POLEROWANIE OKUĆ JACHTOWYCH

Kobiety korzystają z usług manikiurzystek i pedikiurzystek. Zaradne i manual;nie zręczne robią to same. Tak aby błyszczeć i budziw podziw. Właściciele łódek w tym samym celu polerują okucia jachtowe. Dawniej mosiężne, teraz ze stali nierdzewnej. Aluminum polerewoć nie warto, zwłaszcza na łódkach morskmich. Szczerze się przyznaję – jachtowych okuć na jachtach „Milagro” z lenistwa nie polerowałem. Do błysku nie przywiązywałem wagi. Decydowała tylko odporność materiału na korozję.Pasywność  dla mnie to takie opowiadanka o złym wilku. Tadeusz Lis jest zupełnie odmiennego zdania. No cóż – perfekcjonista lenia nie rozumie. J

Pocieszam - jeszcze nie koniec lata, chociaż już w przyszłym tygodniu ponoć aura stanie się szorstka.

Pamiętajcie o kamizelkach!

Żyjcie wiecznie!

Don Jorge

POLERUJEMY !

Większość żeglarzy polerowała okucia co najmniej raz w życiu. Być może pod okiem okrutnego kapitana. Niewielu rozumiało, co w tym czasie tak naprawdę się działo.

Metal relingu to nie zwierciadełko dla potwierdzenia urody Pań.

Polerowanie okuć jachtowych jest powszechnie traktowane jako kwestia estetyki. To błąd. Błyszczący reling to efekt uboczny - właściwym celem jest odtworzenie lub wzmocnienie warstwy pasywnej metalu, która stanowi jedyną realną barierę między stalowym elementem a słonawym środowiskiem Bałtyku.

Stal nierdzewna (gatunki A4/316L, standardowe na jachtach europejskich) nie jest nierdzewna z natury stopu - jest nierdzewna dzięki samoregenerującej się warstwie tlenku chromu o grubości kilku nanometrów. Tak. Nanometrów - nie machnąłem się tutaj.

Ta warstwa powstaje samoczynnie w kontakcie z tlenem. Problem polega na tym, że środowisko morskie - a bałtyckie w szczególności, ze swoim zmiennym zasoleniem i licznymi przejściami między wodą słodką, a słoną - systematycznie atakuje tę warstwę jonami chlorkowymi. Efektem jest korozja wżerowa (ang. pitting corrosion): głębokie, często niewidoczne gołym okiem dziury punktowe, które rozwijają się pod powierzchnią, podczas gdy zewnętrzna warstwa tlenku z pozoru wygląda na nietkniętą.

Polerowanie mechanicznie usuwa produkty korozji i zanieczyszczenia, które blokują dostęp tlenu do powierzchni metalu - i przez to uniemożliwiają odbudowę warstwy pasywnej.  

Trzy metale, trzy różne protokoły

Stal nierdzewna A4/316L (większość okuć, bloczki, ściągacze, kipy, relingi). Pasta ścierna (np. Autosol, 3M Marine Metal Polish) nakładana wzdłuż kierunku szlifowania fabrycznego usuwa rdzawy nalot. Po polerowaniu bezwzględnie wymagane jest spłukanie wodą i - jeśli stal wykazywała wżery - pasywacja produktem na bazie kwasu fosforowego lub cytrynowego (np. Bilt-Hamber Deox-C).

 

Pominięcie pasywacji po agresywnym polerowaniu zostawia stal „otwartą” - czystą, ale bez warstwy ochronnej. Środowisko morskie zapełni tę lukę nie tlenkiem, lecz korozją. Czujcie się ostrzeżeni.

.

Aluminium (maszty, bomy, profile owiewek). Tu popełnia się najwięcej błędów. Aluminium lotnicze (stop 6061, 7075) na nowoczesnych jachtach jest anodowane - tzn. pokryte elektrolitycznie warstwą AlO o grubości 15–25 µm. Tej warstwy pod żadnym pozorem nie wolno traktować pastami ściernymi przeznaczonymi do stali. Ścierniwo bezpowrotnie niszczy anodowanie. Anodowane aluminium czyści się wyłącznie preparatami na bazie środków powierzchniowo czynnych i zabezpiecza woskiem lub silikonem. Aluminium nieanodowane (starsze maszty lub surowe detale) poleruje się pastami dedykowanymi do aluminium (Noxon, Maas Metal Polish) - inaczej niż stal, bo bez etapu pasywacji. Kiedy jest już sukces? Gdy powierzchnia nabiera równego, jednolitego koloru. Żmudne - ale cholernie skuteczne.

 .

