JAKI WIEK POZWALA NA "ZROZUMIENIE CZASÓW?"
<p><font size="3"><font color="#0000ff"><strong>Zbigniew Klimczak</strong> zadaje pytanie: &quot;<strong><em>jaki wiek pozwala na &quot;rozumienie czas&oacute;w</em></strong>?&quot; Od razu trzeba wyjaśnić, ze sprawa dotyczy stanowiska kapitana <strong>Drapelli</strong>. Zbyszek zadaje je z poziomu starszego wiekiem (od Andrzeja i mnie). Nie wiele starszego, ale zawsze. Ja wiem, że konstatacja &quot;<strong><em>że nie rozumiem</em></strong>&quot;, czyli &quot;<strong><em>nie nadązam</em></strong>&quot; jest bardzo trudna i ... bolesna. Samemu sobie przed lustrem trudna do wyznania, ale kto jak kto, ale kapitam musi wiedzieć kiedy kończyć. Jak nie wie - ryzykuje śmieszność. Śmieszność zaś to najdotkliwszy cios dla mężczyzny. Że co, że niezbyt jasno wykładam kwestie ? A więc po prostu &nbsp;to jest tak jak z chętką uszczypnięcia zgrabnej pupy. Chętka to jest, ale jakież ryzyko śmieszności (&quot;czego ci się dziaduniu zachciewa?&quot;) !</font></font></p> <p><font color="#0000ff" size="3"><strong>Odnośnik do tekstu Zbyszka</strong> - to prawda, pamiętam jak egzaminator trzebieskiej komisji egzaminacyjnej - kpt. <strong>Marek Hermach</strong> odwi&oacute;dł mnie kiedyś od zamiaru poddania sie egzaminowi kapitańskiemu właśnie w Trzebiezy. Z prawdziwej przyjaźni. Do dziś jestem mu za to wdzięczny - ahoy Marku !</font></p> <p><font color="#0000ff" size="3"><strong>I wreszcie kilka słow o satysfakcji</strong> (naturalnie mojej). Ucieszyły mnie rzeczowe komentarze, a zwłaszcza jeden o sile statystyki. Nieskromnie wspominam o popełnionym przed kilkunastu laty grafomańskim, ale najdłuższym chyba na świecie felietonie (11 stron!) wydrukowanym przez &quot;ŻAGLE&quot;. To był felieton po tytułem <strong>&quot;O ZAGROŻENIACH HIPOTETYCZNYCH W ŻEGLARSTWIE MORSKIM&quot;.</strong> To było właśnie wołanie o statystyki. Jak się ciesze, że nowe pokolenie podnosi teraz wagę tego narzędzia. Brawa też dla Olgierda.</font></p> <p><strong><u><font color="#0000ff" size="2">Nadal oddech na plecach - sprawdźcie tu <a target="_blank" href="http://www.zagle.pl/cgi-bin/top/rankem.cgi?id=kiedra"><img height="60" width="120" alt="" src="/att/Image/201000/ranking120x60.gif" /></a></font></u></strong></p> <p><font color="#0000ff" size="3">Kamizelki i żyjcie wiecznie !</font></p> <p><font color="#0000ff" size="3">Don Jorge</font></p> <p><font color="#0000ff" size="3">_________________</font></p> <p><font size="3">Drogi Jerzy! <br /><strong>Larum grają, tego nie można tak zostawić</strong> itd. itp. Kolejny niezbyt mądry list zasłużonego kapitana na pisany na podstawie jego własnych doświadczeń i wiedzy. Dodam, wiedzy wyidealizowanej, oderwanej od rzeczywistości. Często zastanawiam się jak ci ludzie przeszli przez swoje żeglarskie życie nie dostrzegając jego &bdquo;prozy&rdquo; <br /><strong>Pan kapitan pisze, że patent chorwacki można kupić</strong>! Chciałbym mieć tyle forsy ile patent&oacute;w kupiono w Polsce i jeszcze, ile patent&oacute;w wydano na piękne oczy. Ile zła uczynili instruktorzy w sztandarowym ośrodku szkoleniowym w Trzebieży. Przez kilak lat chwalono się jak ostre tam są egzaminy, ponieważ zdaje zaledwie 30 % kursant&oacute;w. A przecież znana jest zasada, że jak oblewa kilku student&oacute;w (np.) to są sami sobie winni ale jak już oblewa powyżej 50 % to winni są nauczyciele. Prawda w Trzebieży była jeszcze gorsza. Instruktorzy toczyli pomiędzy sobą śmiertelną walkę kosztem kursant&oacute;w. Jak ty mi oblejesz mojego to ja obleję twojego. <br /><strong>Patologiczne związki dużej ilości organizator&oacute;w i Komisji Egzaminacyjnych</strong>, realizujących zasadę : kursant zapłacił &ndash; kursant musi zdać. W ub. Roku w jednym znanym Okręgu przeegzaminowano ponad 200 