PŁYNIECIE NA BORNHOLM
z dnia: 2009-01-27
No więc już szykujecie się do tego dalekiego bornholmskiego skoku. Wybieracie czerwiec, bo noc najkrótsza, pogoda statystycznie najkorzystniejsza, a w portach do 20 czerwca - prawie pusto (nie liczac rezydentów). No i oczywiście zapoznaliście się z prognozami: polskimi, duńskimi, niemieckimi (długachny gościnny rozdział w nowej locyjce BORNHOLM i CHRISTIANSO napisał już Sławomir Brzezowski). A więc przestudiowaliście prognozy długoterminowe i te na dziś, jutro i trochę pojutrza. Wybraliście sobie już trampolinę, czyli port z którego na ten Bornhom skoczycie. Czy wybierzecie skok dłuższy, czy krótszy zależeć będzie przede wszystkim od prognozy pogody.
 Ten obrazek powtarzam (przepraszam), bo dobrze uzupełnia powyższe uwagi.
Prognozy nie dają jednak całkowitej gwarancji żeglugi po wodzie, do jakiej przyzwyczaiły was jeziora. I tu, szczególnie w bajdewindzie pojawiają się "tąpnięcia" czyli uderzanie dnem o wodę. Zrazu delikatne, w miarę wybudowywania się fali coraz mocniejsze i mocniejsze. Aż w końcu czujecie, że "aż w mózgu strzyka". Wszystko w kambuzie, w mesie, w jaskółkach zaczyna żyć własnym życiem. Jedzenie zupy z talerza zaczyna być trudne. I tu pole popisu dla inteligentnego sternika, który zaczyna wdrażać praktykę "antycypacji", czyli czegoś podobnego do pokonywania muld na twardym, ubitym narciarskim stoku. Pamiętacie? Na szczycie muldy odciążenie i śmig. Na poniższym rysunku narysowana jest duża, raczej oceaniczna fala, ale to tylko w celu "dydaktycznym", aby poszczególne fazy manewru - zastępującego brutany spadek z pokonanego grzbietu były bardziej widoczne.

Ostrzycie, hop, odpadacie, ostrzycie, hop, odpadacie ....... i UTRZYMUJECIE KURS !
Opanowanie takiej sztuki wymaga ćwiczeń. Niech nikt nie myśli, że przejmując rumpel od poprzednika pojedzie gładko. Przy piwie mogę opowiedzieć wam historyjkę "Jak Gienek Józiora uczył antycypacji". Zdradzę tylko, że zupą oblani zostaliśmy wszyscy dokumentnie. Tu klik "utwalaczy"  Żyjcie wiecznie ! Don Jorge
|