CEZAREA – STAROŻYTNY PORT SRÓDZIEMNOMORSKI
z dnia: 2023-08-07


Oczywiście, oczywiście, zawsze, prawie zawsze interesują

nas porty naszego kochanego Bałtyku, ale chyba od czasu

do czasu warto przypomnieć od czego to wszystko się zaczęło.

Port Cezarea budowano bardzo solidnie, tak solidnie, że

Tadeusz Lis miał jeszcze co oglądać, dotykać, fotografować.

Mam nadzieję że pracę i kunszt starożytnych hydrotechników i Wy

docenicie.

SSI witryną multitematyczną jest !

Żyjcie wiecznie!

Don Jorge

============================

 Don Jorge,

Żar się lał z nieba ogromny, tylko nieznacznie chłodzony zdecydowaną bryzą morską, gdy poszedłem pomedytować nad ruinami starożytnego portu Cezarei Nadmorskiej – ale z nazwami, ostrożnie.

Cezarea ( / ˌ s ɛ s ə ri ː ə / ; grecki : Καισάρεια Kaisáreia , hebrajski : Caesaria , arabski : قيسارية Qisarya ), także Caesarea Maritima , Caesarea Palaestinae lub Caesarea Stratonis, było starożytnym i średniowiecznym miastem portowym na wybrzeżu wschodniej części Morza Śródziemnego , a później małą wioską rybacką. Była też m.in. stolicą rzymskiej Judei i kolejno przez okres ok. 650 lat głównym ośrodkiem intelektualnym Morza Śródziemnego od czasów Heroda I do muzułmańskiego podboju Lewantu.

.

Miejsce które odwiedziłem zbaczając nieco ze szlaku pielgrzymki w Ziemi Świętej jest obecnie częścią Parku Narodowego Cezarei, na zachodnim skraju równiny Sharon w Izraelu .

Historia jest bardzo ciekawa. Miejsce to zostało po raz pierwszy zasiedlone w IV wieku pne jako kolonia fenicka i wioska handlowa, znana jako Wieża Stratona na cześć władcy Sydonu.

Jak udało mi się ustalić na podstawie dostępnych źródeł Wieża Stratona była bardzo silna latarnią morską o otwartym palenisku, której działanie było finansowane z budżetu osady jako zachęta dla statków handlowych. Nazwy Wieża Stratona używano dla całego założenia, które zostało powiększone w I wieku p.n.e. pod rządami Hasmoneuszy, stając się wioską żydowską, W 63 roku BC, kiedy Republika Rzymska zaanektowała ten region, zostało ogłoszone miastem autonomicznym. Następnie zostało znacznie powiększone w okresie rzymskim przez króla Heroda I , który założył nowy port i poświęcił miasto oraz jego port Cezarowi Augustowi. Od tej pory do powszechnego użycia weszła nazwa Cezarea.

.

We wczesnym okresie rzymskim Cezarea stała się siedzibą prokuratorów rzymskich w regionie. Miasto było zamieszkane od I do VI wieku n.e. i stało się ważnym wczesnym ośrodkiem chrześcijaństwa w okresie bizantyjskim.

Łacińska nazwa Cezarea odnosiła się do wielu miast w regionie, zwłaszcza Cezarei w pobliżu góry Hermon i Cezarei , stolicy Kapadocji . Używano różnych uszczegółowień, aby odróżnić tę lokalizację od innych lokalizacji; należą do nich m.in. „Maritima” (czyli nadmorska), Sebaste lub Stratonis. Jako „Palestyna” jest najczęściej używanym terminem w starożytnych źródłach, ale od powstania Izraela w 1948 roku historycy mają czemuś to stałą tendencję do bardzo oszczędnego używania tej nazwy…

.

To co dla Klanu SSI uważam za najciekawsze, to sposób w jaki Herod wybudował port. Inwestycja rozpoczęła się w 22 r BC

Postawiono potężne magazyny, rynki, szerokie drogi, łaźnie, świątynie Rzymu i Augusta oraz imponujące budynki publiczne. Równocześnie Herod zbudował swój pałac na cyplu wysuniętym w morze, z ozdobnym basenem otoczonym dającą głęboki cień kolumnadą. Co pięć lat odbywały się tutaj wielkie igrzyska, w tym walki gladiatorów oraz przedstawienia teatralne w amfiteatrze z widokiem na Morze Śródziemne.

