Wszyscy Czytelnicy i Skrytoczytacze SSI doskonale wiedzą i to od ubiegłego stulecia, że moim żywiołem i kompasem poglądów jest bezwarunkowa subiektywność. No i kiedy Tadeusz Lis zaczął rozważać „jaki jacht?” – zadrżałem. Wiadomo – „Carter 30”, czyli „jacht absolutnie doskonały!”. Był taki news w SSI. Żyję jednak wystarczająco długo aby przywyknąć, że ludzie mają różne gusta i upodobania.
Ale teraz poważnie – artykuł bardzo cenny i na czasie. Warto abyście sobie zapisali. Nie zmuszam do druku na papierze, bo wiem, że młodzi mnie wyśmieją. Ich całe życie lokowane i zapisywane jest w sparfonach, chmurach i …
Żyjcie wiecznie!
Don Jorge
=========================
Rynek używanych jachtów morskich do 30 tys. zł AD 2026 w naszym regionie - szansa czy pułapka?
.
Wstęp
W świadomości wielu osób żeglarstwo morskie pozostaje hobby zarezerwowanym dla ludzi zamożnych. Obrazy nowoczesnych jachtów kosztujących setki tysięcy lub nawet miliony złotych skutecznie odstraszają potencjalnych pasjonatów. Tymczasem rzeczywistość rynku wtórnego w regionie Morza Bałtyckiego jest znacznie bardziej złożona. W Polsce, Szwecji, Finlandii, Danii oraz Niemczech można znaleźć liczne pełnomorskie jednostki żaglowe w cenie porównywalnej z używanym samochodem klasy kompaktowej.
Budżet do 30 tys. zł nie pozwala oczywiście na zakup nowoczesnego jachtu rodzinnego, jednak otwiera dostęp do wielu sprawdzonych konstrukcji z lat 70., 80. i początku 90. XX wieku. Wbrew pozorom są to często jednostki zaprojektowane do znacznie trudniejszych warunków niż współczesne jachty czarterowe.
.
Dlaczego na Bałtyku jest tak dużo relatywnie tanich jachtów?
Region Morza Bałtyckiego należy do najaktywniejszych obszarów żeglarskich świata. Szczególnie dotyczy to Szwecji i Finlandii, gdzie żeglarstwo jest częścią kultury narodowej. W latach 70. i 80. nastąpił prawdziwy boom produkcyjny. Powstały dziesiątki tysięcy jachtów laminatowych, które do dziś pozostają sprawne technicznie. Właściciele starzeją się, młodsze pokolenia często nie przejmują rodzinnych jednostek, a koszty postoju i utrzymania powodują presję na sprzedaż. W efekcie na rynku pojawia się duża liczba jachtów, których wartość użytkowa pozostaje wysoka, natomiast wartość handlowa spadła do poziomu kilku lub kilkunastu tysięcy euro. Często są to szlachetne perełki - obudźcie w sobie instynkt łowcy!
Najpopularniejsze konstrukcje dostępne do 30 tys. zł
W analizowanym przedziale cenowym dominują jednostki o długości od 7 do 9 metrów. Szczególnie interesujące są konstrukcje skandynawskie, ponieważ powstawały z myślą o żegludze przy silnym wietrze, niskich temperaturach i krótkiej fali charakterystycznej dla Bałtyku. Warto jednak pamiętać, że rynek ten nie jest jednorodny. Obok legendarnych, bardzo dzielnych konstrukcji o genotypie sportowym można znaleźć także jachty bardziej rodzinne, turystyczne, kompromisowe albo po prostu tanie w utrzymaniu.
