50 LAT "ŻAGLI"
Podtytuł newsa - "kilka słów zamiast laudacji". Dlaczego ? Po prostu - bo bo nie czuję się na siłach napisać prawdziwej laudacji. W laudacji powinno być mnóstwo superlatywów, długa lista zasług, jeszcze dłuższy wykaz znakomitości, które w "ZAGLACH" się drukowały, a niektórzy jeszcze... żyją. W sprzedaży i w prenumeracie mamy styczniowy numer naszego najstarszego, niepokonanego dotąd żeglarskiego miesięcznika. Czytam na okładce - JESTEŚMY Z WAMI OD 50 LAT!
Aż trudno uwierzyć, że wszystko zaczęło się w ubranku "biuletynu PZŻ". Jak widać czasami jabłka padają daleko od jabłoni. Przelądając roczniki widać wyraźnie jak zmieniały się priorytety, cele i ... uzależnienia. Nie, nie dotyczy to tylko Redakcji, ale przede wszystkim Was - Drodzy Czytelnicy. No bo na przykład - popatrzcie jakie łódki dzisiaj ludziom najczęściej się podobają. Niektóre moga sie przyśnić w formie koszmaru nocnego z ... wysokością stania.
Że to pieprzenie (pardon) dziadunia? Pewnie już nie dożyję czasów kiedy jachty będą wygladały jak jachty, a dziewczyny będą ubierały się jak dziewczyny. Moda to opium dla ludu.
Czego życzyłbym sobie w drugim półwieczu "ŻAGLI"? Żeby nie miały takiej śliskiej okładki (bo schylać mi się coraz trudniej), aby odpuściły sobie "regaty wielkiego świata", przesuwały środek ciężkości przyjemnościowego żeglowanka z jeziorek na nasze morze, hołubiliły autorów artykułów praktycznych, poradnikowych i wreszcie aby nadal stały murem za "liberatorami".

Mówią, że idą trudne lata. Może to rok, dwa, może trzy. Wszystkie firmy tną koszty i marzą o utrzymanie wysokości wpływów. W tym drugim możemy "ŻAGLOM" pomóc. Choćby przez zamówienie prenumeraty. I tym czysto handlowym hasłem kończę tych "kilka słów zamiast laudacji".
Aaaa - jeszcze jedno życzenie - aby od czasu do czasu puszczały jakaś dykteryjkę z morałem.
Tu klik uznania dla Redakcji pod komendą Wademara Heflicha.
KOCHANE "ŻAGLE" - żyjcie wiecznie !
Don Jorge
Aż trudno uwierzyć, że wszystko zaczęło się w ubranku "biuletynu PZŻ". Jak widać czasami jabłka padają daleko od jabłoni. Przelądając roczniki widać wyraźnie jak zmieniały się priorytety, cele i ... uzależnienia. Nie, nie dotyczy to tylko Redakcji, ale przede wszystkim Was - Drodzy Czytelnicy. No bo na przykład - popatrzcie jakie łódki dzisiaj ludziom najczęściej się podobają. Niektóre moga sie przyśnić w formie koszmaru nocnego z ... wysokością stania.
Że to pieprzenie (pardon) dziadunia? Pewnie już nie dożyję czasów kiedy jachty będą wygladały jak jachty, a dziewczyny będą ubierały się jak dziewczyny. Moda to opium dla ludu.
Czego życzyłbym sobie w drugim półwieczu "ŻAGLI"? Żeby nie miały takiej śliskiej okładki (bo schylać mi się coraz trudniej), aby odpuściły sobie "regaty wielkiego świata", przesuwały środek ciężkości przyjemnościowego żeglowanka z jeziorek na nasze morze, hołubiliły autorów artykułów praktycznych, poradnikowych i wreszcie aby nadal stały murem za "liberatorami".
Mówią, że idą trudne lata. Może to rok, dwa, może trzy. Wszystkie firmy tną koszty i marzą o utrzymanie wysokości wpływów. W tym drugim możemy "ŻAGLOM" pomóc. Choćby przez zamówienie prenumeraty. I tym czysto handlowym hasłem kończę tych "kilka słów zamiast laudacji".
Aaaa - jeszcze jedno życzenie - aby od czasu do czasu puszczały jakaś dykteryjkę z morałem.
Tu klik uznania dla Redakcji pod komendą Wademara Heflicha.

KOCHANE "ŻAGLE" - żyjcie wiecznie !
Don Jorge
Krzysztof
Krzysztof
W 2004 roku PZŻ hucznie obchodził swe 80-lecie. ZTCW Sekcja Żeglarska Głównego Komitetu Kultury Fizycznej wstępną uchwałę o powołaniu Polskiego Związku Żeglarskiego (którą - lekko naciągając - można przyjąć za jego datę powstania) podjęło 9 listopada 1956.(*). Jakaż to dziwna arytmetyka powoduje, że 2004 - 1956 = 80, a nie 48? Jako członek Komisji Historii możesz chyba odpowiedzieć nie zasłaniając się brakiem kompetencji i upoważnienia do wypowiedzi w imieniu innych ciał PZŻ?
(*)
Włodzimierz Głowacki, Dzieje żeglarstwa polskiego. [T. 2], Od lipca 1944 do końca 1956 roku, Alma-Press, Warszawa 1998, ISBN 83-7020-263-2 str. 322
--
Wojtek Bartoszyński
Natomiast "Żagle" powstały jako biuletyn PZŻ, potem przejął je RUCH i skończyły życie wraz z Ruchem.
Po kilku miesiącach firma "CLIPPER" zarządzana przez Mariana Mankowskiego (jachtowego kapitana Żegluhgi wielkiej z 81 roku) zarejestrowała tytuł "Żagle jachting windsurfing" którego udało się wydać 6 numerów (o tym piśmie mówi się "Mańkowskie Żagle"). Dlaczego tylko 6 bo bodajże po wydaniu 3-ciego numeru i rozpoczęciu się kłopotów finansowych większa część załogi ( z Jerzym Fijką na czele) odeszła, założyła sobie pismo "Magazyn Sportów Wodnych Żagle", poszukała sobie bogatszego wydawcy. Jakiś czas mówiło się o tym piśmie "Żagle Fijkowe"
Należy dodać iż winieta "Fijkowych Żagli" bardzo przypominała winietę "Mańkowskich" tak że zwyczajny klient nie rozróżniał co kupuje. Firmie "CLIPPER" udalo się wydac jeszce dwa numery i została z długami a "Żagle Fijkowe" przetrwały do dziś i uzurpują sobie przejęcie tradycji po PZŻowskich i "Ruchowych".
