Kobieta równie ładna, sympatyczna, co dzielna. To jest właśnie Polska Dama Oceanów. Z Jej strony internetowej wyłowiłem kilka informacji.
Kliknijcie Asi tu
Zyjcie wiecznie !
Don Jorge
____________________________________________
kpt. Joanna Pajkowska
W okresie październik 2006 - luty 2007 w dwu-osobowych, kobiecych regatach dookoła świata na 28-stopowym jachcie "Mantra Asia" opłynęła pół świata ( z Darwin, Australia, przez Ocean Indyjski do Kapsztadu, RPA, i dalej przez Atlantyk do Salvador, Brazylia), wygrywając ten etap regat. Rejs ten wyróżniony został Honorową Nagrodę Polskiego Związku Żeglarskiego "Rejs Roku 2007".
W 2000 r. zajęła 4 miejsce w klasie (na 24 startujące w klasie jachty) w najbardziej prestiżowych na świecie samotnych regatach transatlantyckich OSTAR, ( z Plymouth (W.Brytania) do Newport (USA), na 40-stopowym jachcie "Ntombifuti"; za rejs ten otrzymała Honorową Nagrodę Polskiego Związku Żeglarskiego Rejs Roku 2000.
Dwukrotnie startowała w dwu-osobowych regatach transatlantyckich: w 2001 r. w dwu-osobowych regatach transatlantyckich Transat Jacques Vabre, z Havru do Brazylii, na jachcie Olympic Challenger, oraz w 1986 w regatach TWO-STAR, z Plymouth (W.Brytania) do Newport (USA), na katamaranie "ALMATUR III";
Startowała także w szeregu załogowych regatach transatlantyckich, w tym z załogą wyłącznie kobiecą, na 60-stopowym jachcie "Alphagraphics" w r. 2001, w regatach EDS Atlantic Challenge (trasa: St.Malo, Francja - Hamburg, Niemcy - Portsmouth, UK - Baltimore, USA - Boston, USA - St.Malo).
W grudniu 2002/styczeń 2003 jachtem "Zjawa IV" trzykrotnie okrążyła przylądek Horn i dotarła do archipelagu Szetlandy Południowe na Antarktydzie.
Od 2005 roku corocznie prowadzę szereg rejsów na Morze Północne (do Anglii). Pływam także jako oficer na s/y "Pogoria". Pływała także jako zawodowy skipper na akwenie Morza Śródziemnego.
W latach 1995, 1997, 1999 startowała w renomowanych regatach Fastnet Race, z południowej Anglii do Irlandii.
W latach 1995 - 2002, podczas zamieszkiwania w Anglii, była członkiem załogi statku ratownictwa morskiego Salcombe Lifeboat, z Royal National Lifeboat Institution (RNLI), będąc jedną z nielicznych kobiet w załodze tej renomowanej brytyjskiej organizacji ratownictwa morskiego. Brała udział w szeregu akcjach ratowniczych.
Zakończyła właśnie samotny rejs dookoła swiata.
Joanna Pajkowska opowiadała o swoim rejsie i o jego najtrudniejszych chwilach - pękły dwie wanty (najpierw stenwanta, a następnie wanta kolumnowa) po tej samej stronie. Musiała dokonać prowizorycznej naprawy na morzu (wraz z wejściem na maszt podczas trudnych warunków), a następnie wejść za falochron Port Elizabeth w celu ich samodzielnej wymiany...
Niezależnie od tego, czy uznamy ten rejs za non-stop, czy nie, to i tak pozostaje on ogromnym wyczynem i polskim rekordem w jachtowej żegludze solo: najmniejszy jacht, najszybsza podróż dookoła świata...
Pani Kapitan jest bardzo miłą, bezpośrednią, otwartą i sympatyczną osobą, a do tego okazuje się być wprost niezwykle dzielną! Jestem wciąż pod ogromnym wrażeniem tego spotkania.
Aloha!!! :-)
Robert
*) Spotkanie odbyło się w Warszawie w dniu 10 lutego 2009, organizatorem był Klub Zonta - organizacja aktywnych kobiet - dla kobiet, której Joanna Pajkowska jest członkiem.