Tempo budowy portu było imponujące, biorąc pod uwagę wielkość i złożoność projektu. Obiekt został zbudowany na wybrzeżu, które nie miało żadnych naturalnych warunków sprzyjających takiej konstrukcji. Celem biznesowym było uderzenie w konkurencyjny port Kleopatry w Aleksandrii. Po jego oficjalnym otwarciu był największym sztucznym portem zbudowanym na otwartym morzu, obejmującym około 100 000 m2. Wyobraźcie sobie, że mógł jednocześnie obsługiwać (full service) do 300 statków handlowych!

.

Falochrony wykonano z wapna i pucolany, rodzaju popiołu wulkanicznego, który stał się składnikiem podwodnego betonu. Do budowy dwóch falochronów : południowego o długości 500 metrów i północnego o długości 275 metrów, Herod sprowadził ponad 24 tys tego materiału. Oznaczało to najmniej 44 frachtów z dzisiejszych Włoch po 400 ton każdy.

Zużyto również około 12.000 m3 miejscowego kamienia kurkar jako wypełniacza oraz 12.000 m3 wapna gaszonego zmieszanego z pucolaną jako zaprawy.

.

Technologia była wówczas bardzo innowacyjna. Aby ustabilizować grunt sprowadzano potężne bloki kamienne ukształtowane w formie ściętych graniastosłupów. Dopytywałem przewodnika, w jaki sposób można było operować tak potężnymi masami przy pomocy dźwigów z napędem ręcznym osadzonych na chybotliwych pontonach. Odpowiedź mnie zaskoczyła: nic takiego nie miało miejsca. Bloki były podwieszane na linach do pontonów wykonanych z trzciny i holowane na miejsce ich posadowienia. Nurkowie precyzyjnie oznaczali strefę zrzutu, przecinano linę i blok lądował w ściśle określonym miejscu zakleszczając się z sąsiadem w sposób podobny do wykonywania portyków z płaskiego kamienia na planie koła. Ale to był dopiero początek.

Inżynierowie musieli wymyślić sposób ułożenia drewnianych form w celu umieszczenia betonu pod wodą. Jedną z technik było wbijanie palików w dno w celu wykonania podwodnego kesonu, a następnie wypełnianie go stopniowo pucolanowym betonem. Jednak ta metoda wymagała wielu nurków do montażu, była powolna oraz wymagała gargantuicznych ilości pucolany. Technologię szybko zmodyfikowano w przypadku falochronu północnego. Na lądzie cieśle budowali keson z belkami i krzyżulcami rozporowymi od wewnątrz.  Obramowanie tworzyło wodoodporną ścianę z podwójnych desek odstępem 23 cm (9 cali) między warstwą wewnętrzną i zewnętrzną. Chociaż keson  nie miał dna, pływalność była wystarczając, aby wyholować go w morze ze względu na wodoszczelną przestrzeń między ścianami wewnętrzną i zewnętrzną. Po wypłynięciu na miejsce posadowienia pucolana była wlewana w szczelinę między ścianami, a keson osiadał na dnie morskim pozycjonowany w rogach. Zalany obszar wewnętrzny był następnie stopniowo wypełniany przez nurków zaprawą pucolanowo-wapienną i gruzem kurkarowym, aż wzniósł się nad poziom morza. Tak z morza wyłonił się pierwszy falochchron, stanowiący solidną podstawę pod nabrzeże o dużej nośności.

.

Na falochronie południowym zastosowano konstrukcję barkową. Południowa strona portu była narażona na zdecydowanie mocniejsze ataki fal co wymusiło mocniejszą konstrukcję falochronów. Dlatego też, utworzono go z zatopionych barek przypominających konstrukcyjnie dzisiejsze szalandy, których użyłem budując gazoport w Świnoujściu. Konstrukcja kadłubów (wpust + drewniane, puchnące czopy, prawdopodobnie z drewna o właściwościach zbliżonych do naszego buka) była bardzo solidna. Podobnym stateczkiem pływałem po jeziorze Genezaret.

