W celu dobrego wprowadzenia w temat doradzam lekturę newsa z 2018 roku - https://kulinski.navsim.pl/art.php?id=3310&page=0 Tam komplet informacji oraz okazja wczucia się w atmosferę towarzysząc akcji ratowniczej motorowca „Częstochowa”. W nawiązaniu do wydarzeń tamtych dni Marek Sarba namalował kolejny obraz. Koniecznie zwróćcie też uwagę na komentarze podnewsowe. Nie tylko na ich treść, ale i znane Wam nazwiska Komentatorów. Obraz robi ogromne wrażenie. A mój aktualny komentarz do poniżej zamieszczonej reprodukcji obrazu – ciarki pędzą po grzbiecie.
Żyjcie wiecznie!
Don Jorge
==============================================
Szanowni Czytelnicy i Skrytoczytacze SSI,
Zaliczyłem stosunkowo sporo publikowanych publicznie lektur na temat malarstwa marynistycznego i okazjonalnych prezentacji prac związanych z Polskim Ratownictwem Okrętowym. Kilkakrotnie padało tam pytanie “co robimy jak zerwie się lina holownicza”. Dało mi to impuls do namalowania (w roku 2023) obrazu pod tytułem “Następne podejscie” . To obraz który nawiązywał do historii ratowania “Częstochowy” która juz została opublikowany w SSI roku 2018.
/
Tytuł “Nastepne podejscie”, wymiary 28 cali x 22 cale, technika olejna na płycie.
.
Takiej sytuacji jak tej wyżej przedstawionej nie można spotkać generalni w światowym malarstwie marynistycznym, po prostu jest nieznana artystom nie będącym marynarzami - wiec postanowiłem namalować ową sytuacje “łapania” urwanej z holu jednostki, a w tym wypadku była to właśnie “Częstochowa”. Ciężkie warunki pogodowe nie pozwalały na bliskie podejście holownika m/s “Jantar” (3150 KM!) aby przekazać ręcznie pierwszą łączącą linę pilotową na pokład statku holowanego. Do tego celu używaliśmy “Schermuly Rocket Aparatus” określając prosto, specjalistyczny karabin z rakietą która po wystrzale ciągnęła za sobą cienką, ale bardzo mocną linkę pilotową na odległość około 70 metrów . System „Schermuly” byl znany juz przed II Wojna Światowa i obecnie są nowe i lepsze środki, ale w tamtych latach „Schermuly” był tym co mieliśmy i powszechnie pracował dobrze. Niestety trzeba bylo mieć szczeście oraz załoga drugiego statku musiała uważac gdyż lot nie byl kontrolowany i siła uderzenia rakiety byla duża. Na obrazie ratownik wystrzeliwuje rakietę (polla holowniczy "Jantara") z liną w stronę oczekującej załogi na pokładzie “Czestochowy”. Dwójka członków załogi jest zajęta wystrzeleniem rakiety - uważając jednocześnie na rozwijanie się z dużą szybkością linki pilotowej, specjalnie fabrycznie ułożonej w pudle, a trzeci członek załogi przygotowuje linę #2, która będzie przekazana na końcu liny pilotowej i wciągnięta ręcznie lub mechanicznie zależnie od możliwości (na "Częstochowie" była czynna energia elektryczna) i dopiero wówczas w kolejności lina #2 była używana do przekazania stalowej liny holowniczej o średnicy 50mm, wadze 7 ton (cała).
Do malowania użyłem modelu; ja nim byłem. Powtórzyłem 3 razy dla wiernego odtworzenia całej sytuacji.
Marek