ZANIM POŻEGLUJECIE NA PÓŁNOC
z dnia: 2009-02-23
Trzeba przyznać, że nasz przyjaciel ma nie tylko fantazję, ale i kondycję, której mogę mu tylko pozazdrościć. Dziś news o "treningu uzupełniającym". Nabyte umiejetności przydadzą się, gdy pożeglujecie na północ. A do tego te wspaniałe pieski .
Klik maszerom i huskom  Żyjcie wiecznie ! Don Jorge
=================================== Drogi don Jorge, Czytałem ostatnio o wyprawach polarnych. Następstwem tego był piękny sen, w którym to psim zaprzęgiem pędziłem przez Alaskę. Opowiedziałem go Mojej Żonie. Wczoraj, w sobotę, Moja Żona powiedziała, że ma ochotę przejść się po Trójmiejskim Parku. Wzięliśmy córkę i pojechaliśmy na miejsce, skąd mieliśmy ruszyć na spacer. Obszerna torba, która wzięła ze sobą (jak się później okazało, z prowiantem i zapasowymi ubraniami) jakoś nie wzbudziła moich podejrzeń. Dojechaliśmy na miejsce, a tam... stał mikrobus z dziwną przyczepą. Na jednym i drugim pojeździe napisy: www.PrzystanekAlaska.pl . Na ziemi ułożona uprząż dla psów i dwie pary nansenowskich sań. Z samochodu wysiadł zacnej postury chłopisko i przedstawił się: „Robert jestem”, a pasażerami przyczepy-hotelu okazały się psy pociągowe – piękne syberyjskie husky. Na początku nastąpił pokaz ustawiania psiego zaprzęgu: „Szary” – psi przewodnik wpinany jest najpierw solo na czoło zaprzęgu, a potem pieski dobrane parami. Razem 13 sztuk. Żona z córką usiadły w pierwszych sankach prowadzonych przez Roberta, a ja miałem zostać maszerem drugich. „Uwaga – start”: – doniosłe gwizdnięcie i poszły psiaki po śniegu... Ciągnęły sanki lekko i szybko - prowadzone jedynie głosem, gwizdaniem i pohukiwaniem przewodnika. Po leśnych duktach i wąskich ścieżkach przelecieliśmy kilkanaście kilometrów. Krótki wypoczynek zrobił Robert nam i psiakom na kładce nad nowym odcinkiem Trasy Kwiatkowskiego, skąd jest piękny widok na Kępę Oksywską. Potem znowu rączy pęd na saniach po okolicznych wzgórzach. Jeszcze jedna przerwa na biwak – rozpalanie ogniska, kiełbaski, gorąca herbata, łyk z piersióweczki i ... znowu na sanie. Utrzymanie się na sankach wymaga sporego refleksu i niezłej kondycji. Trochę mi brakło i jednego i drugiego, gdyż wróciłem nieźle poobijany. W wolnych chwilach Robert snuł ciekawe opowieści o psich obyczajach i wyprawach. Jest on nie tylko doskonałym traperem i poganiaczem psów, ale też niezwykle sympatycznym przewodnikiem. Spędziliśmy wspaniałe pół dnia w innym świecie. A był to prezent dla mnie od Mojej Żony Ani na Walentynki.
W nocy, gdy masowałem sobie sińce na poobijanych bokach słyszałem na łóżeczku córki radosne okrzyki. Domyślam się, że tym razem to Jej śnił się psi zaprzęg pędzący po bezkresnym oceanie polarnego pustkowia.
Zapewne tego roku, nasze jachty pożeglują na Daleką Północ. Pewnie zobaczą na Spitsbergenie psie zaprzęgi. Aby wiedzieć, co się widzi - serdecznie polecam kontakt z Przystankiem Alaska. Jest to bowiem mały kęs Wielkiej Przygody. Pozdrawiam Andrzej

|