłowiowe, niestety doceniane przez wiernych Czytelników, a niekoniecznie przez instytucje, które z racji swych statutowych obowiązków doceniać je powinny. Mamy tu jednak wszyscy cos do zrobienia. Zasada „Edukacja, nie regulacja” powinna być wcielana w życie w postaci „doskonalę się sam i pomagam doskonalić się innym”. To prawdziwy element przewagi Szwedów nad nami! Oni to wiedzą i to praktykują.
Udanego sezonu!
1. MA BEZPIECZNIE!
2. MA BYĆ MIŁO!
3. Koniec zimy...
20 marca 2015 na kwadrans przed nadejściem astronomicznej wiosny.
Colonel
Tak samo nie uważam, by błędem była rozbudowa gospodarki morskiej po II wojnie światowej. Tym bardziej, że nowe realia geograficzne zwiększyły jej relatywną opłacalność. Bez fundamentów międzywojennych ten rozwój mógł się okazać niemożliwy albo dużo, dużo trudniejszy i kosztowniejszy. Wbrew powszechnemu stereotypowi ten rozwój trwa nadal. Jest tylko bardziej naturalny, sterowany realiami rynku, a nie wyobrażeniami centralnego planisty, do tego czasem urzędującego w stolicy obcego mocarstwa. Niektóre segmenty zanikły –najczęściej z powodu procesów o zakresie ogólnoświatowym (zawłaszczenie łowisk oceanicznych, przewaga koreańskiej i chińskiej taniej siły roboczej, koncentracja w żegludze liniowej). Dotknęło to w ostatnim 40-leciu całej Europy i nie ma się co obrażać. To, co zmieściło się na wolnokonkurencyjnym rynku rozwija się systematycznie i znacznie bardziej efektywnie, niż kiedyś. Gdzie jest gorzej? Tam gdzie mamy bezpośrednią ingerencję polityki i państwa. Twierdzę, że dlatego unowocześnienie polskiej Marynarki Wojennej drepce w miejscu, między absurdalnymi pomysłami budowy floty podwodnej wyposażonej w agresywną broń typu pocisków manewrujących, a totalną niemożnością, czego przykładem niech będzie wciąż niekończąca się od 15 lat budowa jednego małego patrolowca.
A żeglarstwo? Czyż to nie dowód, o ile jesteśmy gorsi i głupsi od Szwedów? Na tym samym zimnym i surowym morzu mamy zapewne tysiąc razy mniej jachtów i żeglarzy w proporcji do wielkości narodu niż oni! Fakt. Ale też faktem jest, że długość wybrzeża szwedzkiego to licząc po brzegu wszystkich wysepek i zatoczek 68 tysięcy kilometrów. My licząc tą samą metodą doliczylibyśmy się zapewne nie więcej, niż niespełna 800 km. 80, czy 90 razy mniej. Portów i przystani pewnie 100 albo 200 razy mniej, bo i warunki terenowe są mniej korzystne. Więc na tle możliwości nasze osiągnięcia nie są takie beznadziejne.
Drugą kwestią jest zamożność ludzi. To komentarza nie wymaga. Tak jak z Niemiec i Holandii sunął kiedyś (nadal sunie) potok używanych Golfów, Passatów i Mercedesów, tak bogaci Szwedzi zmieniając jachty na nowe i większe zasilają nasz rynek. Ten proces będzie trwał. W miarę wzrostu zamożności kraju przyrastać będzie też ilość nowych jachtów, ten proces już widać. To musi potrwać pokolenie albo dwa.
Czy naprawdę nie ma więc nic do zrobienia? Ależ wprost przeciwnie! Po pierwsze można obniżać, a najlepiej całkiem likwidować zbędne bariery biurokratyczne i formalne. To staranie „organizacji wolnościowych”. I naprawdę trudno pojąć stanowisko wyrażone ostatnio przez wiodące w dziedzinie bezpieczeństwa żeglugi Ministerstwo Infrastruktury, które bez ogródek ale i bez uzasadnienia merytorycznego, mówi że liberalizacji już dość. Wystarczy i basta. Otóż nie. Nie wystarczy. Szkoda tylko, że garstka działaczy „wolnościowych” ma tak mało tłumne wsparcie rzesz żeglarzy. Tak jakbyśmy nie wierzyli, że w demokratycznym kraju urzędnicy umieją usłyszeć głos ludu.
Trzeba jednak robić coś jeszcze. Obok propagowania wyjścia na morze, trzeba jeszcze propagować mądre, rozsądne po nim pływanie. Tu zasługi Don Jorge są już przysłowiowe, niestety doceniane przez wiernych Czytelników, a niekoniecznie przez instytucje, które z racji swych statutowych obowiązków doceniać je powinny. Mamy tu jednak wszyscy cos do zrobienia. Zasada „Edukacja, nie regulacja” powinna być wcielana w życie w postaci „doskonalę się sam i pomagam doskonalić się innym”. To prawdziwy element przewagi Szwedów nad nami! Oni to wiedzą i to praktykują.
Udanego sezonu!
1. MA BEZPIECZNIE!
2. MA BYĆ MIŁO!
3. Koniec zimy...
20 marca 2015 na kwadrans przed nadejściem astronomicznej wiosny.
Colonel
----------------------------
Tekst zawiera osobiste, prywatne i subiektywne obserwacje autora.
Tekst zawiera osobiste, prywatne i subiektywne obserwacje autora.
