Na starość ludzie zaczynają doceniać wspomnienia. Zwłaszcza osobiste. Kilka dni temu z jakiejś tam tekturowej teczki wypadła mi fotka mojego przedostatniego jachciku "MILAGRO IV" (LOA 8,25m). I tak się zamyśliłem - co się z nim dzieje, czy jeszcze istnieje. Może gdzieś leży za stodołą ? Wiem tyle, że po sprzedaży zmienił kolor na biały, a nazwę na "Livia", że porzucił słoną wodę. Później ktoś mi powiedział, że znowu zmienił właściciela i tu już trop się urwał.
Gdyby ktoś znał jego losy, gdyby przysłał mi fotkę - byłbym wdzięczny.
Na poniżej zamieszczonym zdjęciu widzicie go oczekującego na odprawę WOP w Basenie im Zaruskiego w Gdyni. To była wiosna 1989 roku.
No i sprawdzilliscie co się dzieje z tym RANKINGIEM?
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
Milagro jak Milagro ale ten pusty basen robi wrażenie. No i odprawy u Wopików.
I komu to przeszkadzało? ;-)
A że na ogół mu się nie chciało (wiadomo, chłop, nawet bosman - zwierzę leniwe) udawało mi się unikać traumy ;-)).
A co do meritum - masz, oczywiście rację. Tak było fajnie. I komu to przeszkadzało???;-)))
Człowiek się zgłaszał, Jaśnie Pan Bosman kontrolował, WOP też, żadając przecyzyjnej godziny przybycia do następnego portu i był porzundek. A tera, panie, każdy se włazi i wyłazi kiedy chce.
Bajzel, panie, normalny bajzel.;-))
Pozdrawiam
Janusz Zbierajewski