Albin Vega 27
To prawdopodobnie najbardziej legendarna konstrukcja w tym budżecie. Nie imponuje przestrzenią ani luksusem, ale budzi zaufanie już samą opinią, jaką zdobyła przez dekady. Jest trochę jak stary Land Cruiser w świecie jachtów: prosty, niepozorny, ale niezwykle dzielny. Dla żeglarza, który chce naprawdę wyjść na Bałtyk, a nie tylko przestawiać jacht między marinami, Vega jest jedną z najpoważniejszych propozycji. Na rozlicznych Vegach żeglowało mi się szybko, sucho i bez wysiłku. Stateczność kursowa jest super, a nawet na dużej fali jacht nie jest żygliwy. Poczytajcie relacje z rejsów dookoła świata.
Albin Ballad
Albin Ballad ma bardziej sportowy charakter niż Vega. To jacht dla kogoś, kto nie tylko chce dopłynąć bezpiecznie, ale chce też czuć przyjemność z samej żeglugi. Ma elegancką linię, dobrą dzielność i bardzo przyzwoite osiągi. W zadbanym stanie może być jednym z najciekawszych wyborów dla osoby, która chce połączyć turystykę z ambitniejszym pływaniem. Ale trzeba go krótko trzymać przy pysku - czasami potrafi niespodziewanie wierzgnąć utratą kursu w szkwale lub nagłym przechyłem nie kompensowanym wypornością nawisu kadłuba. Ale fun jest - bez dwóch zdań.
Maxi 77
Maxi 77 jest jednym z najbardziej rozsądnych jachtów dla początkującego armatora. Nie ma w sobie romantyzmu Vegi, ani sportowego nerwu Ballada, ale ma coś równie ważnego: praktyczność. Jest przestronny, przewidywalny i stosunkowo prosty w utrzymaniu. To jacht, który pozwala więcej czasu poświęcić na pływanie, a mniej na walkę z niekończącymi się remontami.
Maxi 84
Maxi 84 jest większym i bardziej komfortowym rozwinięciem tej samej filozofii. To już pełnoprawny jacht rodzinny, na którym kilkutygodniowy rejs po Bałtyku nie musi oznaczać ciągłego kompromisu. Ma rozsądne właściwości nautyczne, dobre wnętrze i opinię konstrukcji przyjaznej użytkownikowi. Dla wielu osób będzie mniej „legendarny”, ale bardziej praktyczny niż starsze skandynawskie klasyki. Mieszka się na nim wygodnie. Wnętrze daje Wam dużo możliwości adaptacji - łącznie w wygodnym WC z prysznicem. Jest pole dla wyobraźni.
IF Boat
IF Boat to jacht dla żeglarskich purystów. Nie kupuje się go dla wygodnej kabiny, lecz dla sposobu, w jaki płynie. Jest lekki w prowadzeniu, precyzyjny i bardzo dobrze radzi sobie na fali. To jednostka dla kogoś, kto ceni kontakt z morzem bardziej niż komfort portowego mieszkania. Jeżeli Twoja Żona będzie chciała uczestniczyć w tych rejsach, to wiedz, że w prostej linii pochodzi od Anioła…
Folkboat
Folkboat to jeden z fundamentów bałtyckiej kultury żeglarskiej. Komfort jest skromny, miejsca niewiele, ale właściwości morskie są znakomite. Ten jacht ma w sobie coś surowego i uczciwego. Uczy pokory wobec morza, ale w zamian daje poczucie uczestniczenia w czymś prawdziwym. Przeżywałem na nim takim sam lęk, jak i rozkosz pływania. W bardziej szorstkiej pogodzie spacer na fordek do sztaksli po symbolicznych półpokładach bez relingów był czymś, co do dzisiaj czyni mi nogii jakby z lekka miękkimi…
Marieholm 26
Marieholm 26 sprawia wrażenie jachtu zbudowanego bez nadmiernego oszczędzania na materiale. Jest solidny, spokojny i bardzo skandynawski w najlepszym znaczeniu tego słowa. Nie jest to jednostka szybka, ale w trudniejszej pogodzie potrafi dać armatorowi ogromny komfort psychiczny. To jacht dla ludzi, którzy wolą pewność niż efektowność. Jak zacznie tężeć na jesieni powyżej 7 to ten pokład chcielibyście mieć pod stopami. Konsekwentny, zdeterminowany oracz Bałtyku. Raczej nie zakochacie się w nim od pierwszego wejrzenia, ale to z nim wyjdziecie z baru w chłodną noc, a nie z laską z ustami z botoksu - mając głębokie przekonanie dobrego wyboru.
