JAK TAM BYŁO NA GOTLAND RUNT?
z dnia: 2009-07-11
Piotr Adamowicz swym komentarzem do newsa o Gotland Runt sprowokował kapitana s/y "Fourwinds" - Wiesława Krupskiego do przysłania mi krótkiej, ale precyzyjnej informacji - "jak tam było". No cóż - było wielkie wycofywanie się :-( Wiesławie - bardzo dziękuję
Tu klikniecie Wiesławowi  Żyjcie wiecznie ! Don Jorge ====================================== Witam Cię Jurku Po zapowiedzi regat Gotland Runt. Przesyłam Ci krótką relację jak było. Niestety z czterech zapowiadanych polskich jachtów na starcie pojawiły się tylko dwa: "Stocznia Ustka" oraz nasz "Fourwinds" - pływający w barwach PKMu Zapowiedz regat na Twojej stronie jako najwazniejsze regaty na Bałtyku zaiste jest mocno prawdziwa. Na starcie 72 edycji tych regat zgłosiło się może nie najwięcej jachtów w historii regat, bo 260, ale zebrało się jak zwykle wiele wspaniałych jachtów, aż przyjemnie było patrzyc, oczywiście tradycyjnie z legendarnym Ericssonem klasy Volvo 70 na czele. Wśród uczestników największą liczbe stanowiły oczywiście jachty szwedzkie, a oprócz nich start zgromadził 33 jachty z Finlandii, po 5 z Wielkiej Brytanii,Estonii i Norwegii, 4 z Niemiec po jednym z Łotwy i Litwy oraz nasze dwa. Jachty podzielono oczywiście na klasy w załeżności od rodzaju swiadectwa pomiarowego jak i wartości tego współczynnika. I w zaleznośći od zakwalifiokowania się do grupy nalezało pokonać od 653 mil największe machiny regatowe do 179 mil dla clasiców.
 A jak było - start już był zapowiedzia tego co się będzie działo w trakcie regat. Start przy absolutnym bezwietrze. I można było zaobserwowac jak np. próbujące wystartować jachty przepięknie szczepiają się kotwicami. Rekord jaki zaobserwowałem to trzy takie kotwiczki pozapleciane i kupę krzyku przy tym, niestety nie zdam relacji co wołali, chociąz myślę że raczej mógłbym to nieznając szwedzkiego w ciemno bezbłędnie przetłumaczyć :-) A potem było coraz gorzej trochę zawiało, a potem kolejne przepiękne dziury bezwietrzne. Co zapewne spowodowało, że ilośc jachtów które porzucały regaty była przerażająca. Z całych regat z owych 255 wycofało się az 76 jachtów. Nasza dzielna i wielce wytrwała załoga poza Michałem, który dwa razy startował w Gotland Runt na "Scampie" brała udział w tych regatach pierwszy raz i zapewne to miało spory wpływ, że z aptekarską dokładnościa wychwytywaliśmy wszelkie miejsca gdzie nie wiało. Stąd też nasza początkowa niezła pozycja z każdym punktem kontrolnym przesuwała się do tyłu. Inna sprawa, że prognozy pogody był to zaiste wielki kabaret co odswieżenie zapowiadany wciąz inny wiatr - zaiste koszmar. I z taktyka nijak wobec tego nam sie nie udawało.
A jaki efekt końcowy ? W grupie 10 jachtów startujących w ORC ClubD zajęlismy 6 miejsce z tym że wyścig ukończyło tylko 7 jachtów. "STOCZNIA USTKA" w ORC int. C natomiast zajęła 19 miejsce na 28 jachtów startujących w tej grupie (ukonczyło 20). Więc wyniki raczej nie najszcześliwsze. My ukonczylismy zadowoleni i na keji zostaliśmy przyjeci przez Szwedów szampanem, bo doświadczeń przybyło co nie miara. Szkoda tylko, ze tak mało jachtów od nas decyduje się na udział w tych regatach, bo moze i całą naszą flotę jachtową udałoby się schować w niejednym porcie szwedzkim, ale przecież wiele u nas ambitnych zeglarzy przeciez jest i w dodatku z lepszymi od nas umiejętnościami. Dla nas był to juz drugi start w dużych regatach na Bałtyku po Baltic Open Regatta, rozgrywanych na wodach estońskich i litewskich, a przeciez pływamy z definicji turystycznym, a nie regatowym jachtem, ale pokazujemy, ze można. A naprawdę warto, bo oprócz tych akcentów regatowych poznajemy nowe miejsca, wspaniałych zeglarzy i wciąz się uczymy. Pozostaje nadzieja że za rok będzie nas tam więcej !
I jeśli można na koniec specjalne podziękowania dla Jurka Sychuta, który sporo nam podpowiedział i dla prezesa firmy Smart, który specjalnie otworzył nam osobiscie swój sklep w sobote, aby doposazyć jacht w parę niezbędnych gadzetów. Pozdrawiam Wiesław
|