Aga_gagaa_Proczka
a prosze , o tutaj taki dokument oficjalnie wydany przez marine w ktorym sznowna Pani Pajkwoska stala trzy dni jedynie zapomniala o tym wspomniec,
jak moze mowic ze plynela non stop stojac przywiazana w marinie przez trzy dni?
ale jaja, przeciez to sa normalnie jaja co ona chce z nas zrobic
w listopadize w jej blogu bylo napisane ze stanela przy porcie an kotwicy ... a potem jak sie wydalo to dopisala, wrocila w blogu i normalnie dopisala ze wplnela. nie podajac oczywiscie zadnych szczegolow. no panswto drodzy rpzeciez ta kobieta nie ma sumiena a za duze ego. do konca klamala ze to jest non stop, tylko uups sie wydalo. ciekawe czy inaczej by sie przyznala. Przyznala by sie Pani? teraz przepraszam za wyrazenie ale gada bzdury ze wplynela za falochorno - tym mydli oczy. przeciez placilas za marine Panno Joanno. Stalas w porcie korzystalas z urokow przynajmnej klubgu skoro cie tam goscili.... i to ma byc non stop???? toc inni prawdziwi zeglarze sie w grobach poprzaewracaja. i dalczego oni dzielnie szli na horn by zrobic non stop a tu sie okazuje ze mozna przez paname, oj glupi oni.... pierwsza w histori swait aosoba poplynela non stop przez Paname, to dopiero wyczyn - wymuszony chyba tym, ze plywaldelko by ni e pociagnelo dolem, czy nie? reszta nas durniow robi jakis horn,,,
no i te oh - ach : dwa dni przez ustalona data doplynelam. Pani Jaonno Broomhead, a paliwko dotankowane w Port Elizabeth wcale nie pomoglo????????ponoc malo wiaterku bylo na Atlantyku, dopalalas silniczkiem. Paliwko znieba nie spadlo.
Zalosnie gratulujemy wyczynu.
Poczułeś się lepiej?
:-(
Szanowni Panowie, czytam i czytam.
Nie oplynela samotnie non stop dookola swiata. Niech nie klamie, przeciez beret by jej z glowy nie spadl gdyby sie przyznaza po mesku. Zeglarstwo uczy prawdy ale niektorzy widocznie spiesza sie bedac na nim jakies wyczyny zdobywac i nie ucza sie od morza wystarczajaco... szybko?
Panie Krzysztofie, Pan nie jest żeglarzem - a jeśli nawet, to pewnie wczasowym. Nie wyobrażam sobie, aby ŻEGLARZ pisał takimi słowami o tym rejsie. Proszę zauważyć: im większe doświadczenie żeglarskie wypowiadającego się, tym bardziej wyważone opinie. Proszę przeczytać życiorys żeglarski p. Pajkowskiej i dłużej zastanowić się nad możliwymi przyczynami pewnych niejasności. Może coś wyjaśnia, że Pani Pajkowska nie tylko nie miała wpływu na to, co było umieszczane na Jej stronie, ale nawet zobaczyła tę stronę dopiero po zakończeniou rejsu ...? Być może warto aby Pan zastanowił się nad tym, że sponsor rejsu mógł postawić jakieś warunki ...? Mamy zbyt mało wiadomości na temat kulis tego rejsu. ..
My żeglarze wiemy natomiast, że jest to jedno z najwięszych osiąnięć polskiego żeglarstwa - i mamy uznanie zarówno za ten rejs, jak i za poprzednie, z ubiegłych lat. Niektórzy z nas nigdy nie wyjdą poza marzenia o takim rejsie. Pół wieku marzyłem o samotnym żeglowaniu. Od trzech lat realizuję to marzenie, żeglując samotnie małym jachcikiem po Bałtyku. I wiem jedno: im więcej zdobywam doświadczenia, tym więcej mam szacunku dla tych, którzy odnoszą sukcesy pływając po morzach i oceanach.
Przesyłam pozdrowienia
Edward Zając
A czy to, aż takie istotne, że ma rozgłaszać? Możesz jej sam zadać to pytanie przy jakiejś okazji. Niech będzie, że nie non-stop. Popłynąłeś tak? Jak popłyniesz lepiej niż Ona, to krytykuj.
Ahoj!
Na temat rynku medialnego wypowiadał się nie będę - poza tym, że, moim zdaniem, dziennikarze zbyt często uzurpują sobie prawo do tego by być autorytetami, kiedy de facto są dyletantami...
Pewna fraszka J.Sztaudyngera nieźle tu pasuje: "Krytyk i eunuch z jednej są parafii - każdy wie jak, lecz żaden nie potrafi"
Napisz więc Joannie Pajkowskiej co o tym sądzisz.
