MARYNISTYCZNA BIBLIOTEKA MICHAŁA KOZŁOWSKIEGO

Nie muzea, nie uniwersytety, nie instytuty, nie fundacje, nie przedsiębiorcy, nie wszechmocne media, ale zapalony miłośnik morskiej kultury swojej Ojczyzny – Michał Kozłowski, żeglarz, szkutnik okazał się być twórcą bogatej biblioteki marynistycznej. To nie tylko zbiór opasłych tomów książkowych, ale i bogaty zbiór wszelkiego rodzaju publikacji świadczących o tym czy Polska jest krajem morskim. Szczególnie interesujący jest zbiór czasopism z okresu międzywojennego. Ja to oceniam jako doskonały poligon dla historyków, zwłaszcza kultury materialnej, oraz nastrojów i zainteresowań społecvznbych. Zwłaszcza młodzieży. Doskonały przyczynek także dla badań z okresu PRL. Podziwiam Michała. Gratuluję Michałowi. Doceńcie Michała razem z SSI.

Żyjcie wiecznie!

Don Jorge

=================================

Don Jorge,
Mój zbiór jest już dosyć pokaźny więc trudno o kolejne duże sukcesy, raczej
wypełniam drobne luki w rocznikach. „Żagle” od dawna mam wszystkie,
od pierwszego numeru zdobyłem nawet kilka sztuk z rocznika1959. Pewnie

ostatnich brak, ale i tak to nie są istotne pozycje, szkoda czasu na ich szukanie,

bo zbieram starsze gazety. Kiedyś miałem kilka kilo czasopism Morze i trudno

było nawet marzyć o zebraniu całości. Dziś mam wszystkie numery przedwojenne 1

924-39 i większość powojennych. Brak pojedynczych numerów z lat 1945-50 a mam
oprawione niemal wszystkie całe roczniki od 1924 do lat dziewięćdziesiątych.
Wbrew pozorom łatwiej o numery przedwojenne niż z lat czterdziestych. W
latach trzydziestych nakłady były od 50000 w 1932 do 250 tysięcy w 1939, to
teraz Rozumiecie czemu jest tak dużo ofert. Rocznik 1924 to tylko 3 tysiące
nakładu i to jest biały kruk. Na aukcji pierwszy numer niedawno sprzedano za
500zł, a stan jego był słaby. Drugi numer w stanie znakomitym sprzedano za
800zł. A ja mam całe roczniki… Brakuje mi tak niewiele, że to tylko kwestia
czasu, gdy będę miał komplet. Jak gromadzę cały rocznik to daję do oprawienia,
będzie łatwiej coś znaleźć i lepiej będą chronione. Właśnie dwa roczniki „Morza”
1954/55 wróciły z oprawy. Niestety to dużo droższa metoda niż kupić
oprawiony, ale tu trudno o oferty. „Morza” przedwojenne mam wszystkie
oprawione, ale nieraz trafiam rocznik w lepszym stanie i podmieniam. Tak
zdobyłem 1932r. Na okładkach w tym roczniku wklejano zdjęcia, ale miałem
powyrywane, teraz mam bez skazy. To seria ciekawych zdjęć Gdyni. Gromadząc
pojedyncze numery po zebraniu rocznika dawałem do oprawy, teraz poluję na
oprawy z epoki i podmieniam, bo lepiej pasują.

      

Zajrzałem po dłuższej przerwie do portali ogłoszeniowych i pierwsze ogłoszenie

mnie uradowało, „Morze” 10/1945 to numer, którego bezskutecznie dotychczas

poszukiwałem. Były wydane tylko trzy numery w 1945 roku i pozostałe dwa miałem,

teraz mam komplet. Niby małe sukcesy a tak cieszą, bo to pierwsze numery po

wojnie.