<div><br /></div>
<div><em>"Bez fundamentów międzywojennych ten rozwój mógłby się okazać niemożliwy..."</em> - ciągnie dalej !</div>
<div>Oj tam ! Oj tam ! Fundamenty - stocznie w Gdańsku, Elblągu i Szczecinie otrzymaliśmy ! A "<em>centralny planista</em>" siedział w Moskwie, - w <em>Gospłanie</em> - cały czas, a nie tylko "czasami" (oglądałem go w cztery oczy !). Gdyby postawił bardziej na NRD, na Królewiec, Litwę, lub Łotwę nic z tego by nie było !</div>
<div>A przy okazji !<em> Jak rozmnażali się Krzyżacy ?</em></div>
<div>No jak ?</div>
<div>R. XXI </div>
<div class="gmail_default">Pozdrawiam Ramzesa XXI i Jego czujność w sprawach zasadniczych.</div>
<div class="gmail_default">Oczywiście, nie postawiono na Litwę, Łotwę czy NRD, ponieważ tam nie było węgla i stali. A po co Wielkiemu Bratu te bogactwa? Węgiel min. do zarabiania dolarów aby Polska mogła kupować zagraniczne wyposażenie dla jego statków, budowanych w „rozwijanej gospodarce morskiej”. Budowanych z polskiej stali, a wszystko rozliczane wg zasad RWPG 1 dolar = 1 rubel.</div>
<div class="gmail_default">Co była warta ta gospodarka morska w zderzeniu z współczesną gospodarką, szybko się okazało po przemianach ustrojowych. Gigantyczne pieniądze, przekraczające znacznie środki, wydane na rozwój gospodarki morskiej, wypłynęły do Wielkiego Brata.</div>
<div class="gmail_default">Tak w wielkim skrócie należy podsumować ówczesną suwerenną politykę budowy potęgi morskiej Polski.</div>
<div class="gmail_default">Popieram - nie bałamucić młodzieży!</div>
<div class="gmail_default">Marianie, mimo wysiłków nie mogę sobie przypomnieć tego kawału, a poważnie to mnichów obowiązywał celibat :-)</div>
<div class="gmail_default">Pozdrawiam</div>
<div class="gmail_default">Zbigniew Batiar Klimczak</div>
</font></div>
<div>Tak to jest, im dalej w las tym więcej drzew !</div>
<div>Osobiście uważam, że nie ma idealnej "ekonomii", a w ciągłym sporze przechodzi ona z błędu w błąd. Obecnie, generalnie mamy to spór między "gospodarką planową", a "gospodarką wolnorynkową". W mniemaniu <em>"centralnego planisty"</em> wyższą jest "planowa" nad chaotyczną "rynkową". Niejako "intuicyjnie" (mając serce po lewej stronie) - i choćby patrząc na los miasta Detroit w USA - można by przyznać mu rację ! </div>
<div><br /></div>
<div><em>"Centralny planista"</em> ów wykoncypował, że bardziej skoncentrowana produkcja jest bardziej efektywna <em>ergo</em> tańsza. Idea w założeniu słuszna (założeń słusznych było więcej). Przypominam dzisiejsze spory: dodawać pieniędzy tym, którzy się szybciej rozwijają czy nie dodawać, a raczej "sprawiedliwie" odbierać i czy dalej w sposób nieuzasadniony "pompować" pieniądze w Warszawę, czy też wspomagać prowincję ? Czy dawać dotacje unijne "bogatym" - rokującym nadzieję, czy biednym, bo ledwo żyją ? - Niech padną.....koniom lżej ? <em>"...........zwierz zdrów przebiega knieję"</em> (Szekspir).</div>
<div><br /></div>
<div>Niestety na gospodarkę nakładają się też względy polityczne: jak choćby kwestia rafinerii Możajki, czy gazoportu w Świnoujściu (<strong>pierwotnie miał powstać w Gdańsku).</strong></div>
<div><br /></div>
<div>Wychodząc z gospodarki planowej <em>"centralny planista" </em>założył, że ZSRR będzie rozwijało gospodarkę wojenną (tajne/poufne) i niosąc ideę pokoju na cały świat jednocześnie będzie "parasolem" nad <a href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000009/!x-usc:http://t.zw/" target="_blank">t.zw</a>. "demoludami", a one zajmą się produkcją inną niż wojenną. A tą starał się podzielić w miarę sprawiedliwie w postaci "specjalności" (idea koncentracji) tworząc "gestię" (wykorzystując lokalne możliwości).</div>
<div><br /></div>
<div>Odziedziczyliśmy stocznie, które już na długo przed pierwszą wojną światową budowały potężne krążowniki - więc dlatego przyznano nam "gestię" - budownictwo statków, a przy okazji nasi entuzjaści dołożyli budowę jachtów. W tą gestię usiłowali "wcinać" się inni: NRD - statki rybackie i remonty statków, Bułgaria, statki ich remonty, Rumunia, statki handlowe, Węgry statki rzeczne (m/s Mazowsze" zbudowano w Budapeszcie.</div>
<div><br /></div>
<div>Zasadą RWPG to nie było: 1 dolar = 1 rubel (transferowy nie mylić z obiegowym).</div>
<div>Jeden rubel wahał się między 0,63 a 0,67 dolara i był walutą rozliczeniową (niczym SDR-y) i działał w obie strony !! Czyli kto zyskiwał ? Kto tracił ? Sprawa nie jest jednoznaczna, czy bagatelna i dotyczy obecnego sporu: wejść, czy nie wejść do strefy "EUR", czy nie ? A jeśli tak, to kiedy ? Wg obliczeń amerykańskich w latach osiemdziesiątych (!) ZSRR traciło na takim "handlu" ze wszystkimi "demoludami" ! A moim zdaniem do ostatecznego upadku (i słusznie) tego systemu doprowadziły sprawy ideologii i polityczne. Przez analogię do czasów współczesnych działanie Unii Europejskiej częściej utożsamia się jako "aparat biurokratyczny" w Brukseli.</div>
<div><br /></div>
<div>A co do Krzyżaków, to byli oni zakonnikami-rycerzami i obowiązywał ich nie tylko celibat, ale i śluby czystości (he, he jaka różnica ?). Pytanie o ich "rozmnażanie" nie jest kawałem ! "Dowcipem" są tylko współczesne odpowiedzi ludzi po "wyższych" szkołach (z Uniwersytetem i Akademią Medyczną włącznie).</div>
<div>Więc jak się rozmnażali ? </div>
<div>R. XXI</div>
<div style="FONT-FAMILY: arial, helvetica, sans-serif; FONT-SIZE: large" class="gmail_default"><font size="2">Marianie - Ramzesie XXI !</font></div>