Krzysztof
1. PZŻ (1924) rozwiązano na jego XXI Walnym Zgromadzeniu 4 lutego 1951
2. PZŻ (obecny) powołano w listopadzie 1956.
piszesz:
"[...] uchwała o powołaniu Polskiego Związku Żeglarskiego była wynikiem nacisków z zagranicy [...]"
Była: powstał by móc wystawić polską reprezentację na Igrzyska w Paryżu. Czy to dyskredytuje tę organizację?
piszesz:
"Głowacki nie dożył wolności słowa"
Nie sądzisz że to stwierdzenie podważa Twą wiarygodność, jako historyka PZŻ? Głowacki zmarł w 1995. Powinieneś to wiedzieć...
i dalej o Głowackim:
"[...] właśni Jemu -przedwojennemu kapitanowi i uczniowi generała Zaruskiego udało się stosunkowo szybko wyrzucić na śmietnik sterników drugiej i pierwszej klasy rodem ze Związku Radzieckiego i przywrócić tradycyjne polskie stopnie [...]"
Zapominasz, czy nie wiesz, że Głowacki był ostatnim przewodniczącym Sekcji Żeglarskiej GKKF, który to owe stopnie wprowadził?
PS.
Nawet przyjmując, że PZŻ(obecny) jest spadkobiercą PZŻ(1924) to dopiero w tym roku będzie miał 80 lat. (1951-1924)+(2009-1956)=80.
--
Wojtek Bartoszyński
"Siadł i wstydził się kapitanie Kwaśniewski "
Mam wrażenie , że p. Kwaśniewski stosuje z upodobaniem zasadę opluwania a potem pokazywania palcem i krzyczenia - OPLUTY - czuje sie wtedy ważny a co najmniej lepszy , bo to nie on jest opluty.
Żagle kupuję prawie od pół wieku i nie dlatego , że ktoś był prezesem czy naczelnym ale dlatego , że zawiera interesujące mnie jako żeglarza treści.
Nie ważne dla mnie jest kto jest chwilowym wydawcą i właścicielem , ważne jest , że się ukazują i co zawierają.
Nie zawsze zgadzałem się z artykułami i przedstawionymi tam interpretacjami ale kupowałem i kupuję.
Ważne jest to , że są ludzie którzy ten miesięcznik dla żeglarzy tworzą i wydają kontynuując jednocześnie tradycję do szczycenia się którą maja prawo.
Panie Kwaśniewski - tym ludziom należy się szacunek i prawo do święta a jak Pan nie chce to Pan nie musi świętować ale też i nie musi wszystkiego obsmarowywać ( za przeproszeniem ) g .......
Krzysztof
Kapitanie Kwaśniewski!
Siedziałbym pewnie cicho, gdyby nie przekroczył Pan granicy podłości... Niestety - stało się...
Powołując się niejednokrotnie na swoje niegdysiejsze zasługi oraz Szanowną Mamę akcentuje Pan cały czas, że organizacja to LUDZIE a nie szyld. Otóż informuję Pana, że Pani Krystyna Szloser pracowała od pierwszego numeru ŻAGLI (styczeń 1959 r.) do dziś - 50 lat! Jeśli dodamy do tego postacie do dziś w redakcji obecne - dra Pieśniewskiego i kpt. Pawła Morzyckiego (po ponad 30 lat pracy w ŻAGLACH), możemy śmiało powiedzieć, że ciągłość tytułu została zachowana, łącznie z zasobami ludzkimi, fotoarchiwum śp. Jana Dominowskiego - pierwszego i długoletniego fotografa redakcji, gronem wspólpracowników z prof. Marchajem na czele itp. itd. I Pańska pokrętna argumentacja nie jest w stanie tych FAKTÓW zmienić. Chciałbym Panu zwrócic uwagę, że osoba o tak słabej i wybiórczej pamięci nie jest godna zasiadać w komisji historycznej ŻADNEJ organizacji. Pańskie emocjonalno-osobiste pretensje do świata, że Pana nie docenia, wystawiaja Panu jak najgorsze świadectwo. Wzywam właściciela strony do zatkania gęby krętaczowi i kłamcy na tak szacownej witrynie!
Absolutnie bez poważania
Nieprawdę napisałem tu jedynie w dwóch miejscach:
1. Głowacki nie dożył wolności słowa - mając na myśli iż jak nastała wolność słowa już nie pisał.
2. Głowacki nie był przewodniczącym Sekcji... - powołując się na oficjalne źródło, w którym zostały (nie wiem czy celowo) pominięte kilka miesięcy Jego działalności na tej funkcji.
Reszta to jedynie fakty, których nie powinno sie ukrywać.
Argumentowanie ubliżaniem atakowanie Związku i mnie pokrętnymi argumentami i słowami uznawanymi za obraźliwe nie jest tutaj odosobnione, witrynę tę na szczęście czytają jeszcze inni co umieją wyciągnąć właściwe wnioski.
Widzę że pan Klawinski z upodobaniem stosuje z upodobaniem zasadę opluwania a potem pokazywania palcem i krzyczenia - OPLUTY.
Absolutnie bez wyrazów ani wulgarnych ani szacunku
K
Panie Krzysztofie Kwaśniewski
Wiadomo, iż jest Pan odporny na argumenty ale może przekona Pana prosta logika - jeżeli tak wiele osób mówi jednemu. iz jest on pijany to może czas wytrzeźwieć?
Kocur (już kompletnie bez szacunku dla Pana.)
ps.Jeszcze jedno - o nieobecnych mówi się dobrze albo w ogóle - Jurek Fijka był na tyle WIELKĄ postacią, iż nie życzę sobie aby aby wycierał Pan sobie NIM usta.
O Jerzym Fijce nie powiedziałem złego słowa poza stwierdzeniem faktu że pracował u Mankowskiego i odszedł z ekipą do innego wydawcy i zacytowaniem jednej jego wypowiedzi.
Jakim był wielkim człowiekiem radzę zapytać syna Jana Dominowskiego.
Kompletnie bez wyrazów.
Krzysztof
Nieprawdę napisałem tu jedynie w dwóch miejscach:
Nie tylko.