Marieholm 261
Marieholm 261 jest bardziej współczesną, wygodniejszą interpretacją tej samej tradycji. Zachowuje solidność starszych szwedzkich konstrukcji, ale oferuje lepsze wnętrze i bardziej użytkowy układ. W Polsce bywa niedoceniany, co może tworzyć ciekawe okazje zakupowe. To dobry wybór dla kogoś, kto szuka klasyki, ale nie chce całkowicie rezygnować z wygody. Negocjujcie ostro - i nawet nie musicie bardzo liczyć na cud. Za złotówkę kupujecie mnóstwo świetnego jachtu/
Bandholm 27
Bandholm 27 reprezentuje duńską szkołę trwałości. Wszystko w tej konstrukcji wydaje się mocne, ciężkie i zaprojektowane z myślą o trudnych warunkach. Nie jest to jacht dla miłośników lekkości i sportu. Jest raczej dla tych, którzy chcą spokojnie dopłynąć do celu, nawet gdy pogoda przestaje być uprzejma. I linia jest zauważalnie inaczej rysowana niż u pomysłodawców Potopu. Dla koneserów solidności.
Neptun 22
Neptun 22 jest najmniejszym i najbardziej kompromisowym jachtem w tym zestawieniu. Dla wielu polskich żeglarzy był pierwszym krokiem od śródlądzia ku morzu. Jest tani, prosty i łatwy do opanowania, ale nie należy udawać, że jest pełnowymiarowym morskim krążownikiem. Może być dobrym wyborem na Zatokę Gdańską, krótkie wypady i naukę, ale wymaga rozsądku w planowaniu rejsów. No chyba, że jesteście Romkiem Kwiatkowskim. Za rozsądne pieniądze da się przewieźć okazją na Adriatyk. Komfort bytowy? No, jakby nie dogmatyczny…
Neptun 27
Neptun 27 jest już znacznie dojrzalszą propozycją. Oferuje więcej przestrzeni, lepszą dzielność i większe poczucie bezpieczeństwa niż Neptun 22. Jego wielką zaletą jest polska baza użytkowników, łatwość napraw i duża dostępność wiedzy praktycznej. To nie jest jacht prestiżowy, ale może być bardzo rozsądnym pierwszym jachtem morskim. Zazwyczaj są zaskakująco tanie - nawet w dobrym stanie.
Carter 30
Carter 30 to najbardziej ryzykowna pokusa w tym budżecie. Z jednej strony jest szybki, dzielny i zaprojektowany przez znakomitego konstruktora. Z drugiej strony egzemplarze dostępne do 30 tys. zł często wymagają dużych nakładów. To trochę jak kupno starego sportowego samochodu: cena wejścia bywa niska, ale prawdziwe koszty ujawniają się później. Jednak długie polowanie z zasadzki potrafi dać sukces - musicie być jednak zdecydowani i szybko zaproponować zaliczkę.
Conrad 760
Conrad 760 jest jednym z najbardziej racjonalnych polskich wyborów. Jest znany, oswojony, łatwy do serwisowania i dobrze opisany przez użytkowników. Nie wzbudza wielkich emocji, ale właśnie w tym tkwi jego siła. Dla początkującego armatora może być bezpieczniejszym wyborem niż egzotyczna konstrukcja sprowadzona z zagranicy. No i sylwetka ładnie się zestarzała - nie tracąc swojego pierwotnego wdzięku. Niektóre egzemplarze były silnie nawietrzne - ale to jest do opanowania.