<div style="FONT-FAMILY: arial, helvetica, sans-serif; FONT-SIZE: large" class="gmail_default"><font size="2">Zacznę od "wolnego rynku" - miałem wątpliwą przyjemność obserwować przez jakiś czas początek końca upadku Detroit. Co prawda z drugiego brzegu rzeki, ale to się czuło:-)</font></div>
<div style="FONT-FAMILY: arial, helvetica, sans-serif; FONT-SIZE: large" class="gmail_default"><font size="2">Natomiast przez całe moje życie zawodowe zadawałem pytanie, dlaczego aby zrobić coś dobrego w firmie musiałem poruszać się na obrzeżu przepisów i ciągle nachodziły mnie kontrole. Zmęczony, porzuciłem ten rodzaj "planowej gospodarki".</font></div>
<div style="FONT-FAMILY: arial, helvetica, sans-serif; FONT-SIZE: large" class="gmail_default"><font size="2">Gospodarka planowa, na dyrektorskich dołach wyglądała tak: <em>czego durniu się wychylasz</em>?! </font><font size="2"><em>Podnoś plany co roku o 3 % i trzymaj gębę na kłódkę a dożyjesz emerytury</em>!</font></div>
<div style="FONT-FAMILY: arial, helvetica, sans-serif; FONT-SIZE: large" class="gmail_default"><font size="2">Dożyłem, ale żadna w tym zasługa "gospodarki planowej". Jej szczytem (autentyczne) było planowanie ilości pogrzebów. Horror!</font></div>
<div style="FONT-FAMILY: arial, helvetica, sans-serif; FONT-SIZE: large" class="gmail_default"><font size="2">Zgadzam się całkowicie z wersją wpływu polityki na gospodarkę. W tym sensie upadek Detroit wskazuje na to, że prawda leży po środku! I to chyba chciałeś powiedzieć.</font></div>
<div style="FONT-FAMILY: arial, helvetica, sans-serif; FONT-SIZE: large" class="gmail_default"><font size="2">Ja dodam - ze wskazaniem na moją radykalną wersję. Nic nie było dobrego, ponieważ w przeciwnym wypadku coś by z tej "rozbudowy" pozostało a tymczasem budowaliśmy wszystko od zera. No i tak sobie gadamy na tematy ściśle żeglarskie - coś pięknego!</font></div>
<div style="FONT-FAMILY: arial, helvetica, sans-serif; FONT-SIZE: large" class="gmail_default"><font size="2">Pozdrawiam serdecznie</font></div>
<div style="FONT-FAMILY: arial, helvetica, sans-serif; FONT-SIZE: large" class="gmail_default"><font size="2">miło się pogadało a młodzi sami wyciągną wnioski.</font></div>
<div style="FONT-FAMILY: arial, helvetica, sans-serif; FONT-SIZE: large" class="gmail_default"><font size="2">Choć mam wrażenie, że im to "zwisa". Niech idą do przodu, zamiast rozpatrywać co było drzewiej. </font></div>
<div style="FONT-FAMILY: arial, helvetica, sans-serif; FONT-SIZE: large" class="gmail_default"><font size="2">Zbigniew Batiar Klimczak</font></div>
</font></div>
<p>To rzeczywiście nie jest dowcip.<br /><br />Pozdrawiam, Andrzej Suszek.<br /></p>
<div>To znaczy jak ?</div>
<div>Konkretnie jak ?</div>
<div>Przy okazji stawianie równości między Krzyżakami, a dżihadystami jest ahistoryczne i bardzo krzywdzące, dla Krzyżaków. Niewątpliwie sprzyja temu "czarna propaganda" stosowana w stosunku do nich, dla podbudowania serc w trudnych czasach.</div>
<div></div>
<div>Na dowód ich zasług (bo takie też były) choćby: po inkorporacji Pomorza Gdańskiego, Ziemi Chełmińskiej, Powiśla i Ziemi Warmińskiej, czyli Prus Królewskich prowincja ta zachowała własny Sejm, a wszystkie prawa i nadania Krzyżaków zostały przez Koronę uszanowane i zaakceptowane.</div>
<div></div>
<div>Również po sekularyzacji Prus Zakonnych, gdy zmieniły się na Prusy Książęce i stały się lennem Korony wszystkie poprzednie prawa i nadania zostały zachowane, a Wielki Mistrz, teraz książę Prus zasiadał w Senacie po prawej stronie króla polskiego.</div>
<div>R. XXI</div>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Segoe UI", "sans-serif""><font face="Segoe UI">Jeśli mogę wtrącić swoje „przemyślenia”. Kolega Andrzej twierdzi, że „elity” świadomie zrezygnowały z morskiego rozwoju Rzeczypospolitej z powodu zamknięcia cieśnin duńskich. Krzyżacy jednak cieśninami się martwili i świadomie opanowywali całe wybrzeże Bałtyku. I na handlu zgarniali swoją kasę. Polacy pilnie orali oddając profity z handlu kupcom w Gdańsku, Toruniu, Elblągu, Kazimierzu i Sandomierzu. Na ekspansję dalekomorską na pewno Polska nie miała warunków. Ale nie umieliśmy wykorzystać tego, że dysponowaliśmy towarami, które szły do całej Europy. <o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Segoe UI", "sans-serif""><font face="Segoe UI">Orający na Podkarpaciu elblążanin,<o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Segoe UI", "sans-serif""><font face="Segoe UI">Bogdan Kiebzak<o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Segoe UI", "sans-serif""><o:p></o:p></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font size="2" face="Arial">Dlaczego kapitalizm rozwinął się w jednym kraju bardziej ,a w drugim mniej przyczyn myślę jest wiele, </font><font size="2" face="Arial">ale znalazłem w Wikipedii<span style="mso-spacerun: yes"> </span>zdania,z którymi się zgadzam .</font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font size="2" face="Arial">Podaję za Wikipedią<span style="mso-spacerun: yes"> </span>:<span style="mso-spacerun: yes"> </span>Max Weber –„Etyka protestancka a duch kapitalizmu”</font></p>
