Aleksander Celarek powszechnie znany absolutny ekspert w dziedzinie żaglomistrzostwa i tradycyjnego szkutnictwa popełnił kolejną książkę – „BARKASY”. Poświęcona jest historii (zabytkom kultury materialnej regionu), projektom, budowom oraz sposobom połowów tymi tradycyjnymi łodziami rybackimi na Zalewie Wiślanym i Zatoce Gdańskiej. Pytany co to za łodzer te barkasy – odpowiedział obrazowo: Barkasy to łodzie, które są charakterystyczne zwłaszcza dla na Zalewiu Wiślanego. Charakteryzują się czworokątnym żaglem i czymś na kształt podwójnego pokładu. Pośrodku takiej łodzi znajdują się grodzie, które wpuszczają wodę między jeden a drugi pokład, i to w tej części przewożone są ryby. Przez to, że woda się przelewa, sprawa zachowania stateczności łodzi jest trudna i wymaga zimnej krwi u rybaków.
„BARKASY” to plon żmudnego kolekcjonowania przez Autora materiałów od połowy lat 70-tych ubiegłego wieku. W książce jest dużo przejrzystych rysunków, planików, fotografii i schematów technik połowów. Tekst książki, aczkowielk techniczny jest przystępny. Narracja bardzo zyskała dzięki powierzeniu reakcji cenionej publicystce morskiej i autorce książek – Dorocie Kobierowskiej Dębiec. Wydawcą jest StudioA Agnieszki Piecuch.
Brak mi kompetencji do napisania recenzji. Liczę, że Czytelników i Skrytoczytaczy SSI zadowoli streszczenie zawartości książki opracowane przez Autora.
Ja tylko krótko – książka bardzo mi się podoba, a wiedza Autora mi imponuje. Książka kosztuje 59 zł. Najłatwiej nabyć ją można w Muzeum Ziemi Puckiej. Jeśli komuś to za daleko – niech zatelefonuje wprost do Autora: 694 995 169.Sugeruję rozesłanie tego newsa do wszystkich swoich znajomych interesujących się wszystkim tym co pływa.
Barkasy to ostatnie w Europie robocze łodzie rybackie, na których używano żagla rejowego. Na Zalewie Wiślanym łowiono nimi do roku 1971. Posługiwano się wówczas techniką połowową nazywaną trałowaniem. Polegała ona na ciągnięciu za łodzią sieci, zwanej włokiem, i zgarnianiu do niej w ten sposób ryb. Poławianie włokiem było powszechnie znane na Bałtyku a także na innych morzach świata. Jednakże ciągnięcie włoka przy pomocy żagla skończyło się najpóźniej około połowy XX wieku. Ostatnimi tego typu łodziami były barkasy z Zalewu Wiślanego.
Nazwa barkas została wprowadzona sztucznie przez polskich rybaków, którzy w latach 1945-1947 zastąpili dotychczas używających tych łodzi rybaków niemieckich. Wymiana ludności nad Zalewem Wiślanym odbywała się pod nadzorem Państwowego Urzędu Repatriacyjnego. Niemieckojęzyczny rybak dopiero kiedy przekazał dom oraz łódź, sprzęt rybacki i nauczył, jak się nimi posługiwać przybyłego nad Zalew Polaka, dostawał zezwolenie na wyjazd do Niemiec. Barkasy, po niemiecku zwane Garnsicken, łowiły parami – dwie łodzie ciągnęły jedną sieć, każda za swoje skrzydło. Praca przy wydawaniu, holowaniu i wybieraniu sieci wymagała dość skomplikowanych manewrów. Na pewnym ich etapie należało płynące półwiatrem ciężkie (ważące około 3-4 tony) łodzie zatrzymać w miejscu i przejść na kurs z wiatrem. W tym momencie uwydatniała się pewna zaleta żagla rejowego. W odróżnieniu od tak zwanych żagli skośnych, czyli bermudzkich, gaflowych, lugrowych itp., żagiel rejowy można łatwo przerzucić na pracę wstecz. Takie przerzucenie żagla rejowego, na dużych rejowcach zwane przebrasowaniem, powoduje hamowanie łodzi a nawet ruch wsteczny kadłuba. W żegludze ostro do wiatru żagiel rejowy, jeżeli jest dobrze uszyty, nie ustępuje zasadniczo żaglom skośnym. Przy dobrze naprężonym liku nawietrznym, zastosowaniu buliny (bowline), zwanej na Zalewie Wiślanym cejzykiem, bajdewind nie stanowił dla barkasa kłopotu. Różnica w praktyce między tymi dwoma rodzajami żagli: skośnym i rejowym, polega na różnej technice zwrotów przez sztag i przez rufę. W uproszczeniu można powiedzieć, że żagiel rejowy łatwiej wykonuje zwrot przez rufę, a skośny przez sztag. Dziś na różne rodzaje żagli patrzymy, oceniając przede wszystkim ich osiągi w halsowaniu i żegludze ostro do wiatru, gdyż te cechy pozwalają w dużym stopniu wygrywać regaty. Dawniej, gdy napęd żaglowy był podstawowym, a łodzie służyły do różnych zadań, ważniejsze były ich inne cechy. Przedstawiam to na przykładzie barkasa i zugi. Barkasy służyły do połowu włokiem, ciągniętym przez nie z wiatrem. Zuga to była łódź używana na Zatoce Puckiej do przewozu żywych węgorzy na targ do Gdańska. Kadłub zugi był identyczny z kadłubem barkasa, lecz jej takielunek był gaflowy. Zuga stała na kotwicy na wodach zatoki przez dłuższy czas, czasami nawet kilka miesięcy, zbierając z połowów innych łodzi do sadza żywe węgorze. Aby woda w sadzu nie zatęchła i ryby nie zdechły, należało wykonywać zugą krótkie „wycieczki” lub postawić na niej grota, wybrać jego szoty i tak zostawić ją na kotwicy bez załogi. Zwiększało to myszkowanie łodzi, czyli zataczanie łuków w ramach długości liny kotwicznej. W tak myszkującej łodzi woda wymieniała się przez otwory w sadzu. Przed świętami Bożego Narodzenia zawożono zugą węgorze do Gdańska, gdzie węgorz w kulturze i religii tego miasta pełnił podobną rolę jak karp w głębi Polski. Takiego manewru jak „freszowanie wody w sadzu” barkas ze swoim rejowym żaglem nie był w stanie wykonać i zresztą nie potrzebował. Bezpośrednio po połowie ryby z jego sadza były wyładowywane.