Conrad 900
Conrad 900 daje baaardzo dużo jachtu za stosunkowo niewielkie pieniądze. Wnętrze nadal potrafi pozytywnie zaskoczyć, zwłaszcza osoby przesiadające się z mniejszych jednostek. To konstrukcja bardziej turystyczna niż sportowa, ale w realiach polskiego Bałtyku jest to często zaleta. W dobrym stanie może być jednym z najciekawszych wyborów dla rodziny. Wnętrze wdzięczne dla własnej aranżacji i jako takie, jest dość pokuśne dla majsterkowiczów.
Janmor 28
Janmor 28 wygląda na tle wielu starszych jednostek niemal nowocześnie. Ma wygodniejsze wnętrze, bardziej współczesny układ i lepiej odpowiada oczekiwaniom rodzinnego pływania. W budżecie do 30 tys. zł nie będzie łatwy do znalezienia w idealnym stanie. Jeżeli jednak trafi się zadbany egzemplarz, warto potraktować go bardzo poważnie.
Jouet 760
Jouet 760 to ciekawa francuska alternatywa dla konstrukcji skandynawskich i brytyjskich. Jest lżejszy w charakterze, często przyjemny w prowadzeniu i dobrze wykorzystuje przestrzeń. Nie ma takiej legendy jak Vega czy Folkboat, ale może pozytywnie zaskoczyć. Wymaga jednak większej ostrożności przy ocenie stanu i dostępności części.
Jaguar 27
Jaguar 27 jest typowo brytyjskim jachtem turystycznym: prostym, funkcjonalnym i spokojnym. Nie zachwyca jednym spektakularnym parametrem, ale też nie ma wielu zasadniczych słabości. To uczciwa konstrukcja dla osób, które szukają przewidywalności. W dobrym stanie może być bardzo rozsądną propozycją na spokojne bałtyckie rejsy. Przetrwałem na nim tornado na Bałtyku i wszedłem bez niespodzianek do Dziwnowa w silnym, zachodnim sztormie. Wbudowane napędy są bardzo trwałe.
Hurley 22
Hurley 22 jest mały, ale zaskakująco dzielny. To jeden z tych jachtów, które pokazują, że sama długość kadłuba nie mówi wszystkiego o bezpieczeństwie. Ma mocną konstrukcję i opinię jednostki odporniejszej, niż sugerują jej rozmiary. Najlepiej pasuje do samotnika albo dwuosobowej załogi, która akceptuje skromny komfort. Mały kokpit jest dużą zaletą, a niektórzy doświadczeni seamani jeszcze go zmniejszają. Opłaty portowe są symboliczne.
Hurley 24
Hurley 24 rozwija zalety mniejszego modelu, dając nieco więcej przestrzeni i większe poczucie użyteczności. Jest solidny, spokojny i budowany według brytyjskiej filozofii bezpieczeństwa. Nie będzie szybki, ale w trudniejszych warunkach może wzbudzać większe zaufanie niż wiele lekkich, nowszych konstrukcji. To jacht dla osób, które przedkładają powrót do portu nad rekord prędkości. Te dwie stopy, nawet jak nie należą do Yeti, robią różnicę.
Westerly Centaur
Westerly Centaur jest jedną z najbardziej praktycznych konstrukcji w tym segmencie. Dzięki dwóm kilom może osiadać na dnie, co było ogromną zaletą na wodach pływowych, choć na Bałtyku ma mniejsze znaczenie. Oferuje bardzo dużo przestrzeni jak na swoją długość. Nie jest szybki ani elegancki, ale jest użyteczny, solidny i rodzinny. Taki kochany perszeron - ile na niego włożysz, tyle uciągnie. Jak Was kuszą wody pływowe i osuchy, to nie ma cienia wątpliwości, że to poważny kandydat do wejścia do rodziny.
Westerly PageantWesterly Pageant to jacht z epoki, w której projektanci bardziej bali się awarii niż nadmiernej masy. Jest ciężki, mocny i spokojny. Pod żaglami nie zachwyca dynamiką, ale w złej pogodzie potrafi dać poczucie bezpieczeństwa. To konstrukcja dla żeglarza, który nie musi nikomu imponować, ale chce mieć zaufanie do swojej jednostki.
