No cóż - takie jest życie. Nasi Ludzie w Ustce - Edwarda Zając i Roman Kwiatkowski przysłali mi krótko fotoreportaż o śmierci jachtu. Gaz drożeje, zima trzyma. Wszystko się kończy i zawsze jest żal, ale usłyszeć, a zobaczyć to jest różnica. Nie zawsze mam dla was radosne newsy. Dziś - sekcja zwłok.
Odpuśćmy sobie dziś kliknięcie rankingowe.
Żyjcie wiecznie !
Don Jorge
____________________________
Drogi Jurku
Kilka, a może nawet kilkanaście lat temu, wyjeżdżając z Ustki w kierunku Rowów, zauważyłem w przydomowym ogródku jacht “DAR KOSZALINA”. Później wielokrotnie zastanawiałem się, dlaczego upływają lata i właściciel nic przy nim nie robi. W końcu, prawdę mówiąc, zapomniałem.
W tym tygodniu otrzymałem telefon od znajomego - słuchaj, ty interesujesz się żeglarstwem, a tutaj dobierają się do “Daru Koszalina” z piłą motorową. Odcięli już dziób i rufę. Byłem zajęty, więc następnego dnia pojechał Romek Kwiatkowski i zrobił kilka zdjęć – smutnych, ostatnich zdjęć tego jachtu.
Z tego co zdołałem ustalić, koszaliński klub oddał ten jacht do remontu w usteckim warsztacie szkutniczym p. Dzimitrowicza ... i przestał się nim interesować. Mieli już przecież nową zabawkę - “WOJEWODĘ KOSZALIŃSKIEGO”. Warsztat zbankrutował i ktoś kupił ten jacht za jakąś śmieszną kwotę. Chyba nie był to żeglarz i liczył jedynie na zyskowną sprzedaż.
Niedawno po raz kolejny czytałem książkę “RUN NA WODĘ”. Jest tam rozdział “Śmierć jachtu” w którym autor opisuje przejmującą historię jachciku, który ktoś kupił aby po remoncie sprzedać go z dużym zyskiem. Gdy to się nie udawało, wolał go zatopić niż obniżyć cenę. Opisuje przedstawiając jachcik jak żywą istotę, posiadającą duszę ... Smutno mi dzisiaj ...
Pozdrowienia z Ustki
Edward
No i BTW że też nikt z tak troszczącego się o żeglarzy PZŻ nie wpadł na taki pomysł...
Zeszłego lata do naszego klubu tzn. J.K. Bosman w Pławniowicach zabłądziło 3 kilkunastoletnich ludków w poszukiwaniu zabytków żeglarstwa z lat minionych. Szczerze byłem zaskoczony ich pytaniem. Po chwili rozmowy okazało się, że uczestniczą w akcji mającej na celu z katalogowanie starych jachtów w Polsce. Akcja ta jest organizowana przez sekcji historii żeglarstwa PZŻ a więcej o niej można przeczytać tutaj: http://www.kwasniewska.pl/zabytki.html . Niestety akurat u nas niema żadnych reliktów przeszłości o ile nie liczyć kopyt z lat 70 :). Po chwili rozmowy, otaklowaliśmy moją Sportinę 595 "Schahar" i popływaliśmy. Było miło i oby więcej takich akcji i zapaleńców.
Powyższy wpis jest mojego autorstwa. Zapomniałem podać swojego imienia i nazwiska.
Akcja trwa od 2 lat, a efekty można znaleźć tu: http://www.kwasniewska.pl/konk.htm (niestety nie umiem wklejać linków, więc należy skopiować i wkleić do przeglądarki)
Zastanawiam się czy nie szkoda było czasu tych młodych ludzi (oczywiście poza ewidentnie pożytecznym pływaniem na Sportince :-).
A druga myśl jest taka – skąd czytelnik oficjalnej strony związku ma o tej akcji wiedzieć, skoro informacja wisi na stronie prywatnej osoby? Ja próbowałem znaleźć choćby info o „sekcji historii żeglarstwa” zarządu (bądź którejś z komisji), ale bezskutecznie (może słabo szukałem?). Ba, na stronie nie widzę nawet wzmianki o "Komisji Kultury i Etyki Polskiego Zwiąku Żeglarskiego"...
Pozdrawiam
Z informacji otrzymanych od Klubu Tramp w Koszalinie wynika, że ostatnim właścicielem "Daru Koszalina", przed jego sprywatyzowaniem, był OSiR Kołobrzeg. Czy jednak ma sens dalsze drążenie tego tematu?
Do p. Kwaśniewskiego: może zamiast czekać na zgłoszenia, warto zajrzeć do starych rejestrów jachtów i podzwonić czy wysłać listy do ich właścicieli?
Pozdrowienia z Ustki
Edward Zając
Enigmatyczny klub z Koszalina czyli po prostu Klub Morski TRAMP ma swoją nową zabawkę nazwaną s/y WOJEWODA KOSZALIŃSKI od roku 1977. Jak przystało na jeden z najlepszych klubów
w Polsce ( kto ma wątpliwości tego zapraszam do Mielna ) bardzo dba o swoją wciąż wyglądającą jak
nowa zabawkę. Mam zaszczyt i przyjemność być członkiem Trampa od roku 1972 i pływałem również
na Darze Koszalina. Z przykrością obejrzałem zdjęcia tego, co z tej jednostki zostało. Piszę o tym
z jednego, moim zdaniem chyba istotnego powodu.
TRAMP nigdy nie był armatorem Daru Koszalina.
Armatorem i tym samym zleceniodawcą tak fatalnie zakończonego remontu był Ośrodek Sportu
i Rekreacji w Kołobrzegu.
Serdecznie pozdrawiam
Marek Rzemieniewski
Panie Marku
Informacja pochodziła ode mnie, a Jurek Kuliński tylko ją zamieścił. Taką informację otrzymałem w Ustce. Być może żeglarze usteccy zetknęi się z "Darem" wówczas, gdy był dzierżwiony przez "Trampa"? Niedawno też natknąłem się na publikację ze zdjęciem tego jachtu i podpis pozwalał przypuszczać, że to jacht należący do Waszego klubu. Do żeglarstwa i jachtów mam bardzo emocjonalne podejście; popełniłem błąd za który przepraszam. Jednak po otrzymaniu informacji zamieściłem sprostowanie, które poniżej może Pan przeczytać. Obecnie czekam na odpowiedź z OSiR-u Kołobrzeg.
Pozdrowienia z Ustki
Edward Zając