<p><font size="2" face="Arial"><em>„…W publikacji Weber wysunął argument, że </em></font><a title="Kapitalizm" href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000233/!x-usc:http://pl.wikipedia.org/wiki/Kapitalizm"><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><em>kapitalizm</em></font></a><font size="2" face="Arial"><em> rozwinął się na zachodzie i północy Europy, gdyż znalazł tam sprzyjające warunki stworzone przez kompatybilne poglądy religii </em></font><a title="Protestantyzm" href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000233/!x-usc:http://pl.wikipedia.org/wiki/Protestantyzm"><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><em>protestanckiej</em></font></a><font size="2" face="Arial"><em> (a zwłaszcza </em></font><a title="Kalwinizm" href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000233/!x-usc:http://pl.wikipedia.org/wiki/Kalwinizm"><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><em>kalwinizmu</em></font></a><font size="2" face="Arial"><em>). Według Webera, </em></font><a title="Etos" href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000233/!x-usc:http://pl.wikipedia.org/wiki/Etos"><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><em>etos</em></font></a><font size="2" face="Arial"><em> protestantyzmu popiera prywatną przedsiębiorczość w stopniu znacznie większym niż </em></font><a title="Katolicyzm" href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000233/!x-usc:http://pl.wikipedia.org/wiki/Katolicyzm"><font color="#0000ff" size="2" face="Arial"><em>katolicyzm</em></font></a><font size="2" face="Arial"><em> lub jakiekolwiek inne religie, które przypisują mniejszą bądź wręcz negatywną wartość dobrom materialnym. W kulturach, w których dominowały religie inne niż protestantyzm, społeczne poparcie dla handlu i rozwoju gospodarki jest więc mniejsze, a ludzie trudniący się handlem cieszą się znacznie mniejszym prestiżem społecznym….”</em></font></p>
<p><font size="2" face="Arial">Pozdrawiam</font></p>
<p><font size="2" face="Arial">Witold Pawłowski</font></p>
</div>
<div>Muszę "rozprawić" się z Kolegami.</div>
<div><br /></div>
<div><u><strong>Colonel</strong> co prawda powołuje się się na cudze słowa:</u> <em>"Elity rządzące Polską w czasach przedrozbiorowych świadomie i racjonalnie rezygnowały z budowy potęgi morskiej..... Drogę na zachód odcinały Dania i Szwecja"</em>.</div>
<div>Elity ? Jakie elity ? Elit nie było !</div>
<div><br /></div>
<div>Otóż ustrój Rzeczypospolitej był demokracją szlachecką, <strong>a z demokracją wiadomo jak to jest</strong>. Żywioł szlachecki próbowali we własnym interesie okiełznać magnaci. Obie grupy wybierały króla zgodnie hasłem, które czytamy i dzisiaj: <strong>"Żądamy obietnic"</strong>. Król chciałby mieć władzę absolutną i w tym trójkącie toczyły się nieustające targi, przetargi, intrygi i nawet wojny; przelewały pieniądze. Temu chaosowi ciągle kibicowali zewnętrzni "przyjaciele".</div>
<div><strong>I tak po kolei:</strong></div>
<div>Potop szwedzki 1655-60 (od tego czasu liczmy przed rozbiory) - dopiero w sto lat później R. wróciła gospodarczo do stanu sprzed.</div>
<div>Rok 1683 Wiktoria Wiedeńska i 1697 koniec panowania J. Sobieskiego.</div>
<div>Nastąpiło interregnum i chaos, całe lata trwał kryzys władzy.</div>
<div>Królem (nieprawnie) od 1697-1706 (abdykował) zostaje August II Mocny władca Saksonii (za sprawą między innymi rosyjskich pieniędzy). Program miał piękny: <em>"Jak Polskę przekształcić w kraj kwitnący i cieszący się szacunkiem u sąsiadów"</em> , ale rozwiązane wojsko przestało istnieć. </div>
<div>W 1700 roku wojna domowa na Litwie.</div>
<div>W 1702 Szwedzi zajęli Warszawę</div>
<div>W latach 1706-1709 był i nie był królem Stanisław Leszczyński (wojska szwedzkie stacjonowały 5 lat, Rosjanie zniszczyli Wielkopolskę).</div>
<div>W 1709 wrócił ponownie August II i był królem do 1733</div>
<div>Przez cały czas wojska saskie, rosyjskie i szwedzkie buszowały po Polsce ! </div>
<div>W 1733 pod osłoną korpusu rosyjskiego (32 tys.) królem został August III Sas.</div>
<div>Nastąpił okres względnego spokoju. </div>
<div>Po nim w 1763 za rosyjskie pieniądze królem został były faworyt carycy Katarzyny Wielkiej (ich córeczka zmarła) Stanisław August Poniatowski.</div>
<div>Lata 1968-72, to okres wojny domowej znanej jako konfederacja barska, za nią pierwszy rozbiór Polski.</div>
<div>Więc <strong>gdzie te "elity"</strong> przedrozbiorowe, które miały walczyć o Bałtyk ????</div>
<div><br /></div>
<div><u>Przemyślenia kol. Kiebzaka są zbyt proste.</u></div>
<div>Państwo Krzyżackie było pierwszym nowoczesnym państwem Europy (istniało do 1466). Nie zajmowało się handlem. W owym czasie handlem zajmowała się <strong>międzynarodowa</strong> organizacja 160 miast od Londynu po Nowogród i Kraków, zwana Hanzą (istniała do do 1660). Więc okres działalność obu organizmów nie pokrywał się. Plagą Hanzy byli piraci (szwedzcy). Krzyżacy w 1398 roku wylądowali na Gotlandii likwidując piractwo. Następnie oddali wyspę Małgorzacie Duńskiej (1407) za gwarancję ochrony interesów Hanzy, czyli byli zwolennikami jak byśmy dzisiaj powiedzieli wolnego handlu. To w PRL-u - i jemu podobnych - państwo miało monopol na handel.</div>
<div><br /></div>
<div><u>Również przemyślenia kol. Pawłowskiego nie są trafne.</u> </div>
<div>I nie pomoże powoływanie się na Maxa Webera (1863-1920), którego poglądy są tendencyjne, kontrowersyjne (żona feministka) i przestarzałe.</div>
<div><br /></div>