Gdzie szukać okazji (praktyka) ?
Największy wybór znajduje się w Szwecji. Popularne lokalizacje obejmują:
1.okolice Sztokholmu,
2.Göteborg,
3.Malmö,
4.Karlskronę,
5.Kalmar.
Drugim bardzo atrakcyjnym rynkiem pozostają Niemcy, zwłaszcza:
1.Kilonia,
2.Lubeka,
3.Rostock,
4.Stralsund,
5.Greifswald.
W Polsce najwięcej ofert znajduje się w:
1.Gdańsku,
2.Gdyni,
3.Szczecinie,
4.Kołobrzegu,
5.Kamieniu Pomorskim.
Doświadczeni żeglarze zgodnie podkreślają, że najlepsze okazje pojawiają się zwykle poza sezonem, między październikiem a lutym.
.
Największy błąd początkujących
Najczęściej popełnianym błędem jest zakup najtańszego jachtu. Jednostka kosztująca 10 tys. zł może wymagać:
1.nowych żagli,
2.wymiany silnika,
3.remontu instalacji elektrycznej,
4.wymiany takielunku,
5.osmozy kadłuba,
6.remontu wnętrza
Łączne koszty bardzo szybko przekraczają wartość samej jednostki. Paradoksalnie znacznie lepszym zakupem bywa jacht za 25-30 tys. zł utrzymywany przez pasjonata, z kompletną dokumentacją i regularnie serwisowany. .
Na co zwracać uwagę podczas oględzin?
Tutaj prostacki skrót - raczej inspiracja, niż poradnik. W przypadku jachtów kosztujących od 15 do 30 tys. zł stan techniczny konkretnego egzemplarza jest zwykle znacznie ważniejszy niż marka czy model. Dwa identyczne jachty mogą różnić się rzeczywistą wartością nawet o kilkadziesiąt tysięcy złotych w zależności od tego, jak były eksploatowane przez poprzednich właścicieli. Doświadczeni armatorzy często powtarzają, że kupuje się przede wszystkim poprzedniego właściciela, a dopiero później sam jacht. Schludny, uporządkowany i regularnie serwisowany egzemplarz niemal zawsze okaże się lepszym wyborem niż zaniedbana jednostka teoretycznie wyższej klasy. Nie przeceniajcie ani swoich możliwości, ani dysponowalnego czasu, ani dodatkowej kasy, którą rzucicie na pożarcie nowemu członkowi rodziny. I zawsze pamiętajcie trzy rzeczy:
1. BOAT = Bring Out Another Thousand
2. Nawet jeżeli wczoraj eksplodowała szafa w Waszej sypialni, to i tak Twoja Żona nie ma w co się ubrać…
3. Rozwód to bardzo, bardzo kosztowna inwestycja…
.
Kadłub
Kadłub jest najważniejszym i jednocześnie najdroższym elementem jachtu. W przypadku starszych konstrukcji laminatowych szczególną uwagę należy zwrócić na osmozę, czyli proces degradacji laminatu pod wpływem wieloletniego kontaktu z wodą. Niewielkie pojedyncze pęcherze poniżej linii wodnej nie powinny wywoływać paniki. Znacznie groźniejsza jest sytuacja, gdy pod kadłubem widoczne są setki pęcherzy lub duże obszary odspojonego żelkotu. Profesjonalne usunięcie rozległej osmozy może kosztować więcej niż wartość samego jachtu.
Podczas oględzin warto również zwrócić uwagę na:
1.pęknięcia wokół stępki,
2.ślady kolizji lub napraw,
3.deformacje kadłuba,
4.nierówności powierzchni pod farbą,
5.pęknięcia wokół mocowań relingów,
6.stan połączenia kadłuba z pokładem.
Warto pamiętać, że grube skandynawskie laminaty z lat 70. i 80. często wyglądają gorzej wizualnie niż współczesne jachty, ale bywają znacznie mocniejsze konstrukcyjnie. Po starannym wyszlifowaniu i pomalowaniu też potrafią być jak zwierciadło, o ile baza jest zdrowa.