Np. ja jej powiedziałem na spotkaniu mniej więcej tak: "Nie interesuje mnie, czy to było non-stop, czy nie. To czego pani dokonała robiąc ten swój rejs uważam za coś wielkiego niezależnie od tego,czy znajdzie się w jakiejś księdze rekordów, czy nie. Każdy z żeglarzy, jak żołnierz marszałkowską buławę w plecaku, nosi w swoim sercu taki rejs, ale tylko nieliczni mają tę siłę i determinację, aby tego dokonać - dlatego dziękuję Pani za to, co pani zrobiła i serdecznie gratuluję."
Aloha!!! :-)
:))
Dziękuję że miałaś tyle "mocy" w sobie i popłynęłaś. Ale także dziękuję Andrzejowi Armińskiemu - Zgodzisz się Joasiu że połowa zasług dla Andrzeja.....?
Reasumując Joasiu i Andrzeju, dziękujemy Wam, że ludziska na świecie znów widzieli polską banderę...
Pozdrówki
Adam
Jacht "ASIA" wystartował z portu Panama na Oceanie Spokojnym, a rejs zakończono w porcie Colon na Oceanie Atlantyckim. Świat nie został okrążony. Zabrakło 48' szerokości geograficznej.
Jakoś tak się złożyło, że Ameryka Północna z Południową są połączone lądem, więc nie da się tam przepłynąć non-stop. Teoretycznie można przez kanał, ale ostatnio jachtom z jednoosobowymi załogami robią trudności.
Joanna Pajkowska wypłynęła z portu Balboa, a wróciła do Colon więc południk portu wyjściowego jest bardziej na wschód niż południk portu docelowego, trasa rejsu była sporo dłuższa od długości równika, czy trzeba z niezamknięcia pętli (bo fizycznie jachtem się tam jej zamknąć nie da) robić jakiś problem?
Narzekania na to, że Pajkowska nie przecięła swojego kursu na mapie, nie zamknęła pętli i nie dotarła samotnie dokładnie w to samo miejsce skąd startowała niestety nie mogę przyjąć za dobrą monetę. Świadczą albo o ‘czepialstwie’ albo o kompletnej nieznajomości geografii.
jest dalej na północ niż rozpoczęcie. Ponieważ z powodów geograficznych Pajkowska musiała popłynąć na południe i wracać od strony południa więc nie tylko powróciła do
szerokości geograficznej wyjścia ale zrobiła PLUS 24’42” .
Uwaga mojego przedmówcy jest po prostu kąśliwa i małostkowa. Ale może dzięki temu poczuł się lepiej?
Jerzy Knabe Londyn 17 luty 2009
Pozdrowienia - Jarek
Tak opisał genezę rejsów dookoła świata solo non-stop Włodzimierz Głowacki we "Wspaniałym świecie żeglarstwa" w 1972 roku.
Jeśli założyć, że od tamtego czasu reguły zasadniczo nie zmieniły się, to:
1. Wypływając z pkt. A należy powrócić do pkt. A, zamykając tylko w ten sposób okrąg wokół globu. Jacht ASIA oficjalnie wypłynął z poz. 08 55 N i 079 31 W, zakończył rejs na poz. 09 43 N i 079 32 W. Tak podał organizator rejsu na swojej stronie internetowej - do wiadomości publicznej. Czy pozycje punktów są takie same? Niestety są różne. Czyli mamy do czynienia z dwoma punktami: A - rozpoczęcia rejsu i B - zakończenia rejsu. Nasuwa się również drugie pytanie: czy jeśli mamy do czynienia z dwoma punktami, to czy krąg wokół Ziemii został na pewno zamknięty? Ano wygląda na to, że jednak nie.
Z definicji okręgu wiadomo przecież, że jest to miejsce WSZYSTKICH punktów płaszczyzny znajdujących się w jednakowej odległości od środka okręgu, a obwód okręgu to długość linii stanowiącej brzeg koła i jest, w tym wypadku, linią ciągłą i zamkniętą. Jeśli obwód tzw. koła zaczyna się w pkt. A, a kończy w pkt. B, to to nie jest okrąg, lecz... inna figura.
