PROMILE, TO PROMILE A PŁYCIZNY TO PŁYCIZNY
z dnia: 2009-05-05


Wejście na mieliznę "Kalispery" nie odbiło by się tak donośnym echem, gdyby nie promile skippera. Teraz o spłyceniach w główkach Łeby stało się głośno. Można by przewrotnie napisać - nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Dopiero teraz można się spodziewać, że do roboty zabierze się poglębiarka. Jeżeli nie - marina Łeba ma przechlapane. Tak jak skipper, który już samochcąc się przechlapał. Samochodowo takiże.

Od roku 1909 do okresu ostatniej przebudowy portu w Łebie, przez 9 miesięcy w roku pracowała tu pogłębiarka ssąca, nasiębierna "Leba", po II wojnie przemianowana na "Hydra" (parowa, pojemność ładowni 90m3). Przebudowa falochronów problemów zapiaszczania Łeby nie usunęła a pogłębiarka ... No właśnie :-( 
Dziękuję Jaromirowi.
Kamizelki i zyjcie wiecznie !
Don Jorge

PS - niedawno jeden z Czytelników pośmiewał się ze mnie, że w "Polskich portach otwartego morza" niepotrzebnie straszę możliwościami kłopotów na wejściu do Łeby.
__________________________

www.kulinski.gdanskmarinecenter.com/art.php?id=1107&st=0&fload=1  http://gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/994976.html
http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090504/POWIATLEBORSKI/982719444  

Pozostawiając na boku idiotyczne zachowanie szypra Kalispery... Czy nie uważacie, że jeśli jacht usiadł rzeczywiście "w główkach portu" to coś z tym portem nie jest w porządku...? Kalispera to "Bavaria 37 cruiser", ma niecałe 2 metry zanurzenia:
http://www.masteryachting.pl/jachty_opisy.php?id=160&jacht=Bavaria%2037%20Cruiser ..........

Co prawda było ostrzeżenie nawigacyjne o spłyceniach, ogłoszone już dwa miesiace temu: http://bhmw.mw.mil.pl/index.php?akcja=news  Tylko że ostrzeżenia, to moim zdaniem taki biurokratyczny d...chron zaledwie. Co więcej, panowie z UM, jak już takie ostrzeżenie umieszczą - to zapadają (jak mam wrażenie), w głeboki zachwyt nad sobą i nic więcej już nie robią... Po zastygają w mniemaniu, że tak się już dla zwiększenia "bezpieczeństwa" natrudzili, iż na nic więcej już im sił nie starcza...
Tyle, że nie o kwestię bezpieczeństwa użykowników portu tu chyba chodzi, ale o bezpieczeństwo stołeczków w urzędach ... Eeeech.

To, że przez kilka miesięcy w roku użytkownicy portu wchodzą i wychodzą narażajac jednostki na niebezpieczeństwo, to że szereg jednostek po prostu rezygnuje z odwiedzenia tak niepewnego portu - to już nie panów urzędników sprawa. Przecież "wydali" jak zawsze jakieś formalne "ostrzeżenie", są zatem kryci....
W poprzednich latach wejście do łebskiego portu po zimowych zapiaszczeniach bywało oczyszczane dopiero w maju lub później. Dawno temu, w lipcu chyba, gdy obserwowaliśmy z Jackiem Kijewskim zbieranie z plaży tego co pozostało z "Baltiki", niemal dokładnie w osi podejścia siadł jacht niemiecki.
Wyratował się sam, ale do Łeby to on długo nie wróci... http://www.sail-ho.pl/article.php?sid=720 Pod naszym jachcikiem, solidna i skalibrowana echosonda pokazywała 2.0- 2.2 m we wrześniu 2 lata temu i w październiku ub. roku - tam gdzie wg mapy powinno być ca 3.5m. Ostrzeżeń AFAIR nie było...
Niby nie straszno, "W3" to zwierzę Cartero-podobne, zostawało nam ponad pół metra zapasu - ale nikt podczas zgłoszenia wejścia o nasze zanurzenie się nie spytał, więc jakbym dorobił się jachtu o dwa numery większego - też bym "siedział" na mocno, centralnie w osi podejścia, w "bezpiecznym" sektorze tej śmiesznej sektorówki, tuż przed główkami. Hmmm... dobrze, że w morzu więcej niż jedno piwo nie pijam...

Może to, czy szyper został ostrzeżony przed spłyceniami w główkach, jest ciekawszym tematem niż to, że nie był trzeźwy? Teraz, znając polskie realia, będzie i tak winien wszystkiemu, z meksykańską grypą włącznie, bo idiotycznie zapił czy tez nie dotrzeźwiał... Ale może może warto byłoby dojść do konkluzji, że jak port ma trudności z głębokościami na podejściu (i ma takie trudnosci "od zawsze"), to wskazanym by było, aby ktoś z licznej obsługi tego portu, na bieżąco sprawdzał i sondował ewentualne spłycenia? Idelanie byłoby, by je po prostu oznaczano jakimiś niewielkimi bojami ale przede wszystkim należy zawsze informować wchodzących i wychodzących o znanych spłyceniach, oraz koniecznie pytać ich uprzejmie o zanurzenie i w zależności od sytuacji doradzać...
Tak byłoby... normalniej chyba ;-)

Żyjcie wiecznie
Kulawy Jaromir
____________________________
tu klik za rehabilitację ruchową Jaromira

Ten artykuł pochodzi ze strony:
JERZY KULIŃSKI - ŻEGLARZ MORSKI
Subiektywny Serwis Informacyjny
http://www.kulinski.navsim.pl

URL tego opowiadania:
http://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=1108