<div><em>"Był aktywnym ideologiem działań skierowanych przeciw Polakom i kulturze polskiej na ziemiach znajdujących się pod panowaniem pruskim. Uważał, iż Polacy zachowując swoją tożsamość nie mogą być obywatelami państwa niemieckiego, które powinno być w jego przekonaniu oparte na wspólnej kulturze. Popierał w związku z powyższym publicznie zdecydowane działania germanizacyjne w wymiarze administracyjnym, ekonomicznym i kulturowym. Aktywnie wspierał swoimi wystąpieniami "Hakatę" dostarczając jednocześnie jej ideologom naukowych uzasadnień. W późniejszym okresie wyrażał opinię o nieprzystawalności do niemieckiej tożsamości katolików i Żydów."</em></div>
<div>"W pracy <em>Etyka protestancka i duch kapitalizmu </em>przedstawił pogląd, że to właśnie etyka jest źródłem ekonomicznej przewagi krajów protestanckich nad katolickimi <strong>(opublikowana w 2009 roku praca Davide Cantoni nie potwierdziła wpływu "etyki protestanckiej" na wzrost gospodarczy dla krajów niemieckich"</strong> </div>
<div>To cytaty z tejże Wikipedii.</div>
<div></div>
<div>Protestantyzm powstał w opozycji do katolicyzmu w 1525 (umownie). Natomiast kapitalizm rozwinął się w połowie XIX wieku, <strong>czyli ok. 300 lat różnicy.</strong> Obecnie mimo krytyków (Marks) kapitalizm jest hołubiony, a jego etos wywodzi się z protestantyzmu. Krytycy protestantyzmu i katolicyzmu (zwykle ani jedni, ani drudzy nie należą do żadnej z tych konfesji) nie zauważają, że protestantyzm odwołuje się do Biblii, a jego hasłem z niej wynikającym było i jest:<strong><em> "Módl się i pracuj, a reszta będzie Ci przydana"</em>. </strong><br /></div>
<div>Kiedyś w Prowincji Pomorskiej, gdy obie konfesje żyły obok siebie, a o kapitalizmie nikt nie słyszał, protestanci uważali się za lepszych chrześcijan, dogłębniej przeżywających idę wiary, natomiast katolicy uważali protestantów za "ponuraków" uważając się za bardziej "radosnych" (oczywiście poza różnicami doktrynalnymi).</div>
<div>Jeśli już, to moim zdaniem etos kapitalizmu można wywodzić z pruskiego drylu, czyli dyscypliny i jej pochodnych: precyzji i dokładności.</div>
<div>R. XXI </div>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font face="Calibri"><font size="2">Nie spodziewałem<span style="mso-spacerun: yes"> </span>się, że poglądy Kol. Mariana<span style="mso-spacerun: yes"> </span>będą coraz bardziej <span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-FAMILY: "Times New Roman"; FONT-SIZE: 12pt; mso-fareast-language: PL">tendencyjne, kontrowersyjne i przestarzałe. Właściwie wypominanie komukolwiek żony feministki, stosowanie tego jako zarzut ,jest niczym innym jak współczesnym paleniem na stosie .<o:p></o:p></span></font></font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-FAMILY: "Times New Roman"; FONT-SIZE: 12pt; mso-fareast-language: PL"><font face="Calibri"><font size="2">Kolego Marianie ,OBUDŻ SIĘ!<span style="mso-spacerun: yes"> </span>Mamy już XXI wiek!<o:p></o:p></font></font></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-FAMILY: "Times New Roman"; FONT-SIZE: 12pt; mso-fareast-language: PL"><font size="2">Przytoczyłem Webera ,bo go znalazłem, a polemika Kol. Mariana jest nie na temat ,a<span style="mso-spacerun: yes"> </span>wypominanie<span style="mso-spacerun: yes"> </span>Weberowi<span style="mso-spacerun: yes"> </span>innych poglądów w niczym nie zmienia tego ,że miał<span style="mso-spacerun: yes"> </span>rację<span style="mso-spacerun: yes"> </span>w „Etyce protestanckiej…”. Pisał też o tym współczesny nam Jerzy Besala, który porównywał tez Meksyk i USA, ich osiągnięcia gospodarcze i jakie religie dominują w tych krajach.<o:p></o:p></font></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-FAMILY: "Times New Roman"; FONT-SIZE: 12pt; mso-fareast-language: PL"><font size="2">Co do wcześniejszego stwierdzenia o systemie socjalistycznym w Polsce cytuję:<o:p></o:p></font></span></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><em><font size="2"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-FAMILY: "Times New Roman"; FONT-SIZE: 12pt; mso-fareast-language: PL">„…</span><font face="Calibri">A moim zdaniem do ostatecznego upadku (i słusznie) tego systemu doprowadziły sprawy ideologii i polityczne…”</font></font></em></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font size="2" face="Calibri">to z nim się nie zgadzam !</font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font size="2" face="Calibri">Uważam ,że zadecydowała gospodarka!</font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font size="2" face="Calibri">Polecam<span style="mso-spacerun: yes"> </span>też„Kapitał XXI wieku” Thomasa Piketty’ego ,<span style="mso-spacerun: yes"> </span>ma wyjść po polsku w kwietniu. Może wtedy Kol. Marian przestanie używać stwierdzenia, że kapitalizm jest hołubiony.</font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font size="2" face="Calibri">Cytuję za Newsweekiem<span style="mso-spacerun: yes"> </span>:</font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font face="Calibri"><em><font size="2">„<span class="quote"><span style="FONT-FAMILY: Calibri">Thomas Piketty przez swoich przeciwników jest określany mianem lewaka-doktrynera, ale nawet oni są zgodni co do tego, że jego "Kapitał XXI wieku" to prawdopodobnie najważniejsza książka dekady. „</span></span></font></em></font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font size="2" face="Calibri">Pozdrawiam</font></p>
<p style="MARGIN: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font size="2" face="Calibri">Witold Pawłowski</font></p>
</font></div>
Co do żony M. Webera - feministki, to nie zarzut tylko tło.