.
Stępka i mocowanie kila
To jeden z najczęściej pomijanych elementów podczas oględzin. Nie napraszajcie się o kłopoty - przyjdą i bez tego. W jachtach kilowych należy sprawdzić:
1.stan śrub mocujących kil,
2.ślady korozji,
3.pęknięcia wokół skrzynki mieczowej,
4.ślady wcześniejszych uderzeń o dno,
5.szczeliny między kadłubem a kilem.
Niewielkie pęknięcia żelkotu mogą być jedynie problemem kosmetycznym. Jednak widoczne przesunięcia lub szczeliny między kadłubem a kilem mogą oznaczać kosztowną naprawę konstrukcyjną. Raczej zrezygnujcie.
Pokład
Pokład jest miejscem szczególnie narażonym na wieloletnie przecieki. Wiele jachtów z lat 70. i 80. posiada przekładkową konstrukcję pokładu, najczęściej z rdzeniem wykonanym ze sklejki lub balsy. Jeśli przez lata przez nieszczelne okucia dostawała się woda, rdzeń może być zawilgocony lub zgniły.
Objawami są:
1.miękkie miejsca pod stopami,
2.uginanie się pokładu,
3.pęknięcia wokół okuć,
4.odgłos głuchych stuknięć podczas opukiwania,
5.ślady zacieków pod relingami, knagami i stopami masztu.
Naprawa niewielkiego fragmentu jest możliwa, jednak remont dużej części pokładu bywa czasochłonny i kosztowny. Raczej tego unikajcie, nawet jak to jest piękny teak.
Takielunek stały
Wielu początkujących kupujących nie docenia znaczenia takielunku. Wanty, sztagi i ich mocowania pracują pod ogromnymi obciążeniami. Problem polega na tym, że ich zużycie często nie jest widoczne gołym okiem. Podczas oględzin należy sprawdzić:
1.wiek want i sztagów,
2.korozję końcówek zaciskanych,
3.stan śrub rzymskich,
4.mocowania do pokładu,
5.stan salingów i masztu.
Jeżeli właściciel nie pamięta, kiedy wymieniano takielunek, można założyć, że będzie wymagał z dużym prawdopodobieństwem wymiany. Dla jachtu 8-9-metrowego koszt kompletu nowego takielunku może wynieść od kilku do nawet kilkunastu tysięcy złotych. Jak to sami obmierzycie pozaciskacie końcówki - bliżej kilku.
Maszt i olinowanie ruchome
Maszt warto obejrzeć bardzo dokładnie. Należy zwrócić uwagę na:
1.korozję aluminium,
2.pęknięcia przy okuciach,
3.stan rolek i bloczków,
4.zużycie fałów,
5.stan kabli instalacji oświetleniowej (prawie zawsze do wymiany, pamiętajcie i kablu antenowym do UKF),
6.ślady wcześniejszych napraw.
Uszkodzony maszt jest jednym z najdroższych elementów do wymiany, dlatego wszelkie ślady napraw powinny wzbudzić zainteresowanie kupującego. I nie jest łatwo go kupić.
.
Żagle
Żagle często stanowią znaczną część wartości taniego jachtu. Nowy komplet żagli do jednostki 8-9 m może kosztować od kilkunastu do ponad dwudziestu tysięcy złotych. Podczas oględzin sprawdzacie:
prześwity materiału pod światło,
stan szwów,
stan listew,
zużycie liklin,
ewentualne naprawy,
stan rolfoka, jeśli jacht jest w niego wyposażony.
Stare żagle mogą wyglądać dobrze w porcie, ale całkowicie tracić kształt podczas żeglugi. W praktyce zmęczony komplet żagli oznacza nie tylko niższą prędkość, ale również trudniejsze prowadzenie jachtu przy silniejszym wietrze.
