JESZCZE KILKA SŁÓW O CUMOWANIU
z dnia: 2009-01-25
W czwartym bornholmskim newsiku dla debiutantów pisałem o sprawach czysto technicznych. Dziś kilka uwag o "etykiecie". Ten tekst potraktujcie jako suplement do tamtego.
Cumując burtą nie zawsze jesteście pierwsi przy kei. Tak się pewnie zdarzy jeżeli zawitacie do portu w porze drugiego śniadania. W porze podwieczorkowej jest to mało prawdopodobne (nie mówiąc już o godzinach wieczornych). A więc, jeżeli jesteście pierwsi to oprócz odbijaczy na burcie "nabrzeżowej" - powinniście od razu wywiesić odbijacze na "odwodnej". To jest wizytówka nie tylko waszej wrodzonej gościnności, ale i znajomości niepisanego kodeksu dobrych, żeglarskich obyczajów. Z daleka widać kto to przypłynał na Bornholm. Panie mogą dodatkowo popisać się artystycznie. Widziałem piękny ręcznik powieszony na sztormrelingu z wyhaftowanym własnoręcznie napisem WELCOME. W sklepach żeglarskich można nabyć wycieraczki do butów z takim samym napisem.
.jpg)
prawdziwą lekcję cumowania butra w burtę pobierzecie kiedyś na Helgolandzie
Krótko mówiąc - czy wywiesicie zaproszenie, czy przywołacie gestem inny kręcacy się bezradnie po środku basenu, czy nie - i tak w końcu jakiś jacht stanie u waszej burty. Czyli warto zapraszać, zwłaszcza jeżeli jeszcze możecie wybrać... mniejszą łódkę :-) Zasada jest taka - małe do małych, duże do dużych, ale nie zawsze się to udaje. Jeżeli to wy będziecie "tym drugim" (lub kolejnym) to oczywiście musicie prosić o pozwolenie. Najlepiej, aby robiła to ta z pań waszej łódki, która najlepiej opanowała sztukę uśmiechów. Teraz bardzo ważne uwagi: - na ląd załogi jachtów "doczepnych" schodzą tylko przez pokłady dziobowe. W żadnym przypadku nie przez kokpit, choćby to było bardzo niewygodne, - przez jachty przechodzi się tylko w skarpetkach lub po prostu na bosaka. Żadne tam tenisówki, nawet o białej podeszwie. Szczytem chamstwa było by przejście po obcym pokładzie w "glanach" (nie, nie wymyśliłem sobie takiego przykładu). - przechodząc przez obcy pokład wykażmy się umiejetnościa "kocich kroków", bez względu ile ważycie. Naśladujcie kota skradającego się do wróbla - na jachcie rozmawiajcie tak cicho, aby nie być słyszanym przez sąsiadów. Radio, szanty to równoważnik wyżej wspomnianych "glanów". Na koniec - coś extra. Jeżeli chcecie zyskać uznanie skipperów (a zwłaszcza ich żon) zaproponujcie waszym paniom, aby teraz, jeszcze przed sezonem zrobiły na drutach sweterki waszym... odbijaczom. Kolorowe, ażurowe z włóczki anilanowej z ściągaczami (guma od majtek). To się łatwo zdejmuje, łatwo się pierze, a przy okazji doskonale kamufluje różnego rodzaju niedoskonałości "cery" odbijaczy. Sweterki zakładacie odbijaczom właśnie na takie okazje, kiedy jachty stają burta w burtę. Zobaczycie jak coś takiego natychmiast pozyskuje wam sympatię sąsiadów. Niby głupstwo .... Jeżeli news się spodobał - kliknij tu:  Żyjcie wiecznie ! Don Jorge
|