K.K.:
1. Głowacki nie dożył wolności słowa - mając na myśli iż jak nastała wolność słowa już nie pisał.
Na końcu swej książki(*) Głowacki napisał: "Warszawa - wrzesień 1990 roku"
------
(*)
Włodzimierz Głowacki, Dzieje żeglarstwa polskiego. [T. 2], Od lipca 1944 do końca 1956 roku, Alma-Press, Warszawa 1998, ISBN 83-7020-263-2 str. 326
--
Wojtek Bartoszyński
K
Otóż informuję Pana, że Pani Krystyna Szloser pracowała od pierwszego numeru ŻAGLI (styczeń 1959 r.) do dziś - 50 lat! Jeśli dodamy do tego postacie do dziś w redakcji obecne - dra Pieśniewskiego i kpt. Pawła Morzyckiego (po ponad 30 lat pracy w ŻAGLACH), możemy śmiało powiedzieć, że ciągłość tytułu została zachowana, łącznie z zasobami ludzkimi, fotoarchiwum śp. Jana Dominowskiego - pierwszego i długoletniego fotografa redakcji, gronem wspólpracowników z prof. Marchajem na czele itp. itd. I Pańska pokrętna argumentacja nie jest w stanie tych FAKTÓW zmienić.
Wyglada na to, że to właśnie p. Mańkowski, którego K. Kwaśniewski wskazuje jako tego pokrzywdzonego, próbował na początku lat 90tych przejąć sam tytuł. Wtedy rzeczywiście można było łatwo to zrobić, bo wiele firm i marek zawaliło się. Ale nie udało sie, bo jak napisał JureK, wazni są ludzie, a ci odtworzyli Żagle. A że pod innym kierownictwem? A że znaleźli inwestora? Chwała im za to i mają prawo powoływać się na wydawnictwo sprzed lat dziewięćdziesiątych, bo w duzej mierze je sami tworzyli. A K. Kwasniewski i tak będzie sobie wymyślał swoje teorie o mańkowskich i fijkowskich Żaglach w całkowitym oderwaniu od życia i realiów. I to tylko dlatego, bo p. Mańkowski raz mu wydrukował tekst i od tamtej pory K. Kwaśniewski powołuje się nań średnio dwa razy w miesiącu.
Otóż nie tylko, w "Ruchowych Żaglach" do roku 1981 ukazywały się sporadycznie moje korespondencje, w roku 1981 kiedy nie przyjęto mojego tekstu "W obronie żeglarza", w którym napisałem że na prywatne jachty dla siebie nie powinno się wymagać uprawnień, przestałem do Żagli pisać. Kiedy postały "Mańkowskie Żagle" pisałem o regatach Litwinów, o Regatach MTP w Kiekrzu, gdzie reaktywowano klasę OK'D, polemikę, na którą "powołuję się średnio dwa razy w miesiącu". Do 7 mego numeru był już oddany fotoreportaż z "Zawiasa" z Czesiem Pazurem w roli drugoplanowej.
to tak dla sprostowania
K
2. Że Marian Mańkowski wydaje Żagle dowiedziałem się od Jurka Pieśniewskiego, ktory był u Mariana Naczelnym.
3. Cała ekipa Jerzego Fijki (z "ruchowych Żagli") była najpierw zatrudniona u Mariana i odeszła z dnia na dzień do WTW.
Krzysztof
Rdzę zajrzeć do numerów archiwalnych.
K
Mówmy o faktach. Historycznych faktach. A one wyglądają tak:
1. PZŻ (1924) rozwiązano na jego XXI Walnym Zgromadzeniu 4 lutego 1951
2. PZŻ (obecny) powołano w listopadzie 1956.
Zgadza się
Piszesz:
Czy to dyskredytuje tę organizację?
Nie dyskredytuje, ale właśnie to i tylko to umożliwiło jego reaktywację.
Piszesz:
Głowacki zmarł w 1995. Powinieneś to wiedzieć...
Zastosowałem skrót myślowy, jak nastała wolność słowa już nie pisał. Przepraszam może to być tak zrozumiane, że nie wiem kiedy umarł.
Piszesz:
Zapominasz, czy nie wiesz, że Głowacki był ostatnim przewodniczącym Sekcji Żeglarskiej GKKF, który to owe stopnie wprowadził?
Otóż wiem że nie:
Przewodniczącymi Sekcji Żeglarskiej GKKF byli kolejno.
Jezry Putrament
Czesław Nowaczyk
Zygmunt Krzycki
Edward Pękalski do dnia kwietnia 56
W kwietniu 56 Włodzimierz Głowacki został wybrany na Przezsa PZŻ i pełnił swą funkcję do lutego 1969 roku.
Twoje wyliczanki to jest zupełnie inna bajka. „Magazyn Sportów Wodnych Żagle” nie ma podstaw do podpisywania się pod poprzednim pismem. Tak się po prostu nie robi jak zrobiła 18 lat temu ekipa Jerzego Fijki.
Krzysztof
„Magazyn Sportów Wodnych Żagle” nie ma podstaw do podpisywania się pod poprzednim pismem. Tak się po prostu nie robi jak zrobiła 18 lat temu ekipa Jerzego Fijki.
Jesli taka miarę stosujesz, to tym bardziej obecny Polski Związek przeciwŻeglarski nie ma podstaw twierdzić, że ma cokolwiek wspólnego z Polskim Związkiem Żeglarskim z 1924 roku. Czy to mają być dwie miary?
Przewodniczącymi Sekcji Żeglarskiej GKKF byli kolejno.
Jezry Putrament
Czesław Nowaczyk
Zygmunt Krzycki
Edward Pękalski do dnia kwietnia 56
W kwietniu 56 Włodzimierz Głowacki został wybrany na Przezsa PZŻ i pełnił swą funkcję do lutego 1969 roku.
Ciekawe: Głowacki został prezesem nieistniejącego wówczas (zgodziłeś się w pierwszym akapicie) PZŻ, natomiast prezesa istniejącej SŻ GKKF po prostu nie wybrano. Nie ważne, oddajmy może głos samemu Głowackiemu (*) opisującemu plenum SŻ GKKF z 7 grudnia 1956:
[...] Włodzimierz Głowacki, który jako przewodniczący SŻ GKKF zagaił posiedzenie. [...]
(*)
Włodzimierz Głowacki, Dzieje żeglarstwa polskiego. [T. 2], Od lipca 1944 do końca 1956 roku, Alma-Press, Warszawa 1998, ISBN 83-7020-263-2 str. 323, pierwszy akapit od góry.