2. Każdy punkt na mapie określany jest długością i szerokością geograficzną. Inaczej nie da się go tam narysować. Biorąc pod uwagę również składowe szerokości obu punktów i odejmując 08 55 N od 09 43 N
uzyskujemy różnicę 48 minut. Różnicę, której formalnie jacht ASIA nie pokonał, chociaż fizycznie - nieoficjalnie przepłynął.
Czy to jest problem? Jest, ponieważ pokazał go sam organizator. Kwestia była taka, czy należało go dostrzec... Uważam, że żyjąc w tak zaawansowanym technologicznie świecie i mając możliwość pluralistycznej wypowiedzi na ten temat, nie należy kombinować, lecz dążyć do poprawiania błędów. Nawet własnych. Tylko w ten sposób żeglarstwo może być nadal wspaniałe i honorowe.
Przypomnij sobie również, że w tamtych regatach niejaki Bernard Moitessier świadomie zrezygnował z rejsu dookoła i non-stop po to by pożeglować dalej dla samego żeglowania i wylądował dopiero na Tahiti - w ten sposób zrezygnował ze Złotego Globu i innych regatowych beneficjów, ale ustanowił, na długie lata, swój własny rekord, o którym wcale wtedy nie myślał był. Czy jego rejs w jakimkolwiek aspekcie był czymś gorszym od rejsu R.Knox-Johnstona?
Zapytaj sam siebie, czy kpt. Pajkowska żeglowała po nagrody i rekordy, czy może raczej dla siebie samej? Czy jej rejs nie był wyczynem regatowym pretendującym do wpisu w księdze Guinessa, czy raczej wyczynem samym w sobie i pozostaje i tak wyjątkowym i rekordowym przynajmniej w sferze naszego, polskiego żeglarstwa???
A na koniec, zastanów się, czy sam byłbyś w stanie zrobić coś takiego, lub lepszego(!), zgodnie z regułami, które przytaczasz? Jeśli tak - zrób to sam, a my pokłonimy Ci się nisko, a jeśli nie - nie czepiaj się Joanny Pajkowskiej, bo nie masz ku temu tytułu - rozumiałbym, gdyby czepili się Jej - Knox-Johnston i "Dee" Caffari...
i skończ już na temat "wspaniałe i honorowe".
Aloha!!! :-)
"8 stycznia 2009 r. Asia Pajkowska zakończyła swój samotny i bez zawijania do portów rejs dookoła świata. Zamknęła wokółziemską pętlę w 198 dni ustanawiając nowy rekord Polski w samotnym opłynięciu świata."
Nic się nie stało...
Dla ścisłości: Wspomniany przez Ciebie Pan Fogg, z powieści J.Verne 'a, dzięki przekraczaniu w odpowiednim kierunku stref czasowych, zyskał całą dobę.
Nie "W 80 dni dookoła świata" tylko "Aida".
Nie cofnięto czasu, tylko Fogg zyskał na czasie.
Nie 1 godzina tylko 1 doba.
Poza tym - rzeczywiście nic się nie stało.;-)))
Pozdrawiam
Janusz Zbierajewski
Jestes wspanial.Podziwiam Ciebie.Dokonalas wielkiego czynu.
Wspanialym wyczynem wpisalas sie na stony polskiego zeglarstwa.
Gratuluje i pozdrawiam serdecznie.Piotr.
Ps;Mam nadzieje ze slowami krytykantow sie nie przejmujesz.
Krytykant to jak eunuch..wie jak ale sam nie potrafi.
ahoj.
Piotrze, który „wyczyn” masz na myśli pisząc „wspaniały”. Jeśli uważasz, że wyczynem był sam rejs, to się z Tobą jak najbardziej zgadzam. Jeśli natomiast masz na myśli całą resztę to niestety nie mogę się z Tobą zgodzić.
Trudno nazwać „wielkim wyczynem” oszukiwanie innych żeglarzy, wmawiając im, że był to samotny rejs „non stop”.
Wiele się spodziewałem po audycji telewizyjnej (w dniu 21.02), liczyłem bowiem, że sama Pani Kapitan (mając wspaniałą okazję) powie zainteresowanym (m.in. żeglarzom) jak to było faktycznie z tym „ rejsem non stop”.
Niestety, okazało się, że byłem naiwny. Nie padło ani jedno słowo wyjaśnienia, a szkoda.