Brąz i mosiądz (spotykane na jachtach klasycznych, bloczkach regatowych, zaworach dennych / kingstonach). Brąz morski (CuSn) patynuje w sposób kontrolowany - warstwa śniedzi jest w gruncie rzeczy barierą ochronną. Agresywne polerowanie do lustra niszczy tę patynę i naraża metal na szybsze utlenianie. Na okuciach roboczych po renowacji wystarczy pasta miedziana (Copper Brite) i impregnacja olejem lnianym. W przypadku detali dekoracyjnych regularne polerowanie to decyzja estetyczna właściciela, wymagająca jednak powtarzania co sezon. Tu musicie być konsekwentni - mój Donald był nad wyraz wymagający, gdy dopominał się ciągłych pieszczot uczuć. Psy są pod tym względem nieco bardziej wyrozumiałe…

.

Technika, której nie opisują etykiety

Kierunek polerowania ma fundamentalne znaczenie. Pasta wcierana ruchem okrężnym generuje sieć mikrozarysowań we wszystkich kierunkach - każda taka rysa to potencjalna szczelina dla jonów chlorkowych. Praca liniowa, wzdłuż osi elementu (zgodnie z oryginalnym kierunkiem szlifowania fabrycznego), minimalizuje efektywną powierzchnię mikroszczelin. To jeden z sekretów starych szkutników.

Ściereczka z mikrofibry nie jest tu wbrew pozorom właściwa - zostawia mikrowłókna w szczelinach połączeń i gwintach. Na etapie końcowym najlepiej sprawdzi się gęsto tkana bawełna (flanela, szmatka polerska) lub ircha.

Szczeliny i połączenia - szczególnie między sztagownikiem, a pokładem lub między szeklą a bloczkiem - to strefy narażone na korozję szczelinową (ang. crevice corrosion), gdzie środowisko beztlenowe umożliwia trawienie nawet stali nierdzewnej gatunku 316L. Po wypolerowaniu powierzchni zewnętrznych obowiązkowe jest wypłukanie szczelin wodą pod ciśnieniem (np. dużą strzykawką) i - jeśli możliwy jest demontaż - poskładanie elementów na sucho z użyciem pasty antykorozyjnej (Lanocote, Duralac).

.

Ile razy w sezonie?

Raz, a solidnie - nie możemy dać się zwariować. Najlepiej na początku sezonu, po zimie - kiedy powierzchnie były najmocniej wyeksponowane na kondensację i surowe, zimowe środowisko portowe. W trakcie sezonu nawigacyjnego wystarczy regularne mycie i nakładanie wosku ochronnego co 4–6 tygodni. Idealny jest wosk do konserwacji lakierów samochodowych. Zbyt częste, agresywne polerowanie mechanicznie ściera metal. Typowy reling z rury 25 mm wytrzymuje kilkadziesiąt sezonów rzetelnego polerowania zanim straci na grubości ścianki, ale to absolutnie nie jest argument za powtarzaniem tego procesu co tydzień.

.

Na co uważać na Bałtyku?

Zmienne zasolenie, charakterystyczne dla portów przy ujściach rzek, generuje szczególnie agresywne środowisko elektrochemiczne. Osad solny nie jest tu jednorodny - to mieszanina soli, mułu i substancji organicznych, które wspólnie tworzą lokalne ogniwa korozyjne. Dlatego obfite spłukiwanie jachtu słodką wodą po każdym powrocie z morza jest znacznie ważniejsze niż dodatkowy cykl polerowania. Elektryczna, akumulatorowa myjka jest naprawdę tania i nie zabierze za dużo miejsca w bakiście. To dobra praktyka portowa. No i fun dla dzieci ze wspólnej pracy - chociaż ze względu na ciśnienia nie dawajcie jej do ich małych rączek.

Podsumowującpolerowanie okuć to elektrochemia, a nie kosmetyka. Należy to robić rzadziej, ale z pełnym zrozumieniem mechanizmów - i koniecznie z pasywacją na samym końcu.

UwagaOpisane metody i preparaty odnoszą się do okuć ze stali A4/316L, aluminium anodowanego 6061-T6 i brązu morskiego CuSn, będących standardem w europejskim szkutnictwie.

.

I jeszcze jedna uwagą. Może dla Was oczywista. Preparaty na bazie kwasów należy stosować wyłącznie z zachowaniem odpowiednich środków ochrony osobistej. To jest jednak dość agresywna chemia. I nawet jak się tego brzydzicie - to i tak czytajcie instrukcję.

https://ssl.gstatic.com/docs/doclist/images/icon_10_generic_list.png Gemini_Generated_Image_gewbfpgewbfpgewb.png

https://ssl.gstatic.com/docs/doclist/images/icon_10_generic_list.png Gemini_Generated_Image_oy21stoy21stoy21.png

https://ssl.gstatic.com/docs/doclist/images/icon_10_generic_list.png Gemini_Generated_Image_wzg2i1wzg2i1wzg2.png

.

Tadeusz

 

Drukuj    Powrót
Komentarze
Brak komentarzy do artykułu