Moim zdaniem Głowacki wiedział jednak lepiej niż Ty kim był a kim nie.
--
Wojtek Bartoszyński
Skoro On się na to zgodził to widocznie miał powód i nie wiem dlaczego Go wycięli jak papieża Joannę.
K
Myślę ze wiedział lepiej niż ci co opracowywali Kalendarium prezesów PZŻ w wydaniu jubileuszowym.
Skoro On się na to zgodził to widocznie miał powód i nie wiem dlaczego Go wycięli jak papieża Joannę.
Nie wiem kto i w wydaniu jubileuszowym czego opracował (sfałszował(?)) Kalendarium prezesów PZŻ. Domyślam się że "Kalendarium" opracował jakiś organ czy komisja PZŻ (Historyczna zapewne?). Jaki ma powód Watykan - domyślamy się wszyscy. Jaki ma powód PZŻ fałszować historię żeglarstwa - to sprawa do - jak mniemam - wyjaśnienia dla Ciebie (z racji na Twą w związku funkcję)
Wracając do meritum:
Jak dotąd obaliłem każdy z Twych argumentów mających wykazać, że PZŻ(1924) i PZŻ(1956) to ta sama organizacja. Rozumiem, że przyznajesz iż obchodzenie w 2004 roku 80-lecia PZŻ było nieuprawnione.
Krzysztofie, podziwiam Twą odwagę, bo jako jedyny członek PZŻ otwarcie potrafisz prowadzić dyskusje z opozycją. Jesteś znany w tym okienku jako niezmordowany piewca wspaniałości PZŻ. Szanuję Cie za to, ale dyskusje z Tobą są ... no ... nieco trudne. Nie przyjmujesz do wiadomości argumentów dykutantów, które przeczą Twym tezom. Najczęściej pomijasz je w dalszej dyskusji. Za to do znudzenia powtarzasz swoje (także te już obalone). Gdy wykazać Ci błędność Twych argumentów nie przyznajesz (ja takiego przypadku nie pamiętam) że teza którą głosiłeś na początku jest nieprawdziwa. Dlatego nie wierzę byś potwierdził moje stwierdzenie z akapitu wyżej.
Mam wrażenie, że nie rozumiesz czemu Twoje wytknięcie "Żaglom" obchodzenia 50-lecia spotkało się z pytaniem o PZŻ. Otórz to nie jest stwierdzenie "ładna pogoda dzisiaj" albo "ta panienka ma ładne nogi". To stwierdzenie: "Patrzcie, uzurpują!" członka organizacji, która czyni d-o-k-ł-a-d-n-i-e to samo(1).
Co do Żagli, których do ręki nie bierzesz to informuję:
1. Jerzy Fijka(2) nie żyje od kilkunastu lat. (więc nie jest naczelnym Żagli)
2. Naczelnym Żagli jest obecnie Waldemar Heflich
3. Wydawcą Żagli jest obecnie Murator.
Tak dla Twej Informacji. Możesz więc spokojnie brać je do ręki. Ja swój patent PZŻ biorę do ręki bez obrzydzenia mimo, że jego przesami byli ... różni ludzie mówiący różne rzeczy innym (wolę bez nazwisk, ale pewnie potrafisz tu wstawić odpowiednich prezesów). Oczywiście to Twój wybór.
PS.
Jakoś owe "Kalendarium prezesów PZŻ" można kupić, otrzymać, ściągnąć ze strony internetowej? Wdzięczny byłbym. BTW strona internetowa PZŻ w kwestii informacji na temat historiiPZŻ jest ... uboga (eufemistycznie mówiąc).
--
Wojtek Bartoszyński
-------------------------------
(1)
Nie wiem czy Żagle uzurpują sobie historię czy nie. Nie wiem! Nie mam ani źródeł, ani możliwości by to rozstrzygnąć. Zastanawiam się tylko, czy gdyby obecnie wydawane były Żagle (jak to mówisz Mankowskie) o profilu pro-PZŻ-owskim, sam nie składałbyś (a może przyjmował) gratulacji z okazji 50-lecia.
(2)
Nie wiem co i komu powiedział Jerzy Fijka. Nie mam możliwości, ani wiarygodnych źródeł by to rozstrzygnąć.
Piszesz:
"Jaki ma powód PZŻ fałszować historię żeglarstwa - to sprawa do - jak mniemam - wyjaśnienia dla Ciebie (z racji na Twą w związku funkcję)"
Postaram się to sprawdzić
Piszesz:
"Patrzcie, uzurpują!" członka organizacji, która czyni d-o-k-ł-a-d-n-i-e to samo.
Cały czas uważam że nie uzurpuje, właśnie między innymi postać kpt. Głowackiego temu przeczy. W Poznaniu działał przez długie lata inny uczeń gen. Zaruskiego kpt Aleksander (Ali) Żieliński, nazwisk działaczy przedwojennych działających również po wojnie mógłbym w samym Poznaniu wyliczyć jeszcze kilka. Chętnych odsyłam do książki mojej Mamy http://www.kwasniewska.pl/ksiazka.html Znam wiele organizacji społecznych, które naliczają sobie lata do jubileuszy tak jakby nie było wojny i „okresu błędów i wypaczeń” PZŻ nie jest w tym odosobniony.
Natomiast „Fijkowe Żagle” powstały w wyniku zagrywki nie fair i nie powinny podpisywać się pod nie swoimi osiągnięciami.
Piszesz:
„Jakoś owe "Kalendarium prezesów PZŻ" można kupić, otrzymać, ściągnąć ze strony internetowej? Wdzięczny byłbym. BTW strona internetowa PZŻ w kwestii informacji na temat historiiPZŻ jest ... uboga (eufemistycznie mówiąc).”
Było takie wydawnictwo z okazji 80-lecia kalendarium prezesów PŻŻ jest tam dasz maila to zeskanuję chyba że załatwisz w swoim OZŻ
Piszesz:
„Nie wiem czy Żagle uzurpują sobie historię czy nie. Nie wiem! Nie mam ani źródeł, ani możliwości by to rozstrzygnąć. "
Możesz sobie wyrobić własne zdanie. Wystarczy przeczytać wstępniaki w pierwszych numerach „Żagli” jednych i drugich a wnioski nasuną się same
Piszesz:
„Zastanawiam się tylko, czy gdyby obecnie wydawane były Żagle (jak to mówisz Mankowskie) o profilu pro-PZŻ-owskim, sam nie składałbyś (a może przyjmował) gratulacji z okazji 50-lecia.”
