Akumulatorem opiekuj się permanentnie i troskliwie – tak jak kobietą, ale pamiętaj, że na wybaczenie błędu przez kobietę czasami możesz liczyć. Akumulator zaniedbań i błędów nie wybacza.Nigdy! Do tego powinna Was przekonać niżej zamieszczona porada Tadeusza Lisa.
Pamiętajcie o kamizelkach!
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
==========================
Don Jorge,
Jacht pełen dobrej energii? Tak! Ale musi być regularnie dokarmiany...
Napisał do mnie nieco strapiony Czytelnik SSI, że bateria nietanich akumulatorów żelowych po dwóch latach stania na jachcie zdecydowanie zniechęciła się do współpracy. Napisałem, że musi być podładowywana, najlepiej w trybie ciągłym ładowarką, która ma w swoim cyklu automatyczne odsiarczanie.
Wywołało to u Niego reakcję politowania, że pomyliłem klasyczny akumulator kwasowy z płynnym elektrolitem z akumulatorem żelowym, zakończony nieco złośliwym komentarzem.
Piszę zatem nieco obszerniejsze wyjaśnienie dla członków naszego Klanu, zakładając, że może być to ciekawe dla szerszego grona. Głównym zagrożeniem dla hotelowego akumulatora żelowego nie jest liczba pełnych rozładowań, lecz długotrwałe pozostawanie w stanie częściowego rozładowania. Nawet przy wyłączonym silniku większość instalacji jachtowych pobiera niewielki prąd. Nawet jeżeli nie jest to prąd na potrzeby zasilania zegara, alarmu czy układów elektronicznych (pamięć chartplottera lub radaru), to sam akumulator podlega naturalnemu procesowi samorozładowania.
Z tego względu dobrze dobrany, inteligentny prostownik realizuje wieloetapowy proces ładowania i podtrzymania, którego celem jest utrzymanie akumulatora w optymalnej kondycji. Jeżeli napięcie spadnie poniżej około 12,0-12,2 V, uruchamiana jest faza ładowania wstępnego (Soft Start), podczas której dostarczany jest niewielki prąd rzędu 1,1-5 A. Dziwicie się, że jest to tak mały prąd? Niesłusznie, Jej zadaniem jest bezpieczne przywrócenie aktywności elektrochemicznej ogniw bez ryzyka przegrzania lub nadmiernego gazowania.
Kolejnym etapem jest faza Bulk, czyli zasadnicze ładowanie stałym prądem. W przypadku typowego akumulatora żelowego o pojemności 200-300Ah, stosowanego w instalacjach naszych jachtów, wartość prądu wynosi zazwyczaj od 10 do 30A. Napięcie stopniowo wzrasta do poziomu około 14,1-14,4 V, a na tym etapie uzupełniane jest około 70-80% pojemności akumulatora.
Po osiągnięciu napięcia docelowego rozpoczyna się kluczowa faza Absorpcji. Prostownik utrzymuje napięcie w zakresie 14,1-14,4 V, natomiast prąd stopniowo maleje od wartości początkowej do około 0,5-2 A. W tym czasie zachodzi efektywna rekonwersja siarczanu ołowiu (PbSO₄) do materiałów aktywnych płyt dodatnich i ujemnych. To właśnie podczas wielogodzinnej absorpcji usuwana jest większość miękkiego zasiarczenia powstałego w okresie postoju motocykla. Naprawdę algorytm generuje tutaj przemyślaną serię impulsów, ale to nie ma większego znaczenia.
Po zakończeniu fazy absorpcji następuje etap testowy. Prostownik czasowo ogranicza lub odłącza prąd ładowania i monitoruje zachowanie napięcia akumulatora. Stabilizacja napięcia w zakresie około 12,8-13,0 V świadczy o prawidłowym przyjmowaniu oraz utrzymywaniu ładunku. Natomiast szybki spadek napięcia może wskazywać na wzrost rezystancji wewnętrznej lub utratę pojemności.
Następnie uruchamiana jest faza Float (podtrzymanie), podczas której napięcie utrzymywane jest na poziomie około 13,5-13,8 V. Prąd spada do pojedynczych miliamperów i kompensuje jedynie samorozładowanie oraz niewielki pobór energii przez elektronikę jachtu - np. aktywne zabezpieczenie katodowe. W takich warunkach akumulator może pozostawać podłączony do prostownika przez wiele miesięcy.
W bardziej zaawansowanych urządzeniach dostępna jest również faza Pulse. Ładowarka stale monitoruje napięcie akumulatora i dopiero po jego spadku poniżej określonego progu podaje krótki impuls doładowujący. Dzięki temu akumulator przez cały okres postoju utrzymywany jest na poziomie 95-100% naładowania bez ryzyka przeładowania. Tego typy rozwiązanie hi-tech jest zastosowane na jachcie Bonifacio, mojego przyjaciela Miecia Krause. Źródłem prądu są bardzo sprytnie zamontowane panele fotowoltaiczne - z założenia Bonifacio ma być całkowicie samowystarczalny energetycznie.
Z punktu widzenia trwałości akumulatora żelowego kluczowe znaczenie ma utrzymywanie napięcia spoczynkowego powyżej około 12,7 V. Pozostawienie jachtu na kilka miesięcy z akumulatorem o napięciu 12,2-12,4 V prowadzi do postępującego zasiarczenia płyt - nie ma tutaj pomiłuj. Natomiast stałe podłączenie do inteligentnego prostownika wykorzystującego fazy Absorpcji, Float i Pulse znacząco ogranicza degradację elektrochemiczną oraz może wydłużyć żywotność akumulatora nawet o kilka sezonów eksploatacyjnych.
Ja na swoim jachcie wymieniałem sprawne akumulatory raz na 10 lat - ale ich trwałość techniczna w systemach zasilania rezerwowego osiąga bez problemu ok 15 lat. Robiłem to ze względu na potencjalne uszkodzenia wewnętrzne (mechaniczne) mocowań płyt w ciężkich sztormach, gdy brak moich umiejętności lub wyczerpanie sprawiało, że jacht czasami spadał mi z kilku metrowej fali doznając potężnych uderzeń w części dziobowej - gdzie były na stałe zamocowany bank 500 Ah.
.
Z góry uprzedzę Wasze pytania jaki sprawdzony prostownik należy dobrać. Proponuje zwrócić się do p. inż. Andrzeja Szczerbala na którego zawsze możecie liczyć. Tutaj adres: Andrzej.szczerbal@e-gastruck.eu powołując się na mnie. Nie pamiętam dokładnie cen ale wydaje mi się, że jest to rząd 200-1200 zł. Za 200 zł mamy małe baby do mazurskiego jachtu - drugi koniec to 60-70A. Oprogramowanie jest bardzo podobne.
Tadeusz
Ten artykuł pochodzi ze strony: JERZY KULIŃSKI - ŻEGLARZ MORSKI
Subiektywny Serwis Informacyjny http://www.kulinski.navsim.pl