ANTIGUA TO NIE TAKI RAJ, JAK BY WYNIKAŁO Z POPRZEDNICH KORESPONDENCJI ZBIERAJA
z dnia: 2009-01-29
Serwis informacyjny IBN News zamieścił informację, która potwierdziła tezę, że nie ma tym świecie już ani spokojnego, ani bezpiecznego miejsca, ani bezpiecznej wyspy. Niby to daleko od Somalii, Jemenu czy afrykańskiego wybrzeża. A jednak.
Przekazałem ową notkę kpt. Janusziwi Zbierajewskiemu, który od pewnego czasu upodobał sobie właśnie Antiguę. Poprosiłem o rozwinięcie tematu. Tu klik rankingowy  Żyjcie wiecznie ! Don Jorge
_________________________________ Tragedia w English Harbour
Drogi Jurku! Zabierałem się do opisania Ci pięknego kraju Antigua i Barbuda, bo jest o czym pisać, ale wydarzyło się tu coś, co mi odsunęło na jakiś czas chęć do opisów krajobrazowych. W listopadzie staliśmy w Las Palmas. Niedaleko od nas stał „Perseus”, 50-metrowy, piękny nowoczesny kecz. Charakterystyczny, bo na wysokim grotmaszcie miał 6 salingów. Rzadkość.

Drew Gollan s/y "Perseus"
W grudniu spotkaliśmy się z „Perseusem” po drugiej stronie Atlantyku. Stał w Falmouth Harbour. Potem, w drugi dzień Świąt, znów staliśmy obok siebie na kotwicach, w Rendez-vous Bay na południowym wybrzeży Anguilli. Stamtąd pochodzi zdjęcie, które Ci załączam.
A w styczniu spotkaliśmy się znowu. Teoretycznie w różnych portach, bo „Perseus” stoi w Falmouth, a ja w English Harbour, czyli formalnie w innych zatokach, ale naprawdę jest to to samo miejsce, bo odległość (pieszo) – to ok. 600 m i wszyscy się co chwilę spotykają.
I oto, co się stało: kapitan „Perseusa”, Drew Gollan, 38-letni Australijczyk, szedł wieczorem ulicą ze swoją przyjaciółką. Nagle podszedł jakiś tubylec, z kilku metrów strzelił mu w pierś i uciekł. Drew zginął na miejscu. Tak to wyglądało wg australijskiej gazety internetowej: http://www.theage.com.au/national/australian-yachtsman-murdered-in-antigua-20090124-7p4p.html ______________________________________________________
Australian yachtsman murdered in Antigua January 25, 2009 A GUNMAN has shot dead the Australian skipper of a yacht in Antigua, police said on Friday, stirring protests in the affluent boating community.The victim was shot in the chest at close range on Thursday night as he walked through a dockyard area near English Harbour with his girlfriend, Police Commissioner Thomas Bennett said. No arrests have been made.A police official identified the victim as Drew Gollan, captain of the 50-metre sailing yacht Perseus.The shooting outraged boaters, business owners and local residents, who complained that the government has not done enough to protect the yacht-packed English Harbour area. Antigua has been struggling with a rise in slayings. ___________________________________
Poruszenie było powszechne. Właściciele jachtów, zwłaszcza tych po 100 i więcej milionów USD, oświadczyli, że mają gdzieś taki kraj, w którym władza nie zapewnia im bezpieczeństwa i w związku z tym wynoszą się stąd „immediately”. A ponieważ główny składnik dochodu narodowego tego kraju pochodzi właśnie z turystyki jachtowej, miejscowa władza dostała popędu. Nazajutrz rano byli tu kolejno: szef policji, minister turystyki i lotnictwa, minister spraw wewnętrznych, a na koniec sam premier. Chodzili od jachtu do jachtu, prosząc, żeby nie wyjeżdżać, że zrobią wszystko, aby… itd. Potem zebrał się na specjalnym posiedzeniu parlament.
.jpg)
do niedawna ................ .......... i teraz
Niewiele to pomogło. Większość jachtów się wyniosła. Zarówno w Falmouth jak i w English harbours, gdzie zwykle trzeba zamawiać miejsce dużo wcześniej – jest pusto. Załączam Ci zdjęcia, jak wygląda English Harbour „na co dzień” i dzisiaj.

No cóż, był jacht, był kapitan, został tylko obrys kredą na chodniku…
Pozdrawiam Cię. Tym razem bez uśmiechuL(( Janusz Zbierajewski ___________________ PS Nie zdążyłem Ci tego wysłać wcześniej, bo następnego dnia wyszliśmy na kotwicowisko na Green Island. Niby tylko12 mil, ale tam nie ma dostępu do internetu. Dziś popołudniu wróciłem do Nelson’s Dockyard. Pustawo. Żadnych problemów z wejściem i znalezieniem miejsca. Podobno policja złapała mordercę. Piszę „podobno”, bo oficjalnego potwierdzenia nie mam. Tubylcy, z którymi jesteśmy bardzo zaprzyjaźnieni, są dalej wstrząśnięci. Policja zareagowała w sposób typowy dla władzy: zakaz wstępu miejscowej ludności do Nelson’s Dockyard i Falmouth Harbour. Żyjemy trochę jak w getcie.
|