Kapitana Jerzego Knabe cieszą sukcesy kobiet. Mnie też. Można zaryzykować określenie, że obaj jesteśmy feministami. Jedyna różnica polega na tym, że on dopiero teraz zauważa nadejście mody na kobiety. A przecież wystarczy przerzucić nawet najstarsze roczniki "ŻAGLI", aby stwierdzić - to żadna nowość.Tyle, że te wszystkie damskie osiągnięcia są jednak tylko "reprintami" męskich pomysłów, ambicji i dokonań. Tak było i tak będzie, bo taki jest porządek tego świata. Piękne, dzielne, ambitne Panie - musicie się z tym pogodzić. To żadna ujma.
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
_________________________
Don Jorge,
W natłoku światowych wielkich regat krążących nieustannie po oceanach przestałem mieć czas i ochotę na śledzenie ich wszystkich. To już tak spowszedniało, że uwagę zwracają jeszcze tylko rzeczy całkiem niezwykłe no i takie, na które chociaż przyjemnie oko położyć. Czyli na dziewczyny. Jest ich mniej od mężczyn w regatach a coraz częściej mają znakomite osiągnięcia. Tak więc nadeszła pora i moda na kobiety w żeglarstwie (i polskim i światowym). Załączam aktualny ‘news’
__________________________________________________
MODA NA KOBIETY
Niecałe trzy lata temu (19 maja 2006) pisałem o nieznanej wtedy Angielce z Hampshire Denise ‘Dee’ Caffari, gdy znienacka pojawiła się nam jako pierwsza kobieta, która samotnie okrążyła glob ‘pod włos’. Otóż 16-go lutego 2009 o godzinie 13.13 ta sama, 36-letnia obecnie Dee Caffari, znowu na jednokadłubowym jachcie zwanym AVIVA, zakończyła we francuskim porcie Les Sables d’Olonne swój samotny rejs ‘z włosem’ w ramach aktualnegoVendee Globe. Zajęło jej to 99 dni (pod wiatry i prądy było 178 dni).
No i ma teraz dodatkowy powód do dumy i chwały – jest pierwszą kobietą, która zaliczyła non-stop i samotnie kółko w obie strony! Przed nią takiego wyczynu dokonało tylko czterech żeglarzy – płci męskiej. Ona jest piąta. Dee Cafari nauczyła się żeglować zaledwie dziewięć lat temu, samotne żeglowanie zaczęła w roku 2005. A pierwszy raz na jachcie klasy Open60 popłynęła dopiero w roku 2007.
Wracając do regat Vendee Globe, to po ich bardzo dramatycznym przebiegu, gdzie wielu uczestników miało rozliczne i poważne problemy, przypłynęła na miejscu 6-tym, z mocno uszkodzonym, rozlaminowanym i ośmiokrotnie zrzucanym do naprawy, grotem. Na pierwszym uplasował się, jak można się było spodziewać, 44-letni Michel Desjoyeaux, Francuz nie do zdarcia, nie darmo zwany ‘profesorem’, z rekordowym przebiegiem 84 dni.
Ale wracam do kobiet: Na czwartym miejscu regat znalazła się inna Angielka, 35 letnia Samantha ‘Sam’ Davies! Więcej kobiet, wśród trzydziestki startujących, nie było... Płynęła 95 dni jachtem ROXY i dopłynęła jako trzecia ale Marc Guillemot wyprzedził ją w przeliczeniu ponieważ dostał rekompensatę za udzielenie w morzu pomocy połamanemu Yann Elies’owi.
Dzięki rodzicom żeglarzom Samanta pływała jachtem jeszcze nie umiejąc chodzić. Potem tak się wyuczyła, że została magistrem inżynierem mechanikiem. Mieszka i trenuje we Francji. Ma duże, kilkunastoletnie doświadczenie oceaniczne, brała udział w całym wachlarzu regat: Transat Ecover, Transat Jacques Vabre, Transat AG2R, Solitaires du Figaro, Mini Transat, Round Britain i teraz Vendee Globe.
I to ma być ‘słaba płeć? Panowie – ostrożnie z żartami!
Jerzy Knabe
Londyn 17 luty 2009
JureK
b
MMIX
_____________________
Nigdy nie odróżniałem żeglujących dziewczyn od facetów, z jednym może wyjątkiem: w czasach kiedy warunki sanitarne na jachtach były takie jak starsi pamiętają,dostawały prawo do "samotności toaletowej" i ekstra przydział wody. Tyle!
Jeśli żeglują ludzie bez rąk, nóg, wzroku, a czasem rozumu,to ie ma co robić sensacji z sukcesów żeglarskich kobiet, które róznią się od części z nas tylko tym, że ważą parę kilo mniej. Za to rozumu i determinacji czasem miewają więcej.
