KAPITANEM BYĆ
<p><font color="#0000ff" size="3">Podjęcie tego tematu ze wszech miar uwazam nie tylko za słuszne, ale i pożądane. Być skipperem to uczucie przyjemne, ale zawsze zdawałem sobie sprawę, że w razie czego będę <strong>za wszystko odpowiedzialny i winny.</strong> A każde moje słowo, a zwłaszcza Dziennik Jachtowy będą użyte przeciwko mnie przez Delegata Ministra (wydelegowanego do Izby Morskiej przez ... związek żeglarski), że choćbym nie wiem jak się bronił, to i tak usłyszę o <em>"rażącym naruszeniu przepisu, dobrej praktyki morskiej i o błędzie lub zaniedbaniu".</em> Zawsze - <strong>"rażącym"</strong> ! Delegat inaczej nie potrafi.</font></p>
<p><font size="3"><font color="#0000ff"><strong>Kapitan Bieńkowski</strong> chce abyście już teraz z tym się pogodzili.</font></font></p>
<p><strong><u><font color="#0000ff" size="2">Klik dla Ostrzegaczy <a target="_blank" href="http://www.zagle.pl/cgi-bin/top/rankem.cgi?id=kiedra"><img height="60" width="120" alt="" src="/att/Image/201000/ranking120x60.gif" /></a></font></u></strong></p>
<p><font color="#0000ff" size="3">Kamizelki i żyjcie wiecznie !</font></p>
<p><font color="#0000ff" size="3">Don Jorge</font></p>
<p><font size="3">________________________________<br /><br /><img style="WIDTH: 299px; HEIGHT: 325px" height="465" width="447" alt="" src="/att/Image/201000/BIENKOWSKIzZAGLI.jpg" /></font></p>
<p><font size="2">Krzysztof Bieńkowski (fotografia z "ŻAGLI" - autor nieznany)</font></p>
<p><font size="3">Drogi Jerzy, <br />Miesiąc minął szybko i mamy już za sobą kolejne spotkanie <strong>Zimowej Szkoły Skiperów</strong>. Tym razem tematyka była związana z problemami, z którymi musi się liczyć żeglarz przyjmujący na siebie obowiązki, skipera, kapitana jachtu, kierownika statku sportowego czy dyrektora kajaka. Jak zwał tak zwał, ale nawet patent <em>Admirała Żeglugi Wszechwielkiej</em> nie zwalnia od odpowiedzialności i zdrowego rozsądku. <br />W pierwszej części spotkania mój przyjaciel <strong>Bartek Szmajdziński</strong>, żeglarz o niemałym doświadczeniu i psycholog z zawodu, w ciekawym ujęciu nakreślił problemy występujące w relacjach kapitan-załoga. <br /><strong>Oto agenda wykładu: <br /></strong>1. Kapitan jachtu jako kierownik grupy żeglarzy <br />2. Budowanie autorytetu <br />3. Oficerowie - delegacja uprawnień i kontrola kompetencji <br />4. Pułapki oceniania i podejmowania decyzji <br />5. Troska o zadowolenie załogi <br />6. Cykl życia grupy <br /><br /><strong>Muszę przyznać, że wywiązała się ciekawa dyskusja,</strong> miejscami nawet dość intensywna, rozchodząca się na wiele wątków pobocznych i dygresji. Jest to bowiem temat obszerny i w środowiskach żeglarskich niezbyt często poruszany, a przez to pełen stereotypów, mniemań czy podejścia wojskowo-harcerskiego. <br /></font>
<p><font size="3"><strong>W drugiej części seminarium nakreśliłem dość czarną wizję odpowiedzialności prawnej kapitana jachtu: <br /></strong>1. Rodzaje odpowiedzialności prawnej <br />2. Pojęcie winy <br />3. Izba Morska – przykłady orzeczeń <br />4. Ustawa o Bezpieczeństwie Morskim i Kodeks Morski <br />5. Okoliczności wyłączające winę <br />6. Wypadek i katastrofa <br />7. Odpowiedzialność cywilna i ubezpieczenie OC <br /><br /><strong>Kiedy przygotowywałem prezentację i zagłębiłem się w gąszcz przepisów, włos mi się na głowie zjeżył</strong>, co by było gdybym miał większą wpadkę jako prowadzący jacht morski. Przypomniało mi się jak wiele błędów i zaniedbań popełniłem, co w razie wypadku morskiego wystawiłoby mnie Izbie Morskiej na widelcu. Cóż, mam nadzieje, że uczestnicy spotkania już moich błędów popełniać nie będą – najlepiej uczyć się na błędach… cudzych. <br /></font></p>
<p><font size="3"><strong>Wniosek z moich dociekań może być następujący:</strong> Panowie Kapitanowie, cokolwiek zrobicie i czegokolwiek zaniechacie, zostanie to wykorzystane przeciw wam w postępowaniu przed Izbą Morską lub w sprawie karnej czy cywilnej. <br />Oba tematy zajęły nam tyle czasu, że na omówienie spraw związanych z organizacją życia na pokładzie nie było już miejsca. Uczestnicy otrzymali materiały do samodzielnego przestudiowania i mam nadzieję, że wszelkie wątpliwości wyjaśnimy sobie mailowo. <br />Motto naszego spotkania można sformułować następująco: <br /><strong><em>„Nie każdy może być dobrym kapitanem, ale sumienny i odpowiedzialny kapitan może się obudzić w każdym". <br /><br /></em></strong>Żyj wietrznie! <br />Krzysztof Bieńkowski <br /><a href="http://www.nordsail.pl">www.nordsail.pl</a> </font></p>