1. Zawsze uważałem się za dziennikarza amatora do 81 roku pisywałem od czasu do czasu do "Ruchowych" u Mariana bym pisał u Fijki nie bo się na niego obraziłem.
2. „Mańkowskie Żagle” nie były pro PZŻ skoro opublikowano w nim mój tekst http://www.kwasniewska.pl/polemika/teksty.htm , uznany za zdecydowanie anty PZŻ-owski.
3. Uważam że Marian jest za mądry, by robić z siebie takie pośmiewisko jak zrobiły „Fijkowe Żagle” najlepszy dowód, że jako było nie było główny pokrzywdzony nawet nie raczył się tu wypowiedzieć.
Dodam Ci jeszcze coś. Jestem prezesem „klubu wodnego Galera” - pontonowego i kajakowego. Niedawno bodajże 4 lata temu dowiedziałem się od sędziwego ojca mojego znajomego iż On był członkiem Młodzieżowego Klubu Kajakowego „Galera” w roku 1935. Też mógłbym urządzić sobie piękny jubileusz tylko pytanie po co.
Krzysztof
Link do anty PZŻ-oskiego mojego tekstu http://www.kwasniewska.pl/polemika/teksty.htm
Czytam i czytam Twoje Krzysztofie wypowiedzi i milcze bo sił juz nie mam odpowiadać.
Ale o jedno spytam (nie, żebym był złosliwy) - nie masz WŁASNEGO ŻYCIA ?
A jeżeli juz je znajdziesz to kiedy spostujesz historię wg PZZ ?
Pzdr Noworocznie.
Kocur
K
k
O wiele większym paradoksem jest to, że obecny Polski Związek przeciwŻeglarski, powołany przez komunistyczne władze, liczy swą historię nie od lat pięćdziesiątych, tylko od 1924 roku. O tym powinien pamiętać członek ZG PZpŻ, który zawsze podkreśla, że jest od historii związku.
Stały czytelnik (a raz autor tekstu :-))
Wojtek Bartoszyński
Już kiedyś prosiłem Szanownego Właściciela tej witryny o niedopuszczanie do tak gorszących pseudodyskusji jak poniżej... :(
Czytam i zbieram "Żagle" w różnych wcieleniach od roku 1961 i będę czytał nadal. I to mimo, że nie każdy w nich wczesniej jest bohaterem mojej bajki, więcej rządził tam kiedyś.... ejhhh... zamilczmy przy jubileuszu!!!
A Szanownej Ekipie Redakcyjnej ROSNACEGO NAKŁADU, czasu na własne pożeglowanie i tego wszystkiego o czym napisał Don Jorge. No i 100 lat!!!
Krzysztof
A klawiatura nie parzy w palce jak piszesz u Don Jorge? Przecież to jeden z najlepszych autorów tych Żagli, których nie bierzesz do ręki. Nie uważasz, że powinieneś się obrazić również na tą witrynę? Byłoby fajnie.
Drogi Colonelu, Drodzy Czytelnicy,
Nieśmiało pytam o "diabła w szczegółach", czyli jak Ty sobie wyobrażasz praktycznie owe "niedopuszczanie" do mordobicia ? Wycinanie ? Czasami się do tego uciekam. Wyjątkowo, ale to nie może stać się "procedurą". Ja jestem tym drugim komandorem, o którym wspomniał Zbieraj w swym doskonałym komentarzu. Długo, bo długo uczyłem się co to jest wolnośc i liberalizm (nie mylić z libertyzmem). Ale teraz już chyba wiem co to takiego.
To jest subiektywne, ale wolne okienko. Moze dlatego uwazane jest przez niektórych jako "opiniotwórcze", "wiarygodne". Moze dlatego zagladają do niego nawet nasi przeciwnicy "polityczni".
A awantury ? Skoro moja postura sędziwego, zgarbionego, siwobrodego starca nie jest wystarczajacym hamulcem, to sprawa sugerowanego sterowania temperamentem komentatorów jest nie będzie skutecznym remedium.
I jeszcze się Wam (samochcąc) podłożę. Ja też uważam, że za darmo piszą tylko grafomani (nie dotyczy SZKWAŁU i ZESZYTÓW ŻEGLARSKICH, bo to są misje !)
A teraz przy okacji - wyglądajcie newsa Krzysia Bieńkowskiego z poetyckim powitaniem Zbieraja. Czego to nie ma w tym okienku?
Żyjcie wiecznie, zwłaszcza w Nowym Roku!
Don Jorge
Piszesz:
A awantury ? Skoro moja postura sędziwego, zgarbionego, siwobrodego starca nie jest wystarczajacym hamulcem, to sprawa sugerowanego sterowania temperamentem komentatorów jest nie będzie skutecznym remedium.
Napisałem już wyżej: jak ja napiszę „ładna pogoda dzisiaj” albo „ta laska ma ładne nogi” to otrzymam odpowiedź „PZŻ jest zły”. Daleko nie szukając we wątku o Heweliuszu.
Piszesz:
I jeszcze się Wam (samochcąc) podłożę. Ja też uważam, że za darmo piszą tylko grafomani (nie dotyczy SZKWAŁU i ZESZYTÓW ŻEGLARSKICH, bo to są misje !)
Tych wyjątków znalazło by się więcej, chociażby newsy tu w Twoim okienku, myślę że podobnie należy potraktować teksty pisane do „Mańkowskich Żagli” w sytuacji trudności finansowych tego pisma, a przyznasz że nazwanie tych ludzi przez Fijkę frajerami było co najmniej nie na miejscu.
Pozdrawiam Noworocznie
Krzysztof
ze swojej strony dodałbym także w nie dotyczy: "Żeglarz" Polskiego Jachtklubu Nowy Jork.
Pozdrawiam z wysp,
Marek
Qrcze - czy nawet dyskusja o losach Żagli musi się zakończyć pyskówką? Żyj wiecznie, Don Jorge, bo o ile pamiętam, należysz do tych, nielicznych "nieplujących".