Nie umniejszam sukcesu żeglarskiego Pani Pajkowskiej!!!, ale zauważ Piotrze ile odwagi potrzeba, żeby przyznać się do tego, że przerwało się rejs z założenia „non stop” i wpłynęło do portu (powodów cumowania nie znam). Podejrzewam, że decyzja o wejściu do portu, była trudną decyzją!!! Przyznanie się do schronienia (np. przed silnym sztormem) w porcie, wcale nie umniejszyłoby sukcesu, a wręcz przeciwnie, Pani Kapitan zyskałaby szacunek nie tylko mój, ale jestem przekonany, że prawie wszystkich czytelników tej strony (kilku malkontentów zawsze się znajdzie).
PS Drogi Edwardzie, ta audycja w TV Polonia była na żywo, już po powrocie Pani Kapitan i na pewno znała nie tylko treść swojej strony internetowej, ale i większość komentarzy do tego newsa i w tym wszystkim wcale nie jest ważne czy zamknęła pętlę czy też nie.
Jeszcze raz szczerze gratuluję rejsu!!! Ale niestety tylko rejsu…
Pozdrawiam
Czarek
Drogi Czarku
Są sprawy, których ocena chyba wykracza poza moje możliwości. Gdy oceniam wyczyn żeglarski wysokiej klasy, zawsze mam nadzieję na pozytywne wyjaśnienia powstałych wątpliwości. O pewnych faktach z RPA miałem wiadomości szybciej niż inni - ale czekałem na to pozytywne wyjaśnienie, a wątpliwości interpretowałem na korzyść ... Zresztą nadal nie znamy kulis tego rejsu, warunków pod jakimi p. Pajkowska dostała jacht i pieniądze na ten rejs.
Nie jest tajemnicą, że jedna z tych Mantr była budowana dla Nataszy Caban. Dlaczego ona zrezygnowała z tej współpracy i wolała szukać innego sponsora? Czy ta druga Mantra z p. Martą nie wystartowała tylko dlatego, aby wyprzedzić Nataszę i odebrać Jej tytuł najmłodszej Polki w rejsie dookoła świata? Gdyby Natasza była zainteresowana taką rywalizacją, mogłaby w tym momencie zrezygnować ze współpracy z fundacją Anny Dymnej i popłynąć do mety bez "zbędnych" przystanków... Już by była na mecie.
W jednym z postów napisałem, że Tomek Lewandowski mógł dowolnie ustalać wszystko, bo sam wszystko finansował. Jeśli chce się realizować marzenia przy pomocy sponsorów, to niekiedy trzeba pochylić głowę i przyjąć warunki niekoniecznie zgodne z naszym sumieniem - albo postawić swoje warunki ryzykując, że może tracimy jedyną szansę na ich realizację.
Niekiedy zastanawiam się, ilu naszych "wielkich" żeglarzy stanęło przed takim dylematem...?
Pozdrowienia z Ustki
Edward Zając
Edwardzie, kto jak kto, ale Ty doskonale wiesz, jakie są koszty utrzymania jachtu morskiego.
Ja również muszę zabiegać o sponsorów. Odbywam wiele różnych rozmów na temat ewentualnej współpracy z potencjalnymi sponsorami.
Są jednak granice, których przekroczyć się nie powinno.
Zauważ, że ani przez moment nie dewaluowałem dużego osiągnięcia żeglarskiego Pani Kapitan, jakim był bez wątpienia sam rejs! Bo naprawdę jest to wyczyn!
Ale dalszy ciąg… przepraszam bardzo! Z tym nie mogę się zgodzić.
I wcale nie interesują mnie jakieś tam gierki kogoś z kimś. Kto pierwszy i przed kim…
Przynajmniej my (żeglarze) szanujmy się wzajemnie i nie udawajmy, że nic takiego się nie stało!
Jak ja zaczynałem przygodę z żeglarstwem, moi nauczyciele mówili mi, że jest to sport elitarny! I zobacz do czego niektórzy doszli. Aby być delikatnym napiszę, że „nabrali wody w usta”!!!
Ty wiesz, że nie myślę tu tylko o samej Pani Kapitan. Ale to nie znaczy, że zgadzam się na traktowanie mnie jak idioty i dalsze wmawianie mi bajeru o rejsie „non stop”.
Na szczęście jak sam piszesz, są jeszcze osoby, które na jakieś tam warunki „sponsora” powiedziały – nie, i jest to dla mnie budująca wiadomość.
PS do zobaczenia w piątek 06.03 w Gdańsku! Mam nadzieję, że będę mógł osobiście pogratulować Tobie nagrody!
Pozdrawiam
Czarek