<div>Natomiast niewątpliwym jest zarzut w sprawie poglądów, <strong>których Weber był teoretykiem, a Hitler praktykiem ! </strong>Poglądów, za które należałoby go w Norymberdze nie tyle spalić na stosie co powiesić wraz innymi.</div>
<div><br /></div>
<div>Staram się wierzyć, że kol. Pawłowski im nie ulega, choć patrząc wstecz, nawet i dzisiaj, magii obu panów ulega wielu: <u>"Hitler to był niezły gość - patrzcie jak szybko postawił gospodarkę na nogi, nie wszystko co robił było takie złe !"</u>.</div>
<div><br /></div>
<div>Wiązanie "etosu pracy", "postępu", "sukcesu gospodarczego", "systemu politycznego" z jakąkolwiek konfesją jest błędne i nabiera charakteru ideologicznego (np. programowy ateizm w czasach słusznie minionych), a to szkodliwe jest zarówno z punktu widzenia gospodarczego jak i tych konfesji.</div>
<div><br /></div>
<div>Co do porównań USA i Meksyku, to są one bardzo ryzykowne. Musielibyśmy wejść na bezdroża wojny amerykańsko-meksykańskiej (1848), rewolucji meksykańskiej (1910-1917), ruchu anarchosyndykalicznego w Meksyku, czy niewolnictwa (i segregacji rasowej - lata 60.) i Wielkiego Kryzysu (1929-1933) w Stanach Zjednoczonych. Grunt jest bardzo grząski !</div>
<div><br /></div>
<div>Zamiast bicia piany polecam w Internecie: prof. Cantoni "The Economic Effekcts of the Protestant Reform: Testing the Weber Hypothesis in the Germany Lands"</div>
<div>57 stron, model badawczy, tabelki, wykresy</div>
<div><br /></div>
<div>Dyskusja co do przyczyn upadku uprzedniego systemu jest wciąż otwarta. Być może eurokomunizm przyczyni się również do upadku UE ? Godne zastanowienia, jak, ostatnio min. Rostowski "dyskretnie" wycofuje się z systemu EUR.</div>
<div>R. XXI</div>
<div><font size="2" face="Arial"></font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Kolega Marian Lenz uparcie ponawia pytanie <strong><em>"jak rozmnażali się Krzyżacy</em></strong>"? </font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Byłem na targach "Wiatr i Woda". Z niekrępującej odległości przysłuchiwałem się rozmówkom Don Jorge z czytelnikami jego locyjek (autografy). I wtedy zrozumiałem, że prowadzona przez niego niby mimochodem akcja werbunkowa do SAJ to jest właśnie istota idei "rozmnażania Krzyżaków". </font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Don Jorge krzyżacką metodą rozmnaża SAJ-owców !</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Warto korzystać z dobrych wzorów!</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Pzdr.</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">--</font></div>
<div><font size="2" face="Arial">Tadeusz</font></div>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Segoe UI", "sans-serif""><font face="Segoe UI">Państwo krzyżackie nie zajmowało się ani turystyką ani bezpośrednio handlem. Tworzyło warunki dla rozwoju handlu, z którego czerpało korzyści – podatki. Korzyści z polskiej produkcji rolniczej czerpali sprowadzeni przez Krzyżaków niemieccy kupcy. Bogatymi obywatelami Gdańska czy Torunia nie byli Polacy.<o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Segoe UI", "sans-serif""><font face="Segoe UI">Nie mający pociągu do handlu (niestety),<o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><font style="FONT-SIZE: 11pt"><font face="Segoe UI">Pozdrowienia</font><font face="Segoe UI"><em><br /></em>Bogdan Kiebzak</font></font></p>
</div>
<div><br /></div>
<div><strong>Kol. Bogdan Kiebzak też "leci" po "szkolnej" wiedzy</strong>. Pojęcie "narodu" nie było tak klarowne jak dzisiaj. Klasyfikowano ludzi wg "języka", którym rozmawiali. Nie można dzisiejszych standardów przykładać do czasów kilkaset lat temu. </div>
<div><br /></div>
<div><strong>- I tak w 1300, 50% mieszkańców Lubeki</strong> mówiło językiem słowiańskim. Lubeczanie działali aktywnie jako kolonizatorzy, trudno ich nazwać Niemcami w dzisiejszym rozumieniu. W 1308 roku, gdy miała miejsce słynna rzeź mieszkańców Gdańska przez Krzyżaków, ci kolonizatorzy-Lubeczanie byli główną jej ofiarą.</div>
<div><br /></div>
<div><strong>- I tak jak zanotowano w <em>"Roczniku kapitulnym krakowskim"</em> </strong>- <em>".....1312 - mieszczanie krakowscy, rozpaleni<strong> wściekłością niemieckiego szału </strong>(...) wystąpili przeciw panu Władysławowi </em>[Łokietkowi]<em> księciu Krakowa, Sandomierza i panu całego Królestwa Polskiego (.....). Zaraz potem najjaśniejszy książę Władysław wszedł do wspomnianego miasta i znowu pochwycił niektórych mieszczan i osadził pod strażą w więzieniu. Tych więźniów surowo włóczył końmi przez całe miasto i za rogatkami powiesił żałośnie na szubienicy; kazał też, aby zwłoki tak tak długo wisiały, póki spróchniałe ścięgna nie rozwiążą spojenia kości"</em>. </div>
<div><strong>Wg naszej miary</strong> Łokietek był okrutnikiem i sadystą. Przy okazji - nie lubił dotrzymywać słowa i w ten sposób stracił Pomorze Gdańskie na rzecz Krzyżaków.</div>
<div><br /></div>