Biały Wieloryb
Tak już jest
Krzysztof
Piękny jubileusz. "Wodami Polski", "Żagle", "Morze" - z tych pism, jako nastolatek, czerpałem wiedzę żeglarską. Nie interesowało mnie, kto te pisma wydaje; ważne było, aby dostać każdy następny numer. Teraz, po upływie pół wieku, nadal ważne jest, że istnieją pisma żeglarskie - wśród nich to najstarsze - ŻAGLE. Mogą nam się poszczególne numery mniej lub bardziej podobać, ale nie można ich oceniać z punktu widzenia jakichś prywatnych animozji.
Od 20 lat jestem zwiąany z prasą lokalną. W styczniu zaczynam 10 rocznik mojej "Ziemi Usteckiej", w której sporo miejsca poświęcam żeglarstwu. Z własnego doświadczenia wiem, jak szkodliwa jest działalność tych, którzy nie potrafią kierować się w ocenie merytoryczną zawartością pisma.
Redakcji ŻAGLI przesyłam życzenia następnych jubileuszy w możiwie najlepszej kondycji.
Edward Zając
Proszę sobie wyobrazić sytuacje hipotetyczną.
1. Przyjeżdża w lutym do Ustki ktoś z kasą.
2. Zakłada tytuł „Magazyn Lokalny Ziemia Ustecka”
3. Projektuje winietę na której „Magazyn Lokalny” jest napisany maczkiem a „Ziemia Ustecka” dużymi literami.
4. We wrześniu doprowadza pańską „Ziemię Ustecką” do bankructwa.
5. W grudniu urządza sobie jubileusz dziesięciolecia.
Krzysztof
Dla mnie podobne podejścia nie są hipotetyczne - mam za sobą rzeczywiste próby zniszczenia gazety, zastraszania. Dwa lata temu usłszałem od pewnej wpłwowej osoby:"panie Zając, pana dni w Ustce są policzone". Cios był mocny, przez trzy miesiące nie wydałem kolejnego numeru. Wiem, że kiedyś przegram i przestanę wydawać własne pismo, ale jeszcze nie dziś...
ŻAGLE, niezależnie od podtytułu czy wydawcy, służyły isłużą żeglarstwu. Sądzę, że niewielu czytelników zagląda do stopki redakcyjnej aby dowiedzieć się, kto jest wydawcą.
Panie Krzysztofie, nic nie stoi na przeszkodzie, aby to pan wydawał nowe pismo żeglarskie: POLSKIE ŻAGLE czy ŻAGLE PZŻ-tu. Jeśi bęą lepsze od tych już istniejących ŻAGLI ...
Edward Zając
Panie Krzysztofie, nic nie stoi na przeszkodzie, aby to pan wydawał nowe pismo żeglarskie: POLSKIE ŻAGLE czy ŻAGLE PZŻ-tu. Jeśi bęą lepsze od tych już istniejących ŻAGLI ...
Trafiłeś Edwardzie w sedno. Trzeba brać się do roboty i tyle. Kazdy może.
Problem w tym, że pan Krzysztof jest ostatnią osobą, z którą możnaby wiazać nadzieję na sukces takiego przedsięwzięcia. Mentalnie pozostał w minionej epoce i jest zdolny co najwyżej do narzekania i oczekiwania, ze ktoś jemu i jego zwiazkowi coś da. Mam wrażenie, że olbrzymia większość jego kolegów z PZpŻ jest w podobnym stadium.
I pewnie "Fijkowe Żagle" mają dość własnych sukcesów i osiągnięć, na tyle że nie muszą podpisywać się pod cudzymi. Nie mam nic przeciwko tej gazecie, ale podpisywanie numeru "jesteśmy z Wami od 50 lat" jest delikatnie mówiąc nieprawdą i tu się chyba zgodzimy
Wydawałem kiedyś regionalna gazetkę nazywała się "Wodniak" po jakimś czasie zrezygnowałem, koszty przewyższały dochody i zabrakło mi pieniędzy. Od czasu do czasu pisuję tu i ówdzie, prowadzę z mama stronę gdzie też to i owo pokazuję.
A co do tytułu to radzę sprawdzić ale myślę iż tytuł "Żagle" jest wolny.
Krzysztof
życzliwie
maciek
K
Podział na jakies Fijkowe, Mańkowskie itp jest zrozumiały jedynie dlaCiebie i być może dla jeszcze paru ludzi z PZŻ. Nie wiem w czym miałby być lepsze Mankowskie od Fijkowych. Dla mnie Żagle to Żagle. Od zawsze. Nigdy nie wnikałem czy są Mańkowskie czy Fijkowe.
Dla mnie temat zakończony, bo to typowy przykład "polskiego piekiełka".
Maciek
Zakładasz firmę,
pakujesz duże pieniądze w marketing
przyjmujesz n.p. mnie do pracy
ja czekam aż wpakujesz w firmę wszystko co masz i jesteś w stanie dopożyczyć
zakładam konkurencyjną firmę o bardzo podobnej nazwie
i rozkręcam ją wykorzystując klientów uzyskanych za twoje pieniądze.
Ty bankrutujesz.
krzysztof
Na dodatek usiłuję wyobrazić sobie (wysilam wyobraźnię) czemu wywlekając historię sprzed lat tak przeinaczasz fakty by jedna stronę przedstawić jako skrzywdzonego i oczernić inną.
Niestety - chyba jestem u kresu sił i zabraknie mi wyobraźni by przewidzieć co Kwaśniewski Krzysztof napisze tu jeszcze...
Jaromir Rowiński
"jaką dupą (i bankrutem) okazał się ktoś w biznesie"?
Naprawdę wystarczy przeczytać kilka wstępniaków 3ciego 4 tego i 5 tego "Mankowskich" i dwu pierwszych "Fijkowych" niestety nie kolekcjonuję starych gazet, może ktoś zbierający podeśle mi skany z wyżej wymienionych tekstów (t.ą droga uzyskałem mój tekst) wtedy będzie można skany opublikować i każdy będzie miał źródłowy materiał do oceny.
K
Krzysztof
Dłuższe PS
1 . Ja wiem że cokolwiek tutaj napiszę jest złe. Nawet jak stwierdziłem że PZŻ nie powołał Komisji Koordynującej Regaty Morskie, co jest Jego obowiązkiem jako związku sportowego, to też spotkało się ze zdecydowaną Twoja kontrą.
2. Czy bym pisał gdyby nie było tej akcji, myślę że tak, po niej również mi jeszcze to proponowano, ale jeżeli ktoś najpierw nazywa mnie "frajerem", a po pół roku dzwoni do mnie jakby nigdy nic i mi proponuje bym napisał dla niego sprawozdanie z regat, na które miałem jechać jako sędzia, to chyba jest zrozumiałe że musiałem odmówić. Jak Fijka odszedł na wieczną wachtę to już nikt nie pamiętał że ktoś taki jak ja istnieje i czasem pisuje do różnych gazetek.