<p><font size="3">.<br /></font></p>
</p>
<strong></strong>
Komentarze
Symptomatyczne milczenie
Andrzej Colonel Remiszewski z dnia: 2008-01-14 18:52:26
<p>Kilka dni minęło i temat przechodzi bez echa. Zastanawiam sie jaka jest tego przyczyna:</p>
<p>czy:</p>
<p>1. Wszyscy już wszystko wiemy albo przynajmniej tak nam sie zdaje?</p>
<p>czy:</p>
<p>2. Pływając wyłącznie w małych "rodzinnych "składach nie odczuwamy presji bycia odpowiedzialnym za innych ani potrzeby budowania "przywództwa"?</p>
<p>czy:</p>
<p>3. Na tej stronie interesuje nas tylko "walka o wolność", anie sposoby korzystania z tej wolności?</p>
<p> </p>
<p>PS. A czy przewidywane jest takie spotkanie w Trójmieście? Znam ze 3 lub 4 potencjalnych chętnych...</p>
Odp: Symptomatyczne milczenie
Piotr Cecotka z dnia: 2008-01-14 21:36:04
<p>Bo z faktami się nie dyskutuje. Fakty przyjmóje się do wiadomości.</p>
<p>A ja chce w Poznaniu.</p>
Odp: Odp: Symptomatyczne milczenie
Wiesław Śliwowski z dnia: 2008-01-14 22:54:35
<p>Witam Panie Piotrze!<br />Ma Pan rację, że z faktami się nie dyskutuje <br />ale lepiej by było gdyby "dyskutóje" napisał Pan przez "u" zwykłe.<br />Pozdrowienia<br />Major<br />Wiesław Śliwowski</p>
Odp: Odp: Odp: Symptomatyczne milczenie
Piotr Cecotka z dnia: 2008-01-15 09:21:56
No to przepraszam za błędy. Niestety tak to wygląda gdy nie stosuje słownika. A nagle skończyć musiałem.
Odp: Odp: Symptomatyczne milczenie
Wiesław Śliwowski z dnia: 2008-01-14 22:55:58
Lub "przyjmuje"
Odp: Symptomatyczne milczenie
Krzysztof Bieńkowski z dnia: 2008-01-15 14:19:20
<p>>1. Wszyscy już wszystko wiemy albo przynajmniej tak nam sie zdaje?</p>
<p>Nie odnioslem takiego wrazenia. Uczestnikami seminarium byly glownie osoby, poczatkujace w sztuce "kapitanowania" i swiadome swojego braku doswiadczenia. <br />Trzeba jednak zauwazyc, ze malo jest takich osob w ogolnej populacji zeglarzy. Tych, ktorzy podejma sie zadania poprowadzenia rejsu jest szacunkowo 15-20% ogolu zeglujacych, a wsrod nich, tych ktorzy chca sie doskonalic jest jeszcze mniej.<br />Stad temat moze byc malo interesujacy dla wiekszosci, a nawet hermetyczny.</p>
<p>> 2. Pływając wyłącznie w małych "rodzinnych "składach nie odczuwamy presji bycia odpowiedzialnym za innych ani potrzeby budowania "przywództwa"?</p>
<p>Trudno stopniowac odpowiedzialnosc za ludzkie zycie, odnosze jednak wrazenie, ze za zycie swoich bliskich powinnismy byc odwowiedzialni "do kwadratu"... W zajeciach uczestniczyli jednak takze wlasciciele prywatnych rodzinnych jachtow.</p>
<p>Pozdrawiam<br />Krzysztof Bienkowski<br /><a href="http://www.nordsail.pl">www.nordsail.pl</a></p>
<p> </p>
<p> </p>
<p> </p>
Bylem, widziałem i szczęśliw jestem
Jarosław Szambor z dnia: 2008-01-16 09:37:49
Miałem to szczęście uczestniczenia w seminarium i brania udziału w dyskusji. Tym wieksza to przyjemność, że Krzysztofa znam nie od dzisiaj, a i z Barktkiem przyszlo mi się zmagać z wiatrem i falami na jednym pokładzie.
Nie było to również pierwsze szkolenie, które przyszło mi odebrać od Krzyśka. Niezależnie jak bardzo podoba mi się idea wykorzystania zimy do żeglarskich refleksji, podziwiam Krzyśka za umiejętność przekazania tego co rzeczywiście ważne, mało tego, z tłumaczeniem po co i dlaczego. No cóż, w końcu nauczyciel mianowany :).
Mam nadzieję uczestniczyć w niejednym jeszcze szkoleniu pod flagą Nordsail (daj Bóg i w niejednym rejsie), co nie zmienia faktu, że wsiadam na jacht w tym roku po raz pierwszy jako skiper ze świadomością ciągle dużych braków w wiedzy, o doswiadczeniu nie wspominając.
Jak przetrawię cały materiał to może się czegoś czepnę.
Niech wam wieje
Szambor
chciałbym być kapitanem
Ryszard Tajanowicz z dnia: 2008-01-17 12:05:07
Wprawdzie jeszcze nie jestem sternikiem, ale staram się dość intensywnie (na swoją miare) do tego punktu zmierzać (godziny już wypływałem), stąd też moje uczestnictwo w Zimowej Szkole Skiperów. Bardzo sobie cenię weekendowe spotkania, w trakcie których można skorzystać z dobrych doświadczeń doświadczonych żeglarzy, daje mi to nadzieję, że sumienny i odpowiedzialny kapitan może się obudzić również we mnie. Jeśli chodzi o same zajęcia to doceniam organizację, prowadzących i przygotowane materiały, dostępne na miejscu i na wynos. Merytoryczne oczywiście było dużo przestróg i trzeba się bać, ale dobro i tak zwycięża (w tym dobra praktyka morska). Pozdrawiam.