Silnik
Sprawny silnik jest często wart jedną trzecią wartości całego jachtu (i więcej). W przypadku tanich jednostek morskich to jeden z najważniejszych elementów wyceny. W przypadku silników stacjonarnych należy zwrócić uwagę na:
1.łatwość rozruchu,
2.kolor spalin,
3.wycieki oleju,
4.korozję układu chłodzenia,
5.stan wału i uszczelnienia wału, dostępność części zamiennych.
Przy silnikach zaburtowych warto sprawdzić:
1.kompresję cylindrów,
2.pracę na biegu jałowym,
3.chłodzenie,
4.stan przekładni,
5.stan śruby napędowej,
6.historię serwisową.
Stary diesel Volvo Penta lub Yanmar, który odpala od pierwszego obrotu, może być większą zaletą niż nowa tapicerka czy świeżo pomalowany kadłub. Przeczytajcie wcześniejsze artykuły na ten temat - i bardzo zyskacie na pewności siebie.
.
Instalacja elektryczna
Instalacja elektryczna często ujawnia kulturę techniczną właściciela. Jeżeli pod kojami znajdują się plątaniny przewodów, przypadkowe połączenia i domowe modyfikacje wykonywane przez kolejnych właścicieli, należy liczyć się z przyszłymi problemami. Dobrze wykonana instalacja powinna być:
1.oznaczona,
2.zabezpieczona bezpiecznikami,
3.uporządkowana,
4.zabezpieczona przed wilgocią,
5.logicznie rozdzielona na obwody.
Warto też sprawdzić stan akumulatorów, ładowania z silnika, paneli solarnych, świateł nawigacyjnych, pompy zęzowej oraz radia VHF. Te elementy nie są luksusem, lecz częścią realnego bezpieczeństwa. Ale, prawdę powiedziawszy, jeżeli nie było retrofitu instalacji, to zróbcie go sami - będziecie mieli sen spokojny.
.
Wnętrze
Stan wnętrza mówi o właścicielu więcej niż jakikolwiek dokument. Warto zwrócić uwagę na:
1.zapach wilgoci,
2.ślady pleśni,
3.stan sklejki,
4.stan poduszek i materacy,
5.szczelność okien i luków,
6.ślady zacieków przy grodziach,
7.stan podłóg i bakist.
Jeżeli wnętrze jest suche, czyste i uporządkowane, zwykle oznacza to, że podobnie traktowano również elementy niewidoczne na pierwszy rzut oka. Jeżeli natomiast w kabinie czuć stęchliznę, a pod kojami stoi woda, należy założyć, że lista problemów będzie dłuższa niż pokazuje ogłoszenie. I często naprawdę jest się z tego trudno wygrzebać.
Dokumentacja i historia eksploatacji
Najcenniejszym wyposażeniem starego jachtu bywają segregatory z dokumentacją. Szczególnie wartościowe są:
faktury za remonty,
dokumentacja wymiany takielunku,
rachunki za nowe żagle,
historia serwisowania silnika,
zdjęcia wcześniejszych prac,
dokumenty rejestracyjne,
instrukcje urządzeń pokładowych.
W praktyce dobrze udokumentowany jacht za 30 tys. zł często jest znacznie bezpieczniejszym zakupem niż anonimowa okazja za 20 tys. zł.
Złota zasada oględzin
Jeżeli podczas oględzin właściciel z entuzjazmem opowiada o rejsach, remontach i modernizacjach, pokazuje dokumentację oraz potrafi odpowiedzieć na techniczne pytania, zwykle jest to dobry znak. Jeżeli natomiast słyszymy wyłącznie „nie wiem”, „tak już było”, „nie sprawdzałem” lub „na pewno działa”, należy zachować szczególną ostrożność. Na rynku używanych jachtów najdroższy nie jest zakup. Najdroższe są błędy popełnione podczas zakupu. Dlatego lepiej obejrzeć dziesięć jednostek i kupić jedną dobrą, niż zachwycić się pierwszą napotkaną okazją.