3. Jeżeli Tobie się wydaje że zwracanie się do mnie "ty" z małej litery jest okazaniem mi lekceważenia to jesteś w błędzie, jest to jedynie nie przestrzeganie zasad obowiązujących w języki polskim
Krzysztof
Nawet jak stwierdziłem że PZŻ nie powołał Komisji Koordynującej Regaty Morskie, co jest Jego obowiązkiem jako związku sportowego, to też spotkało się ze zdecydowaną Twoja kontrą.
Pomroczność jasna? Nawet w tak prozaicznej sprawie piszesz nieprawdę, albo masz jakieś urojenia. Nic nie pisałem w newsie o regatach Heweliusza. Czyżby czas na wizytę u specjalisty?
K
Od momentu, kiedy Jerzy Fijka na zebraniu Komisji Turystyki Żeglarskiej PZŻ (dziś Komisja Żeglarstwa Śródlądowego) wyraził się "Mańkowski wydrukuje każdy bzdet bo frajerzy mu piszą za darmo" nie biorę tego pisma do ręki.
Krzysztof
Czy nie uważąsz że "Fijkowe Żagle" ośmieszyły się tekstem "jesteśmy z Wami od 50 lat" ?
K
Staruszka żona pyta: - Co ci jest?
A staruszek mąż na to:
- A bo jak sobie przypomnę, że 70 lat temu, kiedym cię brał, nie byłaś dziewicą, to mnie szlag chce trafić.
Pozdrawiam Cię, Krzysiu, serdecznie
Janusz Zbierajewski
PS. 1.Nie czuj się zobowiązany do odpisywania. Ja i tak siedzę pod palmą w Nelson\'s Dockyard na Antidze, a z tej perspektywy całość (no, powiedzmy, większość) tej dyskusji wywołuje we mnie chęć drobnej trawestacji zakończenia wierszyka Brzechwy ("Na straganie, w dzień targowy..."):
"Na nic wasze swary głupie,
I tak mam to wszystko w dupie."
PS 2. A Waldkowi Heflichowi et consortes - najserdeczniejsze życzenia z okazji Jubileuszu!
J.Z.
Po pięćdziesiątce świat wygląda inaczej a po setce jest już wesoły.
Redakcji życzę następnej 50-ki (aby było weselej).
A jak już zeszlismy na poletko Euterpe, to redakcji dedykuję wiersz Baczyńskiego "Balladę morską" a koledze Kwaśniewskiemu i jego kolegom dedykuję wiersz Tuwima "Absztyfikanci grubej berty"
Hasip
Katon Starszy powtarzał: Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.
Pozdrawiam
Janusz Zbierajewski
Nie zawsze Żagle były i nie zawsze są wzorcem doskonałości ale zawsze je kupowałem i będę kupował.
Pozdrowienia dla Redakcji - nie poprzestańcie na jednej pięćdziesiątce!
Jaromir Rowiński
Muszę też coś wystukać, bo do końca życia sobie nie daruję ;-DDD
Moi drodzy, nie da się ukryć, że w latach 90. nastąpiła dziwna wolta i skonfliktowana z ówczesnym wydawcą i naczelnym ekipa "starych" wyg ze starych "ruchowych" "Żagli" przeszła z "mańkowskich" do "fijkowych" pod skrzydła nowego wydawcy (WTW). Niektórzy już wtedy sugerowali, że nowy tytuł kojarzy się ze służbami specjalnymi (Magazyn Sportów Wodnych = MSW), ale to były, jak zwykle, insynuacje. Faktem jest, że próby reaktywacji "mańkowskich" padły, a "fijkowe" "Żagle" przetrwały, i zmieniły kolejnych wydawców. (w podobnym czasie były próby powołania pisemek "Żeglarz" i "Świat Żagli", ale i te nie powiodły się - "Świat Żagli zagościł też na krótko, jako rubryka w "Morzu" - nie było miejsca na rynku na kolejne pisemka, dopiero powstanie "Rejsu" zmieniło tamten stan rzeczy, a dziś "Żagle mają konkurencję w postaci "Jachtingu" i "H2O")
Dla mnie te dzisiejsze "Żagle" są kontynuatorem tamtych pierwszych bedących kiedyś biuletynem PZŻ, (pamiętajmy też, że przez pewien czas nazywały się "Żale i Jachting Motorowy") a ich kształt dzisiejszy zawdzięczamy ekipe Jerzego Fijki i ich zdecydowaniu w przejściu spod wpływów "mańkowskich" do "fijkowych". Żagle tworzyli i tworzą ludzie, a ekipa Jerzego Fijki, to był i w pewnej mierze jeszcze jest trzon ludzi kontynuujących pracę w kolejnych "ruchowo/mańkowsko/fijkowo/wutewuowo/zetpeerowo/muratorowych". Chwała im za to!
Gratulacje i najlepsze życzenia na kolejne 50 lat!!!
Aloha!!! :-)
Robert
PS: Kiedyś w "fijkowych" Żaglach napisałem coś i narysowałem - wierszówka nigdy nie była zbyt wysoka, ale była. Niepłacenie autorom przez wydawcę komercyjnego periodyku, to albo nieporozumienie, albo naciąganie (czyt.: okradanie)...
Skoro ktoś świadomie godzi się przejąć małą część ryzyka szefa na siebie i pracować przez jakiś czas na kredyt , którego zwrot jest uzależniony od powodzenia przedsięwzięcia, nie jest okradany i nikt nie ma prawa nazwać go frajerem.
Pozdrowienia Panie Robercie
Krzysztof
p.s.
Skoro nielojalność wobec pracodawcy odbierana jest tutaj jako cnota, trudno. W każdym razie moim zdaniem dobrowolnie podpisane pisemne oświadczenia o rezygnacji z pracy w miesięczniku „Żagle” przerwały ten korowód który Pan poprzecinał jedynie slaszami („/”).
K
Skoro ktoś świadomie godzi się przejąć małą część ryzyka szefa na siebie i pracować przez jakiś czas na kredyt , którego zwrot jest uzależniony od powodzenia przedsięwzięcia, nie jest okradany i nikt nie ma prawa nazwać go frajerem."