<div><strong>Takie czasy były,</strong> ale do Krakowa żywioł niemiecki nie przybył za sprawą Krzyżaków.</div>
<div>- I tak w 1400 w Warszawie 20% mieszczan posługiwało się językiem niemieckim</div>
<div>- I tak ok. 1400 połowa ludności Warmii, była etnicznie pruska</div>
<div>- I tak w 1410 w bitwie pod Grunwaldem połowa wojska Krzyżackiego mówiła językiem polskim.</div>
<div>- W czasie wojny trzynastoletniej, mieszkańcy Gdańska do fundamentów, a Elbląga prawie, zniszczyli oba zamki i złożyli hołd Kazimierzowi Jagiellończykowi (więc co z tymi "narodowymi" interesami ?)</div>
<div><br /></div>
<div><strong>Oczywiście Krzyżacy tworzyli warunki rozwoju:</strong> lokacyjne prawo chełmińskie (postępowe), lokowali wsie (1000) i miasta (100) - exemplum Prawe Miasto Gdańsk (Główne), dawali ochronę przeciw rozbójnikom na drogach i piratom na morzu, budowali szpitale (60) i przytułki, dla biednych i sierot (była funkcja: Wielkiego Szpitalnika, druga po Wielkim Mistrzu), bili monetę, chronili przed zagraniczną konkurencją, budowali szkoły. Oczywiście pobierali podatki, chociaż główne pieniądze płynęły z innej strony (Kol. T. Biały wyjaśni skąd) - jak każde państwo ! Byli dobrymi gospodarzami. </div>
<div><br /></div>
<div><strong>Tu dochodzimy do kwestii:</strong> skąd na ziemiach zamieszkałych przez Prusów wzięli się Mazurzy ? No skąd bywalcy Jezior Mazurskich ? Czekamy do następnej zimy ??? </div>
<div><br /></div>
<div><strong>Historią rządziły interesy dynastyczne i polityczne suzerenów.</strong> Dobiciem interesu były małżeństwa: <em>"zheni'tsia po liubvi ne mozhet ni adin, ni adin karol"</em> - śpiewa Ałła Pugaczowa. Dlatego bardziej, lub mniej tolerowano kochanki i oficjalne metresy władców, którzy żenili się wzdłuż i w poprzek Europy.</div>
<div><br /></div>
<div>Wszystko powyższe nie zwalnia od czytania książek historycznych (nie beletrystyki).</div>
<div>R. XXI </div>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Segoe UI", "sans-serif""><font face="Arial">Nigdzie nie odwoływałem się do pojęcia „narodu”, tylko narodowości. Po naukach szkolnych byłem kiedyś dumny z tego, że mieszkańcy Elbląga zburzyli zamek krzyżacki oraz, że powstał Związek Jaszczurczy. Bo z nauk szkolnych wynikał podtekst, że dokonali tego Polacy. Tymczasem Związek Jaszczurczy założyli bogaci niemieccy właściciele ziemscy oraz kupcy niemieccy, którym nie w smak były podatki ściągane przez Zakon i woleli obietnice polskiego króla o niższych podatkach. Czytałem kiedyś z ubawieniem, argumentacji, że Kopernik musiał być Polakiem bo bronił Olsztyna przez Krzyżakami. Razem z żywiołem niemieckim do Prus ściągali oczywiście osadnicy z Polski ale to nie oni grali wtedy pierwsze skrzypce w Prusach. <o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Segoe UI", "sans-serif""><font face="Arial">Kaganiec oświaty Germanom przyniosły legiony rzymskie. Gdy słowiańskie „hordy” zajęły obszar od Bałtyku po Peloponez Rzymianie nie mieli już wiele do powiedzenia. Nasza cywilizacja była trochę opóźniona. Parcie na zdobycze terytorialne, czerpanie korzyści z handlu wyszło od nowych spadkobierców Cesarstwa Rzymskiego. W tym wyścigu zostaliśmy trochę z tyłu.<o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Segoe UI", "sans-serif""><o:p><font face="Arial"></font></o:p></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Segoe UI", "sans-serif""><font face="Arial">Pozdrowienia z mieleckiej kei,<o:p></o:p></font></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="FONT-FAMILY: "Segoe UI", "sans-serif""><font face="Arial">Bogdan Kiebzak (były Prusak)<o:p></o:p></font></span></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font size="2" face="Arial">Niezwykłą cechą, czasem - jak w tym przypadku – zaletą, jest tendencja do <em style="mso-bidi-font-style: normal">oftopiczenia</em>. Nie spodziewałem się, że Ramzsesowe dygresje spowodują tyle ciekawej, wręcz fascynującej dyskusji. To radość dla autora. Dziękuję.</font><a name="_GoBack"></a><font size="2" face="Arial"> Jak słusznie zauważył Zbyszek – bardzo „żeglarska” debata na żeglarskim portalu. Jak w mesie w cichym porcie przy dobrym kieliszku. Oto moje rozliczenie. Wobec wielowątkowości mogę okazać się trochę chaotyczny.</font></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font face="Arial"><font size="2"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal">Andrzejowi Suszkowi –</strong> Tak! 100% racji, co więcej sam tak z innych polemikach zawsze mówiłem. Flota II RP MIAŁA SENS z punktu widzenia ewentualnej walki z głównym wrogiem, czyli Rosją. Moje użyte w felietonistycznej pasji stwierdzenie o nikomu niepotrzebnych niszczycielach, było bezmyślnym powtórzeniem stereotypu (</font></font><a href="mhtml:{B4BD4EA0-E404-40D0-86C5-60C4149EFA5E}mid://00000008/!x-usc:http://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=2698&page=15"><font color="#0000ff" size="2" face="Arial">http://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=2698&page=15</font></a><font size="2" face="Arial"> ) co gorsza, stereotypu, który sam zwalczam.