    

Już się martwię co będzie, jak zbiorę wszystkie czasopisma, może będzie czas
dokładniej wszystko przeczytać. Marynarz Polski 1946-48 mam wszystkie,
nawet z połączonymi z „Morzem” numerami! „Sport Wodny” \”Wioślarz Polski”\ od
pierwszego wydania w 1925 roku trzy całe roczniki i ponad sto pojedynczych
numerów \później to był dwutygodnik\. „Szkwał” 1933-39 z czterdziestu sześciu
wydanych mam koło trzydziestu numerów, to dalej szukam. Czasopisma „Żeglarz”
1934-39 mam tylko pięć numerów, ale powojenne wydawane w latach 1946-48
mam wszystkie! Oprawione, bo tak będą lepiej chronione. „Młody Żeglarz” 1949-
51 brak tylko trzech numerów z 28. „Młodzież Morska” 1945-48 mam
dwadzieścia sześć z trzydziestu wydanych. „Wodami Polski” 1955-58 mam osiem
numerów z wydanych 14 a to była bardzo ciekawa gazeta. Niesłychanie trudno
znaleźć oferty. „Regaty” 1956/57 mam osiem numerów i tylko jednego brakuje, a

tej gazety chyba mam największy zbiór w Polsce. Odebrałem z naprawy u
introligatora rozpadający się rocznik „Die Yachts” z 1922 i zdublowany „Sport
Wodny” 1925, teraz mnie przetrwają. Dobrze, że istnieją jeszcze warsztaty
introligatorskie z fachowcami. Introligatornia Warszawa ul. Grenadierów Pani
Krystyna Urbańska odratowała szereg moich skarbów, bardzo dziękuję. Locji
mam dużo różnych, ale dostałem teraz szczególną. Monika Witkowska oddała
mi dwie Locje Admiralicji, obejmujące kanadyjskie cieśniny (czyli North-
West Passage), Zatokę Hudsona i Morze Beringa. Te locje przepłynęły
North-West Passage i mam dedykację Moniki. Może kiedyś uda się tam
popłynąć. W roczniku „Gospodarki Rybackiej” 1961 jest ciekawe zdjęcie taboru
rybaków z Giżycka, pewnie poniemieckie kutry. Kilka ulotek reklamowych PLO z
tras do Londynu i Ystad. Zdobyłem nawet informator o usługach Żeglugi
Mazurskiej z lat sześćdziesiątych, to dziś ciekawa lektura, pełna zdjęć Mazur.
Pierwszy numer Żeglarza po wojnie wydano w maju 1946. Można w nim
przeczytać dużo artykułów o rybakach, sporo informacji o innych czasopismach
morskich. Dużo też artykułów rysunków o modelarstwie. Zauważa się promocję
kursów do pracy na morzu. W numerze 12/1947 jest ciekawy artykuł o Zalewie
Wiślanym i połowach ryb barkasami. Zakaz używania silników podczas
połowów spowodował zachętę dla żagli. Troska o należytą ochronę rybostanu
\jest zbyt płytko i pracujące śruby by wystraszyły wszystkie ryby/ stwarza
szerokie pole do wioseł i żagli \cytat\. Ciekawe zdjęcie barkasów o długości 9-
11mb. W środkowej części łodzi jest basen na ryby z powierconymi otworami
w dnie… Ośmiu ludzi na pokładzie i zazwyczaj po dwa barkasy w zespole i
połowy niewodami. Skrzydła sieci miały po 300m. Przeciętny połów dzienny to
800 kg ryb. Kilka artykułów o żaglowcach Darze Pomorza i Generale Zaruskim,
ale ogólnie niewiele żeglarstwa. Ostatni numer Żeglarza wydano w grudniu
1948, zamieszczono krótką informację o połączeniu „Żeglarza” i „Młodzieży
Morskiej” w jedno czasopismo „Młody Żeglarz”. O tym czasopiśmie napiszę
następnym razem, ale bardziej by pasowało do działu politycznego... wydawała
go organizacja „Służba Polsce” Teraz już najlepszy czas na rejsy, ja dopiero w
sierpniu. Opisujcie swoje rejsy na stronie SSI, bo to znakomite źródło wiedzy dla
chcących popłynąć w podobne kierunki.
Pozdrawiam

Michał

 

Drukuj    Powrót
Komentarze
Brak komentarzy do artykułu