kursant&oacute;w na wielu kursach, w dniu kiedy siła wiatru wynosiła zero w podmuchach. Ponad 35 lat moczyłem tyłek na jachtach i uczestniczyłem w tym narastającym tańcu chochoła aż skończyłem. <br /><strong>Znam Okręg mający kiedyś kilka jacht&oacute;w morskich gdzie do inspekcji przenoszono</strong> wyposażenie z jachtu na jacht. Znam, znam ....i wielu innych potrafi opisać setki podobnych sytuacji. <br />Pytanie, dlaczego kilka świetlanych postaci polskiego żeglarstwa nic o tym nie wie?! Nie wie, bo inaczej nie wypisywali by takich głupstw. <br /><strong>Kamień do naszego ogr&oacute;dka</strong>: jeden z znanych naszych koleg&oacute;w, zaciętych bojownik&oacute;w o bezpatencie, po wprowadzeniu przez MS słynnego Rozporządzenia o zaliczaniu patent&oacute;w morskiego i kapitana na podstawie &bdquo;tylko&rdquo; stażu&rdquo; napisał, że właścicielowi tak zdobytego patentu za nic nie da swojego jachtu. Z g&oacute;ry i słusznie założono, że pojawi się masa ludzi &ndash;cwaniak&oacute;w, produkujących staże i opinie. I teraz ile goryczy wylewa się ze strony tych co staże zaliczyli uczciwie i są dobrymi żeglarzami. To nieważne, o powszechnej złej opinii decydują postępki cwaniaczk&oacute;w. Mam w szufladzie kupę świstk&oacute;w zdobytych uczciwie ale w tej atmosferze ani mi w głowie ubiegać się o taki wyśmiany patent. Pan kapitan tu też wykazał się niewiedzą, ponieważ pamiętamy, że w sytuacji braku porozumienia obu stron, MS samo podjęło decyzję. Mnie ucieszyło to, że przynajmniej MS nie poszło za głosem Chocimskiej. Szkoda, że spłodziło taki knot. Ale jak dw&oacute;ch się bije i nie chce rozmawiać to tak się dzieje. <br /><strong>Po cholerę to piszę?</strong> Bo stanowisko przedstawione przez znanego kapitana jest wyzbyte kompletnie realnej wiedzy o &bdquo;stanie państwa&rdquo; i totalna jego krytyka chybia celu. Krytykujemy wyidealizowany przez kapitana świat, kt&oacute;ry nie istnieje. A czy mamy inną receptę? <br /><strong>Po przeczytaniu wypowiedzi o nie udostępnieniu jachtu</strong> posiadaczowi patentu z łaski Ministra Lipca , wątpię w to. Dyskutujemy namiętnie o przymusie lub jego braku a przecież pies jest pogrzebany zupełnie gdzie indziej. Może nie tyle gdzie indziej ale jak się okazuje obie koncepcje mają wady i zalety. Wyjściem byłby &bdquo; żeglarski tr&oacute;jkątny żagiel, pardon, st&oacute;ł&rdquo; ale nic nie wskazuje na to aby ludzie okupujący Chocimską byli zdolni do dyskusji. Poważnej dyskusji. Otwarciem do takiej dyskusji byłaby rezygnacja Chocimskiej z monopolu i tak jesteśmy w punkcie wyjścia. A tego punktu nie zmienią setki i tysiące mniej lub bardziej niewybrednych epitet&oacute;w. Zgadzam się z jednym z dyskutant&oacute;w, że kapitanowi należy się szacunek ale nie powinien on zabierać głosu w sprawach o jakich nie ma pojęcia. <br /><strong>Tu pojawia się pytanie</strong>, czy nasze środowisko jako całość ( czy coś takiego istnieje?) jest gotowe, gdyby taki cud się zdarzył. Może i MSiT byłoby bardzo zadowolone z takiego obrotu sytuacji. <br />Drogi Jerzy, Honorowy Prezesie SAJ, zacny Przyjacielu! <br />Może portal przegrupuje siły i zadania. Może czas na zaprzestanie wymiany cios&oacute;w, gł&oacute;wnie werbalnych i szukanie innego rozwiązania. Możemy też nie czynić tego ale wtedy też bez sensu są takie lincze. <br />Z wyrazami sympatii i szacunku <br />Batiar <br /></font></p>
Komentarze
Masz rację Mariusz Główka z dnia: 2008-03-29 22:38:04
Odp: Masz rację Ryszard z dnia: 2008-04-02 12:38:17
Odp: Odp: Masz rację Jacek Przepióra z dnia: 2008-04-02 15:09:58
komisyje Andrzej Hasip Mazurek z dnia: 2008-03-30 10:53:37
Wybory w PZŻcie Żeglarz :-) z dnia: 2008-03-31 00:18:44
róbta swoje Darek Walczak z dnia: 2008-03-31 12:52:09
Odp: róbta swoje Robert Hoffman z dnia: 2008-03-31 13:43:47