</font></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font face="Arial"><font size="2"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal">O Krzyżakach</strong> – bardzo pouczające jest zwykłe podróżowanie po północnej, szczególnie północno-wschodniej,<span style="mso-spacerun: yes"> </span>Polsce. Można odnieść wrażenie, że cywilizacja zaczęła się w krótkim mgnieniu 150 lat w wieku XIII i XIV. Oczywiście to nieprawda ale państwowotwórcze, gospodarcze i cywilizacyjne osiągnięcia Zakonu są po dziś dzień imponujące. My, wychowani na literackiej i historiograficznej tradycji XIX – wiecznej, patrzymy na Zakon przez pryzmat braci De Loewe i Danuśki Jurandówny. Ciągle marzy mi się, by kiedyś lepiej poznać tę problematykę. Niestety, jak dotąd nie zdobyłem się nawet, by sięgnąć do Stokowskiego (<span style="mso-fareast-language: PL">Marek Stokowski, Krzyżacy, Kraków 2008</span><span style="FONT-SIZE: 7.5pt; mso-fareast-language: PL">), </span><span style="mso-fareast-language: PL">a bariera językowa wyklucza korzystanie z książek po niemiecku.<o:p></o:p></span></font></font></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font face="Arial"><font size="2"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal"><span style="mso-fareast-language: PL">O poczuciu narodowym</span></strong><span style="mso-fareast-language: PL"> – pojęcie narodu w naszym współczesnym rozumieniu, to produkt ostatnich mniej więcej 200 lat. Ale współczesne narody odwołują się do tradycji, bywa, że nie tylko jednego tysiąclecia jak my. A do tego, akurat w dzisiejszej Polsce, położonej w dzisiejszej Europie, warto czuć dumę z faktu bycia Polakiem i obywatelem Polski bez nacjonalistycznego nadymania się albo nacjonalistycznych kompleksów. Mam takie ulubione powiedzenie: <em style="mso-bidi-font-style: normal">Największy polski astronom - Niemiec, najwybitniejszy polski król – Węgier, najsłynniejszy polski malarz Czech, największy poeta i wieszcz – Litwin, największy kompozytor – Francuz, najbardziej ulubiony poeta dla dzieci - Żyd, itd. itp. </em>Wygłup? Może ale jaki fajny.<o:p></o:p></span></font></font></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font face="Arial"><font size="2"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal">O kwestii elit</strong> – Każda społeczność, każda państwowość, ma swoje elity. Przedrozbiorowa Polska też je miała. Kogo do nich zaliczać? To temat na odrębna debatę.</font></font></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font face="Arial"><font size="2"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal">O protestanckim etosie</strong> – kolejny ze stereotypów, jak większość noszący pozory prawdy, a naprawdę fałszujący rzeczywistość.<span style="mso-fareast-language: PL"><o:p></o:p></span></font></font></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font face="Arial"><font size="2"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal"><span style="mso-fareast-language: PL">O wyższości ustrojowej</span></strong><span style="mso-fareast-language: PL"> – to albo temat na miesięczną dyskusję albo na proste stwierdzenie: Wyższość kapitalizmu nad „gospodarką planową” wykazał dobitnie przełom wieków. <strong style="mso-bidi-font-weight: normal">Koniec, kropka.<o:p></o:p></strong></span></font></font></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font face="Arial"><font size="2"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal">O prawdziwej gospodarce planowej</strong> – obok lewackich bredni oraz skrajnego libertarianizmu istnieje jeszcze cała gama pośrednich rozwiązań. Między innymi polski współczesny pragmatyzm nakazuje nam nie rezygnować całkiem z roli państwa w gospodarce. Tego nikt poważny nie kwestionuje. Problem w tym, że krótki horyzont myślenia polityków znakomicie utrudnia rozsądne długofalowe postępowanie. Twierdzę jednak, a z braku kompetencji nie pokuszę się o udowodnienie, że w tym zakresie polskie kompetencje rosną. Zauważymy to zapewne po upływie jeszcze jednego pokolenia.</font></font></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font face="Arial"><font size="2"><strong style="mso-bidi-font-weight: normal">O wiośnie</strong> – się zaczęła! Zimowa pora minęła. My więc się bierzemy za przygotowania do sezonu. Może uda się kontynuować dyskusje w mesie „Tequili” albo „Batiara albo innego jachtu…</font></font></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font size="2" face="Arial">Żyjcie wiecznie!</font></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font size="2" face="Arial">Colonel</font></p>
<p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 6pt" class="MsoNormal"><font size="2" face="Arial">PS. Witoldowi Pawłowskiemu dziękuję za „Kapitał XXI wieku” Thomasa Piketty’ego – zapoluję.</font></p>