Koszty utrzymania
Zakup jachtu za 30 tys. zł nie oznacza końca wydatków.
Przeciętne roczne koszty obejmują:
Pozycja
Koszt roczny
Postój zimowy
1000-3000 zł
Miejsce w marinie
2000-8000 zł
Ubezpieczenie
300-1000 zł
Antyporost i konserwacja
500-3000 zł
Naprawy bieżące
1000-5000 zł
W praktyce właściciel powinien zakładać budżet eksploatacyjny wynoszący od 4 do 12 tys. zł rocznie. I kurczę, wierzcie mi, nic taniej nie będzie…
Które jachty są obecnie najbardziej niedowartościowane?
W opinii wielu brokerów i żeglarzy szczególnie atrakcyjne pozostają:
1.Albin Vega 27,
2.Maxi 77,
3.Folkboat,
4.IF Boat,
5.Marieholm 26.
Są to konstrukcje wyjątkowo trwałe, bezpieczne i dobrze opisane w literaturze żeglarskiej. Mimo wieku nadal umożliwiają pełnoprawną żeglugę po Bałtyku, Morzu Północnym, a nawet rejsy oceaniczne. Do tej listy dodałbym jeszcze trzy typy, zależnie od potrzeb kupującego. Conrad 900 jest niedowartościowany, gdy priorytetem jest przestrzeń i rodzinne pływanie. Hurley 22 lub Hurley 24 mogą być świetnym wyborem dla samotnika ceniącego bezpieczeństwo. Westerly Pageant jest natomiast bardzo ciekawą propozycją dla kogoś, kto akceptuje umiarkowane osiągi w zamian za masywną, spokojną konstrukcję.
.
Wnioski
Rynek używanych jachtów morskich w regionie Morza Bałtyckiego oferuje Wam obecnie wyjątkową sytuację. Nigdy wcześniej dostęp do pełnomorskich jednostek nie był tak tani w relacji do ich możliwości nautycznych.
Budżet 30 tys. zł pozwala dziś kupić jacht, który jeszcze dwadzieścia lat temu kosztował równowartość kilkuletniego mieszkania. Warunkiem sukcesu jest jednak rozsądny wybór konstrukcji oraz chłodna analiza stanu technicznego. W świecie tanich jachtów nie wygrywa ten, kto kupi najtaniej, lecz ten, kto kupi najmądrzej.
Dla początkującego żeglarza najlepszą inwestycją często okazuje się nie większy jacht, lecz lepiej utrzymany jacht.
.
Mój osobisty komentarz
Gdybym miał wskazać trzy najciekawsze konstrukcje do 30 tys. zł pod kątem bezpieczeństwa, dzielności morskiej i dostępności części na Bałtyku, byłyby to:
1.Albin Vega 27
2.Maxi 77
3.Marieholm 26
Szczególnie Albin Vega jest konstrukcją legendarną - wiele egzemplarzy opłynęło świat, a jednocześnie na rynku bałtyckim nadal można znaleźć zadbane sztuki za kwoty mieszczące się w budżecie początkującego armatora. Maxi 77 byłby wyborem najbardziej rozsądnym, bo łączy dostępność, przestrzeń i łatwość eksploatacji. Marieholm 26 wybrałbym natomiast wtedy, gdy najważniejsze są solidność, spokój i klasyczna szwedzka jakość.
Najważniejsza rada pozostaje jednak prosta: przy budżecie 30 tys. zł nie należy kupować największego jachtu, jaki da się znaleźć. Trzeba kupić najlepszy technicznie egzemplarz w rozsądnym rozmiarze. Na morzu stan konkretnej jednostki jest ważniejszy niż legenda modelu. No i zaskórniak na remont nie może być mimo wszystko symboliczny…
Tadeusz
Ten artykuł pochodzi ze strony: JERZY KULIŃSKI - ŻEGLARZ MORSKI
Subiektywny Serwis Informacyjny http://www.kulinski.navsim.pl