Rozumiem, że zna Pan szczegóły owych umów zawartych pomiędzy ówczesnym wydawcą "Żagli", a "ekipą Jerzego Fijki" i wie pan na 100%, że to oni zrobili go w bambuko, a nie on ich robił przez 6 miesięcy...
Skoro tak było, jak Pan twierdzi, to czemu nie zapanował wtedy ostracyzm wobec obrzydliwie nielojalnych redaktorów? Z tego co pamiętam, to większość autorów i współpracowników "Żagli" poparła "ekipę Fijki" i pisała do jego "Żagli MSW" - (ach! co za niemoralne towarzystwo!)
Wszystkie te slashe ("/") stanowiły jakieś rozwiązania umów i podpisywanie nowych - nie ma możliwości przejścia od jednego wydawcy do drugiego bez zakończenia umowy z jednym, a rozpoczęcia z drugim.
Aloha!!! :-)
Robert
(jak by ktoś nie wiedział: "aloha" po hawajsku znaczy: "miłość, przyjaźń" i jest używane przy powitaniu i pożegnaniu oraz ma za zadanie przekazywać dobrą energię)
"Otóż ona przez pierwsze miesiące pracowała w pubie za darmo a raczej na kredyt. Właściciel zaczął ją spłacać dopiero jak knajpka stanęła na nogi, gdyby zbankrutowała, nie dostała by nic, po prostu przejęła od szefa część ryzyka, ona ryzykowała jedynie kilka godzin pracy dziennie szef całe swoje oszczędności. Może właśnie dzięki temu jej ryzyku, pub zaistniał i dziewczyna ma pracę od ponad roku i jeszcze na kilka dobrych lat.
Skoro ktoś świadomie godzi się przejąć małą część ryzyka szefa na siebie i pracować przez jakiś czas na kredyt , którego zwrot jest uzależniony od powodzenia przedsięwzięcia, nie jest okradany i nikt nie ma prawa nazwać go frajerem."
Nie znam szczegółów cudzych umów, szczegóły znam jedynie mojej umowy z Marianem i tu informuję iż ja dostałem honorarium za moje opublikowane tam teksty. Wypowiedź Jerzego Fijki, którą zacytowałem miała miejsce na zebraniu Komisji Turystyki Żeglarskiej (w której zasiadaliśmy obaj) w ramach dyskusji o stopniach i była reakcją na moją wypowiedź że stopnie powinny być dobrowolne i bron Boże nie powinno być ich mniej i pisałem o tym w „Mańkowskich Żaglach”
Skoro tak było, jak Pan twierdzi, to czemu nie zapanował wtedy ostracyzm wobec obrzydliwie nielojalnych redaktorów? Z tego co pamiętam, to większość autorów i współpracowników "Żagli" poparła "ekipę Fijki" i pisała do jego "Żagli MSW" - (ach! co za niemoralne towarzystwo!)
Z tego co pamiętam, ale pamięć jest zawodna i mogę kogoś pominąć w „Żaglach Mańkowskich” po odejściu „Fijkowej ekipy” pisali:
Panie: Krystyna Urbańczyk, Anna Łaszewska i Ewa Stęszewska
Panowie: Jacek Czajewski, Krzysztof Baranowski, Andrzej Mendygrał, Andrzej Piotrowski (z Chicago) i ja
Więcej niestety nie pamiętam i przepraszam niewymienionych.
Kto pisał u Fijki - nie mam zielonego pojęcia, uśmiałem się z „Żagli MSW” jakoś nie słyszałem tego wcześniej.
Krzysztof
P.S. do poprzedniej analizy pisemek, to jeszcze był „Jachting” ale nie wiem czy aby nie z pierwszym i jedynym numerem winietę można zobaczyć tutaj http://www.kwasniewska.pl/polemika/1.jpg
Krzysztof
Trzeba by zajrzeć do tamtych pisemek, ale NA PEWNO pisał tam: Gospodarz Niniejszej Witryny, Marek Halter, Wojciech Kuczkowski, był wywiad z Czesławem Marchajem i przedruk jednej z jego prac (za jego zgodą)... jeśli znajdę wiecej czasu, to zrobię szerszą listę :-)
"uśmiałem się z „Żagli MSW” jakoś nie słyszałem tego wcześniej."
Pamiętam śmichy-chichy w "fijkowej" redakcji w WTW (byłem tam w sumie kilkakrotnie), że ktoś tak zasugerował, jednocześnie negując prawo WTW do wydawania pisma żeglarskiego, że powinien być to np. "Wioślarz Polski", ...czy aby to nie były teksty z opuszczonych przez "fijkowców" "mańkowskich" Żagli (mam wrażenie, że tak)???
"P.S. do poprzedniej analizy pisemek, to jeszcze był „Jachting” ale nie wiem czy aby nie z pierwszym i jedynym numerem
Tak - moim zdaniem był tylko jeden numer "Jachtingu", a tytuł został po latach (w nowej rzeczywistości) odsprzedany i dzisiaj ma się chyba całkiem nieźle :-)
Aloha!!! :-)
Robert
Myślę iż przez 18 lat w tym około 10 ciu braku jakiejkolwiek konkurencji na rynku znalazło się tam sporo znakomitości, ale istotne jest kto pisał w pierwszych 4-5-ciu numerach zanim sprawa nie przyschła.
Niestety nie zrobię analizy "Mańkowskich" bo ich nie posiadam, mój tekst o stopniach podesłał mi mailem ktoś z czytelników, listę powyżej zrobiłem z pamięci.
Pamiętam śmichy-chichy w "fijkowej" redakcji w WTW (byłem tam w sumie kilkakrotnie), że ktoś tak zasugerował, jednocześnie negując prawo WTW do wydawania pisma żeglarskiego, że powinien być to np. "Wioślarz Polski", ...czy aby to nie były teksty z opuszczonych przez "fijkowców" "mańkowskich" Żagli (mam wrażenie, że tak)???
O "Wioślarzu Polskim" coś mi dzwoni, natomiast o "Żaglach MSW" przeczytałem tu (chyba) po raz pierwszy.
tytuł został po latach (w nowej rzeczywistości) odsprzedany i dzisiaj ma się chyba całkiem nieźle :-)
Nawet (chyba) nie musiał być odsprzedany prawo do tytułu prasowego nie trwa w nieskończoność, wygasa po jakimś okresie niewydawania pisma.
Krzysztof