"te wszystkie damskie osiągnięcia są jednak tylko "reprintami" męskich pomysłów, ambicji i dokonań. Tak było i tak będzie, bo taki jest porządek tego świata." tego się nie spodziewałam od Ciebie usłyszeć. to conajmniej ;) ciężkie nadużycie. Nie ma jak to jednopłciowo ustanowić sobie prawa rządzące światem pomijając w nich kobiety a potem chełpić się że reszta to reprinty ;) a w dodatku uzurpować sobie prawo do dyskusyjnego " bezdyskusyjnego" pierwszeństwa w osiągnięciach . Ale rozumiem ;) trudno chełpić się czymś co osiągneła także kobieta-żeglarka, więc cóż pozostaje jak nie bronić swojego "porzadku świata"
Aga_gagaa_Proczka
gdzies w sieci szukając materiałów żeglarskich przeczytałam że pierwsze ubikacje na statkach pojawiły się w wyniku zapotrzebowania i narzekań na ich brak kobiet pasażerek jako - mówiąc dzisiejszym slangiem "promocja" podwyższająca standard żeglugi.... ponoć równocześnie w ofercie owej rewolucyjnej wucetowo promocji pojawiła się inna... " na naszych statkach nie bijemy pasażerów"....cóż było wpuścić nas wcześniej..jakże byłoby piekniej ;)
Droga Agnieszko i Inne Panie Skrytoczyteliczki,
Zamiast odpowiedzi - musze zadać Wam nastepujące pytania:
- czy chcecie zaprzeczyć, że jestem feministą, że Was cenię i lubię ?
- czy chcecie w drodze dyskusji uniewaznić prawa Newtona, Talesa i Archimedesa ?
- czy domagacie się ode mnie "poprawności politycznej" ?
To są moje Ulubione Panie właśnie pytania retoryczne. Niezależnie od tego, jak na nie odpowiecie (lub nie) - kazda z Was w głębi swego serduszka cicho przyzna się do 3 x NIE ! Przecież nie ma wsród Was Środy, Dunin czy Gretkowskiej.
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
Pozdrawiam przesyłając całusa...
i obyś żyjąc wiecznie nie zaprzestał wzruszać mrowisk wszelakich
Aga_gagaa_
Drogi Jerzy,
zazdroszcze Ci. Ja juz nie mam takiej pewnosci, jaki jest porzadek tego swiata...
Porzadek pewien ustalal sie okolo 500 tysiecy lat. Kobiety lepiej odrozniaja barwy, oczy mezczyzn bardziej wrazliwe sa na ruch. Kiedys bylo to potrzebne do przezycia - ona zbierala owoce i nasiona i musiala odrozniac dobre od trujacych, on polowal i wojowal, wiec musial byc spostrzegawczy, bo inaczej glodowal albo z mysliwego stawal sie zwierzyna. Przez tysiace lat plcie roznicowaly sie coraz bardziej przystosowujac, do zadan i srodowiska.
Teraz okazuje sie, ze kobiecy sposob postrzegania swiata bardziej przystaje do zycia w nowym srodowisku jakim jest wspolczesne citi. Sa dokladniejsze, bardziej pracowite, ambitniejsze. O empatiii i inteligencji emocjonalnej nawet nie wspominam, bo dla faceta to bajka o zelaznym wilku. Podejrzewam, ze niedlugo panie zdominuja nie tylko sfere uslug, marketing, zarzadzanie, ale takze bardziej "meskie" zawody i zaczna wyznaczac droge, ktora beda nieudolnie nasladowac panowie. Takze w zeglarstwie i himalaizmie. Wanda Rutkiewicz byla ponoc rekordzistka swiata w uprawianiu seksu na wysokosci powyzej 6000 m npm. Twierdzila takze, ze moglaby pobic swoj rekord, ale nie ma z kim...
Odnosze wrazenie, ze samce juz tylko do obslugi ciezkiego sprzetu budowlanego sie nadaja, ale postepy w robotyce sa na tyle znaczace, ze niedlugo beda zbedni. Za bardzo tez bym sie nie afiszowal z feminizmem. Okazuje sie, ze wiekszosc kobiet uwaza, ze feminisci i feministki to zakamuflowani wrogowie ich plci...
Lacze pozdrowienia
Krzysztof Bienkowski
Krzysztof, gratuluje tekstu!
Poniewaz wystepuje tu wyjatkowo i wbrew wlasnym, meskim, czyli zelaznym zasadom, nie moge sobie pozwolic na kompletna elegie Twojego komentarza... ale na ostatni paragraf i ostatnie jego zdanie pozwole sobie czytelnikow uwage zwrocic.
No i na perle: byla ponoc rekordzistka swiata w uprawianiu seksu na wysokosci powyzej 6000 m npm. Twierdzila takze, ze moglaby pobic swoj rekord, ale nie ma z kim...
Pozdrawiam nieserdecznie wszystkich szarmanckich cmokraczkowaczy, ktorzy nigdy nie zapominaja do zaslug i dokonan kobiet, dopisac czegos ( delikatnie..) o tylku Zasluzonych i majacych trzy pytania obok, na ktore niektore panie potrafia odpowiedziec calusami.
Tomek ( baaaaardzo wyjatkowo, bo naprawde uwazam, ze na podkreslenie tak rzadkiego tekst ,u Kulinskiego zwlaszcza, stracic twarz warto) .