KWARTALNIK „MORZE” - PREZENTACJA NUMERU 3/2026

Redaktor Naczelny MORZA się dziwi, a ja podzielam to Jego zdziwienie. Krótko: czy to przeoczenie czy celowa obstrukcja legislacyjna? Obu nam codzi o  zwrócenie uwagi Czytelników oraz Skrytoczytaczy SSI na dziwną sytuację związaną z europejskim memorandum dotyczącym wzajemnego uznawania certyfikacji bezpieczeństwa na statkach tradycyjnych. Dokument z 2005 roku... Może ktoś wie, dlaczego nie został podpisany przez Polskę? Czy to zaniedbanie czy celowe działanie? Dlaczego inni armatorzy statków tradycyjnych, poza kpt. Robertem Smagoniem, nie za bardzo naciskają, żeby ten dokument ratyfikować? Sprawa dość ciekawa, Robert pisze o tym w swoim felietonie, a Redaktor Naczelny Marcin Buś problem porusza we wstępniaku. Czytajcie też o tłumaczeniach nazw brytyjskich stopni oficerskich na polskie. W numerze i tym razem nie zabrakło artykułu Mariana Lenza z SSI.

Przyjemnej i przydatnej lektury.

Zyjcie wiecznie!

Don Jorge

=======================================

- SPIS TRESCI:
- Sezon, sezon i po sezonie, a na koniec polska bandera i politycy
- Siły podwodne, a sprawa polska
- Dawno temu w „Morzu”: podróż z własną trumną, czyli kto bogatemu zabroni?
- Zakamarek Marka Koszura: Rzeczpospolita Polska – Galápagos (cz. 2)
- Wodowanie ORP „Wicher”
- Wizyta Giedroycia na statku
- Morskie Regaty Yacht Klubu Polski
- VII edycja Regat YKP w formule sportowo-turystycznej
- Piaskowa mafia
- Kącik geologiczny: Mocarne zeolity, niemiecki wrak i polski problem
- Komu bije dzwon HMS „Lutine” – kpt.j. Marian Lenz
- Zagłada HMS „Hood” (cz. 2)
- Służba na „Stefanie Batorym” (cz. 2)
- Ocalony przez ogon wieloryba
- Prawdy i półprawdy o niebezpieczeństwach Bałtyku – fakty i mity (cz. 2)
- Świat żaglowców
- Wasze Rejsy: Rejs rzeką Lot
- Si, konio! Wspomnienie z roku 1964 z s/s „Kopalnia Wujek”
- Jak zielenina schłodziła planetę
- „Batory” ratuje rozbitków
- Sklejamy model torpedowca
- Sprawy wojenno-morskie: Z życia flot
- Admiralskie fregaty
- s/y „Kapitan Borchardt”
- Sprawy dziwne i ciekawe
- Przystań hobbystów
- Wyspa kobiet morza
- Jubileusz 65-lecia Krystyny Bachanek
- Ze świata sportu
- Ekslibris z Neptunem
- Krzyżówka
- Archiwum Neptuna

OD REDAKTORA (NACZELNEGO - przyp. SSI):

Chciałbym poruszyć na wstępie pewien temat, na który zwrócił uwagę kpt. Robert Smagoń w swoim tekście na temat kończącego się sezonu. Będąc kapitanem żaglowca Baltic Beauty, natknął się na problem, który istnieje od dawna, czyli tak naprawdę od roku 2005. Podpisane zostało wówczas przez większość europejskich krajów memorandum o wzajemnym uznawaniu certyfikacji bezpieczeństwa na statkach tradycyjnych na wodach europejskich i kwalifikacjach załóg jednostek tradycyjnych. Z nieznanych nikomu do końca powodów dokument ten nie znalazł się w kręgu zainteresowań kolejnych ministrów od spraw morskich. Planowane przez Roberta rejsy w ramach festiwalu Hanse Sail odbywającym się w Rostocku zostały zablokowane ze względu na brak certyfikatów bezpieczeństwa ważnych na terenie wód niemieckich. Wygląda na to, że polskie dokumenty nie są uznawane w żadnym z europejskich krajów, które podpisały wyżej wspomniane memorandum. I gdzie pokrycie szumnych zapowiedzi wsparcia dla polskiej bandery? Postaramy się zgłębić ten problem w kolejnym numerze. Przez redakcję przetoczyła się ostatnio dyskusja na temat tłumaczenia terminologii związanej ze stopniami w marynarce wojennej czy też używania tej anglosaskiej. Nasz bardzo utytułowany i szanowany czytelnik zwrócił nam uwagę na nieporozumienia przy przekładzie ich nazw na język polski, szczególnie jeśli chodzi o stopień captain (N), często tłumaczony po prostu jako kapitan. Tymczasem polskim odpowiednikiem tego stopnia jest komandor. Jeśli tłumaczenie nie jest opatrzone odpowiednim komentarzem, może wprowadzać w błąd czytelników, szczególnie tych, którzy nie są do końca obyci z wojskową terminologią. Po naszej wewnętrznej dyskusji zdecydowaliśmy, że w celu zachowania różnic, będziemy starali się zachować nazewnictwo stopni w formie oryginalnej, a dociekliwy czytelnik zapewne znajdzie odpowiednie tłumaczenia. Zobaczymy, czy takie podejście się sprawdzi, bo to też nie jest sprawa oczywista, szczególnie w przypadku osób niezajmujących się profesjonalnie marynarką wojenną. Tu jeszcze jedna dygresja, aktualnie sprawa jest dość prosta, ponieważ istnieje wykaz STANAG, który powstał celem ujednolicenia rang w NATO. Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego ustaliła standaryzowaną hierarchię rang oficerskich w marynarce wojennej krajów członkowskich, a poszczególne rangi określone są kodem alfanumerycznym od OF-1 do OF-10. W okolicy drugiej wojny światowej rzecz była bardziej skomplikowana, ponieważ niektóre rangi nie miały swoich odpowiedników w innych krajach. I tak jak obecnie polski stopień kapitana marynarki można tłumaczyć jako lieutenant RN, to np. Teresa Skinder-Suchcitz w publikacji z roku 1939 pt. Polsko-Brytyjska polityka morska podawała, że odpowiednikiem kapitana marynarki w Royal Navy był lieutenant-commander RN. Jest w tym jednak sprzeczność, ponieważ ten brytyjski stopień oznacza starszego oficera, a nasz kapitan jest zaliczany do oficerów młodszych. I dlatego że z prostej wydawałoby się sprawy rodzą się dość zawiłe komplikacje, mamy nadzieję, że używając oryginalnego nazewnictwa, unikniemy nieporozumień.

 

Oczywiście jak co kwartał zachęcam do zapoznania się z całością numeru!

Marcin Buś

 

 


C
Drukuj    Powrót
Komentarze
Brak komentarzy do artykułu