.
Konstrukcja barkasa wynikała z zadań, które wykonywał. Jako że barkas był prawą lub lewą łodzią w parze połowowej, a w trakcie połowu cumował do drugiej łodzi zawsze tą samą burtą, która była konstrukcyjnie mocniejsza niż przeciwna. Natomiast takielunek i wiele rozwiązań barkasa były umieszczone na obu łodziach jak gdyby w odbiciu lustrzanym. Ciekawym rozwiązaniem tych łodzi była konstrukcja zalanego wodą śródokręcia, czyli sadza – przez przykrycie go pokładem na linii wodnej i wąskiemu wlotowi do niego w osi symetrii łodzi. Ciężar wody poprawiał stateczność poprzeczną łodzi. Barkasy nocą łowiły węgorze a w dzień białą rybę, czyli leszcza, sandacza, okonia, płotkę. Nocne zaciągi na węgorza były krótkie i robiono je do 24 razy, dzienne trwały dłuższej - było ich do 12. Ich obfitość była różna, rybacy z Kątów Rybackich wspominali o złapaniu w jednym zaciągu 60 ton leszcza. O zakończeniu połowów barkasami zadecydowały przepisy Urzędu Morskiego i stan techniczny pozostałych w użyciu łodzi. Zdecydowana większość barkasów zbudowana była przed wojną przez Niemców i były już bardzo zużyte. Próby ich budowania w państwowych stoczniach nie powiodły się. Umiejętności szkutników znad Zalewu, doskonalone przez wiele pokoleń, były nie do odtworzenia przez inżynierów okrętowców i duże państwowe stocznie. Centralne Muzeum Morskie, które posiadało kolekcję kilku barkasów wycofanych z rybołówstwa, zleciło mi ich remonty. Łodzie te przez lata pozbawione konserwacji były w bardzo złym stanie. W trakcie tych remontów wykonałem dokumentację łodzi, przykładem tego są rysunki barkasów: KĄT-27 i TOL-2. Szczególnie w złym stanie była łódź TOL-2. Nie podjąłem się jej remontu, tylko zaproponowałem, że zbuduję ją od nowa, stawiając tylko dodatkowy warunek, że przed jej przekazaniem do muzeum wykonam na niej rejs na Zalew Wiślany, do ojczyzny barkasów. Jako że nikt inny nie podjął się remontu, Centralne Muzeum Morskie zmuszone zostało wyrazić zgodę na moją propozycję.
.
Linie teoretyczne kadłuba zdjąłem z jego resztek eksponowanych w muzeum w Helu. Stamtąd też do mojego warsztatu w Chałupach przywiozłem w kilku wiadrach ważniejsze elementy pozostałości barkasa. Zbudowanie łodzi, odtworzenie takielunku i żagla zajęło mi przeszło rok. Po czym, zgodnie z umową, odbyłem z kolegami wspaniały rejs na Zalew. Wówczas odwiedziłem znajomych rybaków barkasowych, przeprowadzając z nimi dużo ciekawych rozmów, które pomogły mi w opracowaniu materiałów o tych łodziach. Książka „Barkasy” składa się z sześciu rozdziałów, opisujących takielunek i konstrukcję tych łodzi oraz niektóre ciekawsze epizody z czasów powojennego rybołówstwa a także opis budowy i relację z rejsu repliki barkasa nazwanego dla potrzeb tego rejsu „Tola”.
Na końcu zamieszczone jest angielskie streszczenie, słownik z niektórymi terminami używanymi w rybołówstwie barkasowym, wykaz literatury oraz spis i podziękowania dla rybaków i fotoreporterów pomagających mi w opracowaniu tej książki.
Aleksander Celarek
Ten artykuł pochodzi ze strony: JERZY KULIŃSKI - ŻEGLARZ MORSKI
Subiektywny Serwis Informacyjny http://www.kulinski.navsim.pl