Technologia była następująca. Barki zostały obciążone 0,5 metra betonu pucolanowego i wypływały na miejsce posadowienia. Następnie z łodzi przypominających nasze zalewowe barkasy wypełniano je naprzemiennie warstwami betonu pucolanowego oraz wapiennego. Po utracie pływalności i wcześniejszym precyzyjnym pozycjonowaniu barka szła na dno. 

Jednak nie wszystko skończyło się gładko. Badania betonowych półfabrykatów pokazały, że beton był znacznie słabszy niż podobny pucolanowy beton hydrauliczny używany w starożytnych rzymskich portach. Z nieznanych przyczyn zaprawa pucolanowa nie przylegała do gruzu kurkarskiego tak dobrze, jak do innych rodzajów gruzu stosowanych w innych konstrukcjach hydrotechnicznych. Stwierdzono również niską jakość wapna , które zostało wypłukane z mieszanki przez silne fale i prądy zanim, zanim zdążyło związać.

.

Ostatecznych cios temu pięknemu dziełu inżynierii zadał fakt, że zostało ono wykonane nad uskokiem geologicznym biegnącym wzdłuż wybrzeża. Działania sejsmiczne stopniowo odbijały się na falochronach, powodując ich przechylenie i osiadanie na dnie morskim. Z badań osadów wynikało, że tsunami nawiedziło ten obszar prawdopodobnie w I lub II wieku. Jedno jest pewne - w VI wieku port był bezużyteczny, a dziś pomosty nabrzeża można dotknąć ręką nurkując na głębokość nieco ponad 5 metrów.

Zmęczony upałem brodziłem po śnieżnobiałym piasku plaży,  patrząc na imponujące ruiny teatru, pokaźnych rozmiarów hipodrom oraz idealnie wyprofilowane łuki dawnych magazynów portowych oraz stajni lokalnych firm transportowych odbierających towary ze statków. Myślałem o czasach, które były jakby przedwczoraj. Gdy Judea stała się rzymską prowincją w 6 roku n.e., Cezarea zastąpiła faktycznie Jerozolimę jako jej cywilna i wojskowa stolica, a tym samym stała się oficjalną rezydencją jej namiestników, takich jak rzymski prokurator Antoniusz Feliks lub prefekt Poncjusz Piłat.

.

Według Dziejów Apostolskich do Cezarei  przybył Św. Piotr i tu ochrzcił setnika Korneliusza oraz jego domowników (czyli ochrzcił pierwszych pogan). Również kiedy nawrócony Paweł Apostoł znalazł się w niebezpieczeństwie w Jerozolimie, tamtejsi chrześcijanie towarzyszyli mu do Cezarei i wysłali go do rodzinnego Tarsu. To było oczywiste – ruch statków pasażerskich i towarowych musiał być tam ogromny. Jeszcze później Św. Paweł był tam więźniem przez dwa lata, zanim został wysłany do Rzymu.

.

Pielgrzymka w lipcu do Ziemi Świętej jest dość powszechnie uważana za pomysł z lekka niedorzeczny – termometr u podnóża Góry Kuszenia pokazał 51 stopni, a do Morza Martwego nie da się wejść bez butów ze względu na parzący piasek. Ale jest relatywnie pusto w miejscach ważnych dla każdego chrześcijanina. Jest to tak silne przeżycie osobiste, że nie da się go łatwo opisać słowami. Zainteresowanym służę kontaktem do znakomitych organizatorów.

Pisząc ten artykuł korzystałem z odnośników znalezionych w Wikipedii i innych, powszechnie dostępnych źródeł internetowych.

Pozdrawiam, cały Klan SSI.

T.L.


Fot. 1 - technologia zatapialnych kesonów


Fot. 2 - dzisiejsze pozostałości portu


Fot.  3 - widok od strony wschodniej


Fot. 4 - pozostałości magazynów portowych

 

Ten artykuł pochodzi ze strony:
JERZY KULIŃSKI - ŻEGLARZ MORSKI
Subiektywny Serwis Informacyjny
http://www.kulinski.navsim.pl

URL tego opowiadania:
http://www.kulinski.navsim.pl/art.php?id=4042